Novalijka Novalijka
86
BLOG

Herbert i amerykanizacja

Novalijka Novalijka Kultura Obserwuj notkę 13

Kofta w wydaniu bajorowym jest zjadliwy. A przynajmniej bez tego irytującego wibrato. Ale dziś nie o muzyce, a o zjawisku, które doprowadza mnie do szewskiej pasji. Jutro Samhain, czyli, jak to się dziś mówi: Halloween. Założę się, że jutro na moim progu staną  przebrane dzieci, uniosą kupiony w hipermarkecie worek z pająkiem i poproszą o cukierki. Amerykanizacja mnie przeraża. Ba! Ta globalizacja również.

Budzę się rano i wyłączam chiński budzik. Zakładam tajwańskie spodnie i francuski sweterek. Zjadam tosty z niemieckiego chleba i nakładam makijaż szwedzkimi kosmetykami. Zakładam włoskie buty, a kilka chwil później wsiadam już do (odkupionego od Berlina) tramwaju. Mijam ludzi w japońskich samochodach, piszę angielskim piórem, wracam do domu norweskim autobusem. Sięgam po belgijską czekoladę, oglądam amerykański serial, wkładam holenderskie kapcie. A za oknem polska, szara codzienność.

Jeśli chodzi o polsko-polskie akcenty, to już chyba tylko poezja się broni. Szczególnie ta w muzycznym wydaniu: dziś zakupiłam i mogę z czyściutkim sumieniem polecić Tren Gintrowskiego. Ale tylko fanom melorecytacji, bo także na tej, trzeciej już z kolei takiej płycie, znajdują się wiersze Herberta. Szczegolnie wspaniała jest interpretacji Trenu Fortynbrasa.

A tymczasem - miłego wieczora!

 

Novalijka
O mnie Novalijka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Kultura