Odkąd skończyłam 10 lat Święta nie są już niczym magicznym czy wyjątkowym. Z powodu mojego braku wiary w cokolwiek nie jest to misterium, duchowe przeżycie. Choć, szczerze mówiąc, chyba większość ludzi widzi tylko choinki, prezenty i masę roboty, a nie tajemniczy cud narodzin z Betlejem.
W tym roku nie jest inaczej. Co prawda mamy ubraną choinkę i przynajmniej udajemy, że jesteśmy "normalne", jednak jest mi wstyd, że brak nam cywilnej odwagi do przyznania się "tak, Święta nie są dla nas niczym szczególnym". Czekam z niecierpliwością, aż to wszystko się skończy i przestanie mnie prześladować uczucie, że jestem zakłamana, obłudna i strasznie tchórzliwa. Jeszcze dwa dni i będzie można przejść do porządku dziennego...
Kot, jak i sama autorka, serdecznie pozdrawiają.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)