Novalijka Novalijka
57
BLOG

Tragedia śnieżna, akt drugi (trochę szantowy)

Novalijka Novalijka Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Kiedy wieczorem kładłam się spać, sypało równo. Kiedy obudziłam się w okolicach godziny 7, sypało nadal. 

Pierwszym histerycznym akcentem był śmiech. Chichot, dokładniej. Chichotał uczeń pobliskiego liceum, razem ze mną przedzierający się przez śnieg na przejściu dla pieszych koło mojego domu. Białej, sypko-śliskiej brei miałam gdzieś po łydki.

Zazwyczaj do szkoły idę pół godziny - dziś spóźniłam się o kwadrans na lekcje. Makabra, nigdzie nie odśnieżone, śnieg i tak sypał, w dodatku zawiewało. Próbną matematykę napisałam w tempie ekspresowym, mając nadzieję dotrzeć do domu w jako-takich warunkach. Ale, jak się człowiek spieszy, to się diabeł siedzi. Naderwałam ścięgno.

Głos Szczeciński donosi, że w miarę niezłe warunki są tylko na przelotówkach, inne ulice nawet w Centrum nie zostały odśnieżone. Stare Miasto było dziś obrazem nędzy i rozpaczy, z Niebuszewa nie dało się wyjechać, na Pogodnie i Pomorzanach na wzniesienia bezpieczniej było nawet nie wjeżdżać. I pod nimi nie parkować (widziałam rano nieszczęśnika, który na letnich oponach próbował wjechać pod górkę na Jagiellońskiej. Kierowca, który jechał za nim, nie był w najlepszym humorze...).

Zrobiłam sobie krzywdę, bo rozsądnie nie wsiadłam do tramwaju. Rozsądnie, bo zwrotnice nadal zamarzają: znów wypadło z szyn parę tramwajów. Na 3 i 6 nie było nawet co liczyć, nie wiem, jak jest teraz . Autobusy kursują nawet planowo, trzeba jednak nieźle uważać: na Basenie Górniczym zderzyły się dwa pospieszne.

Chcecie zobaczyć coś zabawnego? Klik! i w zakładkę prognozy 16dniowej. Sprawdza się z podejrzaną dokładnością. Mnie przeraża.

Tak zostając w klimacie zimowo - melancholijno - pomorskim. Jedna z najpiękniejszych polskich piosenek szantowych, akurat na taki paskudny wieczór.

Novalijka
O mnie Novalijka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości