Próbuję przełamać blokadę twórczą. Myślę, że miniaturka nie wymaga znajomości fandomu, z którego zaczerpnęłam postacie, ponieważ Kossakowska też je skądś zaczerpnęła. Z Biblii. Ale to tak na marginesie. Jeśli ktoś by miał chęć zerknąć na całość krótkiego opowiadania, którego nie mam odwagi zamieszczać na Salonie (jeszcze ktoś się mocno zbulwersuje...), to: klik!
Fandom: cykl anielski Mai Lidii Kossakowskiej (z tych Kossakowskich, cały cykl gorąco polecam).
Miastu i światu
Miasto spało, rozświetlone jedynie pojedynczymi świątecznymi dekoracjami, nieświadome dzikiej magii szalejącej za oknem. W tę jedną, jedyną noc ciemność miała konsystencję szlamu, rozwścieczona, patrzyła na świat czerwonymi ślepiami. Od czasu do czasu błyskały srebrzyste szpony nocy.
Gargulec, do tej pory śpiący na gzymsie katedry, ocknął się i rozejrzał ze zdumieniem. Potrząsnął ciężkimi, kamiennymi skrzydłami, strzepując z rzeźbionych lotek śnieg i wzbił się w powietrze. Siedzący na kościelnych schodach czarnowłosy anioł odprowadził go spojrzeniem w śnieżną zadymkę i pokręcił głową, strzepując puch z zakończonych hakami skrzydeł.
-Co rok to samo… – mruknął oparty o gotycki portal Gabriel. Burzyciel Światów nawet nie raczył spojrzeć na archanioła. Ciemność wigilijnej nocy zafalowała, jednak trzymała się z dala od wysmukłej katedry. Gdzieś w oddali szyderczo zakrzyczał lelek.
Archanioł Zemsty odepchnął się od lodowatej, kamiennej ściany i stanął za Daimonem, rozkładając skrzydła. Zamknął jadowicie zielone oczy, skrzywił z dezaprobatą – co rok to samo! – i rozłożył szeroko ręce.
- Urbi et orbi.
Ciemność jakby skurczyła się w sobie.
23 grudnia 2009


Komentarze
Pokaż komentarze (5)