Czasem szlag człowieka trafia, znaczy się poszłam w końcu na ten cmentarz. Wrzucić conieco do puszeczki chłopcom z Akademii Morskiej, zapalić świeczkę Sybirakom i ofiarom Katynia. Zmusiłam się nawet do wsparcia komunikacji miejskiej astronomiczną sumą 2.20.
Ale jednak: nie tylko komunikacja i stoiska ze zniczami zarabiają podczas pierwszych dni listopada. Co roku przy Bramie Centralnej rozkłada się mały jarmark, festyn. W tym roku wyłapałam - kebab sztuk jeden, grillarnia sztuk jeden, piwiarnia sztuk dwie, stoisko z krówkami (!!!) sztuk jeden, stoiska z wypominkami - sztuk trzy. Zaczepiło mnie czterech różnych kwestujących (chore dzieci, renowacja grobów artystów, renowacja grobów żołnierzy, bezdomne zwierzaki). Że o sekciarzach, księżach i grajkach nie wspomnę.
Pieniądze, czy zawsze musi chodzić o pieniądze? Dobra, jestem naiwna. Przecież wiem, że zawsze o nie chodzi. Są podstawą funkcjonowania tego chorego świata, który w swojej gonitwie za zyskami nie może się na chwilę zatrzymać. Zadumać nad zaniedbanymi grobami. Pomóc nieznajomej staruszce zapalić znicz.
Dziś znów nikt nie pamiętał o kwaterach radzieckich żołnierzy, którzy wyzwalali Szczecin.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)