Polska scena muzyczna mnie przeraża. Naprawdę. Stanęłam dzisiaj przed półką w empiku, pokręciłam nosem i z ciężkim sercem (a tak chciałam wspomóc rodzimy rynek!) kupiłam nowego Michaela Buble. Cholera, ależ ten facet ma głos...
No, ale do meritum. Kto teraz robi karierę? Doda, której sceniczny wizerunek jest dla mnie niesmaczny. Behemoth, bo związał się z Dodą (choć ich ostatnia płyta daje nadzieję, że ta równia pochyła w ich karierze może wreszcie się odwróci...ale jeszcze nie teraz). Kayah, absolutna weteranka, śpiewająca od lat o tym samym (ileż można?). Zdecydowanie lepiej jej wychodzi bycie producentką, jakkolwiek Karpiel - Bułecka i Zakopower zostali zdegradowani do śpiewania w reklamach.
Dodatkowo zatrzęsienie gwiazd jednego sezonu. Feel już się rozpadł (ku mojej niezmiernej radości), niejaka Paulla, która opiera swoją karierę na płakaniu w wywiadach - w ramach "riserczu" (jak to powiada znajomy dziennikarz szczecińskiej telewizji) poczytałam pudelka.pl i obejrzałam Magiel towarzyski.
Stary, dobry Rubik nadal nieźle się sprzedaje (Cantobiografia na 9 miejscu listy OLiS obowiązującej za 12-18.10). Są też dobrzy wykonawcy odgrzewający stare hity: Janusz Radek (niesamowity głos) śpiewa Niemena na dwupłytowym albumie, Michał Bajor, o którym ostatnio było dość cicho, przerobił Koftę i Grechutę. Szkoda, że pani Chylińska nie lubi swoich fanów. Podzielam ich ból dotyczący techniawy obecnej w nowych utworach piosenkarki.
Widzę jednak pewien przełom. Moi poznańscy ulubieńcy, Audiofeels nareszcie wydali płytę - co prawda bez fajerwerków i widzowie tvnowskiego show znają większość zaprezentowanych piosenek, ale jak się wsłuchać... robi wrażenie.
Po raz pierwszy na OLiSie widzę także Rafała Blechacza i jego chopinowskie koncerty fortepianowe. Czyżby Polacy nareszcie zaczęli się interesować muzyką poważną..? Ech, chyba wątpię. Ale przesympatyczna pani z okienka w Filharmonii powiedziała mi (teatralnym szeptem), że część biletów na majowe wykonanie Requiem Mozarta przez kilka konkursowych chórów jest już zarezerwowana. Daję więc cynk - jeśli chcecie Mozarta w scenerii szczecińskiej Katedry, doradzam pośpiech.
Z innej bajki: niejaki Jacyków chciał sobie pokomentować stroje posłanek i posłów. W tym celu udał się dziś do Sejmu, miał jednak pecha wpaść na posiedzenie dot. komisji śledczej i... politycy zrobili po raz pierwszy rzecz, z którą się absolutnie zgadzam. Wywalili go.
Odrobina prywaty: mw56, wysyłanie mi obraźliwych peemek raczej nie sprawi, że pana odblokuję, choć z pewnością dał pan upust przynajmniej części dręczącej go frustracji.
waldemarze.m, bardzo mi miło, że ktoś docenił mój paskudny zwyczaj komentowania (i ostrej dyskusji w późniejszych komentarzach...). Rumienię się, aczkolwiek bezwstydnie odcmokuję ;)




Komentarze
Pokaż komentarze (20)