Wczorajszego wieczora miałam dziwne wrażenie, że ktoś dolał mi czegoś mocno szkodliwego do ajerkoniaku. Albo że wypiłam go trochę za dużo, co biorąc pod uwagę wielkość kieliszków, było raczej niemożliwe. Przyczyną mojego dziwnego wrażenia były trzy panie: Górniak, Rabczewska i Rodowicz.
Robiąc slalom po kanałach gdzieś pomiędzy odcinkami seriali kryminalnych, zahaczyłam o Polsat i jakoś tak się złożyło, że natrafiłam na występ pani Górniak. Nie ważne, że śpiewała wiązankę różnych dziwnych przebojów rodem z pierwszej połowy dwudziestego wieku. Frapujący był zamysł estetyczny, a raczej: niezbyt estetyczny. Lecz z pewnością stworzony przez kogoś z olbrzymim poczuciem humoru.
Pani Górniak została ubrana w strój Czerwonego Kapturka, dorzucono jej do tego kawał paskudnego, ciemnoczerwonego tiulu na głowę (welon..?) i kazano śpiewać. Wystąpili też: tancerze z głowami pluszowych wilków (tak, dobrze przeczytaliście), tancerze przebrani za nie-wiem-co, ale prawdopodobnie byli to rozbójnicy w rajtuzach (prawie jak słynny balecik ze Shreka) oraz tancerki przebrane za bliżej niezidentyfikowane wróżki, czy też inne leśne stworzonka. Na ekranie za tą jakże kolorową grupą gibały się grzybki, z koloru i wyglądu sądząc, mocno halucynogenne. Wrażenia słuchowe odeszły na dalszy plan, skończyłam na dywanie turlając się z nieopanowanego śmiechu.
Po tym myślałam, że już nic mnie nie zdziwi. Niestety, nie doceniłam inwencji telewizji publicznej.
Połączenie Dody i Rodowicz nie było takim głupim pomysłem. Głosowo - rewelacja, pani Maryla mimo swojego wieku nadal ma potężny wokal, choć momentami bladła przy swojej młodszej koleżance po fachu. Jednak tym, co wywołało moją największą wesołość, były ponownie kostiumy. Pomijając już fakt, że odkąd Doda związała się z pewnym panem lubującym się w dziwnych kostiumach i strasznym makijażu, mocno zmieniła swój image. Skóry, łańcuchy... Mrok, zło i bąbelki, jakkolwiek podziwiam Rodowicz, że także założyła coś takiego.
Nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę na osobliwie wyglądające kolce zdobiące stroje obu pań (w przypadku Rodowicz - także głowę...) gdzieś pod koniec ich wspólnego występu. Nie wiem, jak wy, ale ja odnoszę silne wrażenie, że Nergal nie do końca wiedział, co robi...
No cóż, przynajmniej wesoło zaczęłam ten rok!


Komentarze
Pokaż komentarze (11)