Dedykowane publicyście. Ponieważ wierzy w siłę i moc poezji.
Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii
Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę
Poezja Herberta to moje wielkie odkrycie z lekcji języka polskiego. Pierwsza klasa liceum, późna, paskudna jesień, ósma godzina lekcyjna, wiatr za oknem, ciemno. Przerabiamy Hamleta, można umrzeć z nudów, Szekspira pożarłam gdzieś pomiędzy podstawówką a gimnazjum (wspominałam, że posiadłam umiejętność czytania w wieku trzech lat, co jest mi często wypominane?). I nagle, przewracając kartki podręcznika, odkrywam Herberta. Czytam Tren Fortynbrasa i natychmiast się zakochuję.
jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą
Po raz drugi Herberta odkrywam kilka miesięcy później, w Belgii, w strasznie trudnym okresie swojego życia. Spadło na moje barki szkolne niepowodzenie, przyjaciółka okazała się kłamliwą szują, najlepszy przyjaciel wyemigrował. Na półce znajduję polsko – francuskie wydanie i pochłaniam je pod pogodnym niebem Antwerpii, w jednej z tych małych, uroczych kafejek na rynku, z piwem wiśniowym w kieliszku (cudowny zwyczaj, te kieliszki, a wg ichniego prawa jestem już wtedy pełnoletnia).
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twojego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
(…)
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź
Nadchodzi kwiecień 2009 i jestem chora z przerażenia. W Książnicy Pomorskiej, pomiędzy zaniedbanymi książkami z kiermaszu za złotówkę, znajduję mocno zniszczony tomik 89 wierszy. Z czcią zanoszę do introligatora, dzięki Herbertowi znowu jakoś łatwiej przetrwać straszną chorobę Dziadka, bezsilność ponad czterystukilometrowej przepaści między nami. Kilka kartek jest wygiętych, ślad, że usnęłam z głową na książce. Inne noszą z dumą ślady łez.
i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto
(…)
i tylko sny nasze nie zostały upokorzone
Jestem wierna, więc... Idę
W notce tej wykorzystałam fragmenty wierszy Zbigniewa Herberta, kolejno: Tren Fortynbrasa, Dlaczego klasycy, Przesłanie Pana Cogito, Raport z oblężonego Miasta.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)