Notka 4
W komentarzu do poprzedniej notki WALDEMAR.M zarzuca mi że dopuściłem jednocześnie możliwość zmniejszenia się ilości Substratu białego i przybycie substratu czerwonego. Nie widzi w tym logiki i uważa, że mi jej brakuje, w tym przypadku. Tą notką dziękuję za komentarz. Jest on bardzo interesujący, chociaż wyrażony w formie pobłażliwej.
Kiedyś już napisałem w komentarzu na blogu Wiedźmy Margo:
"Granica między filozofią a śmiesznością jest bardzo cienka, tak samo jak między Absolutem i absurdem." Tym bardziej łatwo ją przekroczyć, jeśli w grę wchodzi grzech chciejstwa dotyczący przekazu, zamiast suchych faktów. Niemniej, jestem przekonany, że nie popełniłem w tym przypadku błędu formalnego:
Jeśli napisałem, że „ pojawia się czerwona kropeczka”, to nie znaczy, że przychodzi ona z zewnątrz. Jeśli napisałem „ubywa” jedna cząsteczka Substratu, to nie znaczy, że ona gdzieś zanika w nicości. „Pojawia się”, i „ubywa” to znaczy, że jedna biała cząstka substratu bezwzględnego, białego, podlega, poddaje się ZMIANIE. Zmiana powoduje, że cząstka biała staje się cząstką czerwoną. W tym sensie, w całym ogóle Substratu, bilans się nie zmienia, mimo „ubycia” i „przybycia”.
Gdybym miał dać przykład z życia, to nasuwa mi się porównanie z kobietą i jajem kobiecym. Ono jest komórką kobiety. Jednak gdy wkradnie się plemnik, który powoduje zmianę, to jej jajo staje się zalążkiem(wraz z plemnikiem) czegoś nowego, odmiennego, odrębnego od tej kobiety. Mimo, że to jajo staje się odrębnością, to tej kobiety nie ubywa. Ta zmiana, której dokonuje plemnik w organizmie kobiety, powoduje także, że to jajo, (wraz z tym plemnikiem) nie tylko zmienia się na początku, ale ono się rozrasta tak, jak w substracie, rozrasta się czerwona kropka.
Oczywiście to jest tylko pewnego rodzaju analogia: w przypadku kobiety i jaja, w porównaniu do Substratu i czerwonej kropki, jest to proces bardziej skomplikowany, stąd pojawia się plemnik. Nie wykluczone, że tę pierwszą zmianę w Substracie, także dokonał „jakiś plemnik”. Ale moja świadomość już tak daleko nie sięga.
W tym sensie, mając na uwadze ową odrębność, napisałem „ubyło” i jednocześnie „przybyło”. Tymczasem jedno zamieniło się w drugie, a bilans końcowy jest ten, co był: nieskończoność.
Ostateczny wniosek Pan WALDEMAR.M wysnuł prawidłowy: „Oznacza to, że zmienność ilości substratu białego nie jest warunkiem koniecznym dla pojawienia się substratu czerwonego.” Jednak, podkreślam to dotyczy ilości.
Natomiast warunkiem koniecznym do pojawienia się substratu czerwonego jest zmienność (możliwość zmiany, poddanie się zmianie) substratu białego, niezależnie od ilości.
Co do ilości substratu białego, pierwotnego ,bezwzględnego, to jest ona nieskończona, czyli niepoliczalna. To znaczy, że jego cząsteczki wypełniają nicość bez reszty: nigdy, i nigdzie, ich ilość nie ubywa, ani też nie przybywa. To też znaczy, że w Substracie nie ma miejsca na „zanikanie”, lub „stwarzanie” jakichś, zewnętrznych cząsteczek.
W Substracie istnieje tylko jedna możliwość: przekształcanie, przetwarzanie, przerabianie cząsteczek Substratu, przez cząsteczki Substratu, dla Substratu, w inne formy Substratu.
Pobrzmiewa tu w tle jedno, filozoficzne zdanie napisane przez Tadeusza Niwińskiego w książce pt. "elementarz życia" : "Dla życia, najważniejsze jest życie" (cyt, z pamięci).
Identycznie jest z Substratem: "Dla Substratu, najważniejszy jest, Substrat". Życie jest, zaczyna się, od Substratu: jest jego formą, następstwem, produktem.
Z tej właściwości Substratu, przetwarzania samego siebie, wynika wprost fizyczna zasada zachowania energii: Energia, która jest różnorodną formą energii Substratu, w istocie jest Substratem, nigdy nie ginie, a jedynie zamienia się, przeistacza, jedna w drugą.
Dlatego, słuszne jest twierdzenie, że wszystko jest energią.
c.d. n.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)