Novalijka Novalijka
316
BLOG

Katedra, albo miniatura tęskna

Novalijka Novalijka Rozmaitości Obserwuj notkę 7

Napisałam to strasznie dawno temu na jakiś konkurs literacki organizowany przez Zieloną Wieżę (kto wie co to, ten wie, jak ktoś nie wie, to niech w google wrzuci, o!). Tekst zajął trzecie miejsce, a ja darzę go jakąś dziwną sympatią (innymi słowy: jesień mi się na mózg rzuca, a nie bardzo chce mi się pisać o polityce). Temat konkursu: 168 słów o fantastyce.

Katedra 

Taka noc zdarza się tylko raz na sto lat. Wtedy wszystkie stwory gromadzą się na placu przed Katedrą, aby świętować upływ kolejnego wieku. W tę noc smoki i gryfy zrywają się z fasad domów, posągi aniołów wzlatują wysoko w rozgwieżdżone niebo, bazyliszki wychodzą z kanałów, a gargulce budzą się na gzymsach kościołów.
 Dwa wiekowe rzygacze siedziały na kamiennym parapecie dzwonnicy i obserwowały wesołe, rozgadane towarzystwo. 
- Powiadam ci, Albercie, świat się kończy! – zaskrzeczał jeden z nich, ze zgrzytem poruszając kamiennymi skrzydłami. Pył osadzający się przez stulecia na granitowych lotkach opadł bezszelestnie w dół, mieniąc się w bladym świetle księżyca.
- Nie przesadzaj, Gregorze – rzekł drugi, skupiając wzrok na pozłacanej anielicy kręcącej się wśród tłumu potworów. – Dąsasz się, ponieważ od wieków żaden śmiertelnik nie zauważył naszych spotkań. To, że są mniej wrażliwi na niuanse magii nie oznacza, że ich cywilizacja chyli się ku upadkowi.
Od strony Gregora dobiegło obrażone prychnięcie.
- Świat się kończy – westchnął z satysfakcją, spoglądając na świetliste, pełne szeptów miasto. 
 Na dole zabawa trwała w najlepsze...


 

Novalijka
O mnie Novalijka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Rozmaitości