N. Rz. Notka 27
4. Dekadencja
Dekadencja to drugi etap ery Ziemi i jednocześnie czwarta kadencja całej jej dekady. Koniec dekadencji będzie końcem dekady Ziemi. Koniec dekady Ziemi to zanik Ziemi jako gwiazdy którą jest w swym wnętrzu Ziemia, oraz zanik planety Ziemi, na której żyje ludzkość i która jest otoczką gwiazdy Ziemi.
W trzecim okresie dekady Ziemi, w okresie dezkadencji w tyglu Ziemi, z masy gwiezdnej Ziemi, oraz eteru planety Ziemi, powstały, zostały stworzone, stworzyły się, samorodnie, na skutek sprzyjających, odpowiednich warunków atmosferycznych (połączenia dobrego istnienia ze złym jestestwem), oraz termicznych (połączenia gorącej masy i zimnego eteru), atomy , pierwiastki ciężkie, związki chemiczne tworzące część materii ziemskiej.
W tym okresie, w okresie dekadencji, nad planetą Ziemia( zewnętrzną otoczką gwiazdy), zmrożoną, i okutą lodowcem, niejako od tyłu, na zapleczu spowijającego Ziemię gwiazdę eteru, zaczyna operować nowa, rosnąca w siłę, rozrastająca się, ekspansywna gwiazda. Tą gwiazdą jest Słońce.
Ekspansywne Słońce przedostaje się swymi promieniami poprzez eter kosmosu i dosięga Ziemi, niejako wzmacniając dawną gwiazdę Ziemię swym światłem i ciepłem od zewnątrz. To powoduje, że zimna z zewnątrz planeta Ziemia, pełna wewnątrz atomów, pierwiastków, związków chemicznych i organicznych, ciał fizycznych wytworzonych w tyglu – płaszczu, czyli materii ciężkiej, zaczyna się ogrzewać.
Dostarczenie do tego zrównoważonego dotąd układu, dodatkowej energii słonecznej, destabilizuje ten układ(stąd dekadencja). Zimna część Ziemi, czyli okalająca gorącą gwiazdę Ziemię, planeta, zaczyna nabierać energii słonecznej. W wyniku tego zaczynają zachodzić we wnętrzu planety i na jej powierzchni, pierwsze procesy fizyczne.
Te procesy powstają na skutek łączenia się energii Słońca – gwiazdy, z bez energicznym dotąd, zmrożonym do temperatury zera bezwzględnego, eterem. Są to procesy analogiczne do tych, które zachodziły w okresie dezkadencji, w tyglu, na styku eter - masa gwiazdy Ziemi. Analogiczne, ale nie takie same. Nie takie same, ponieważ zupełnie inne są warunki atmosferyczne, termiczne, inne jest ciśnienie.
Procesy fizyczne między masą a eterem na powierzchni planety Ziemia, to nic innego, tylko tworzenie się atomów, lekkich pierwiastków, czyli materię lekką. Ta zamiana atomów, lekkich pierwiastków uwidacznia się w zamianie zmrożonego eteru, w lodowiec. Lodowiec, to bardziej rozpulchniony, porowaty, zatomizowany, o wyższej temperaturze, przetworzony eter.
Następnie, wraz z rozrastaniem się i potężnieniem Słońca i dostarczaniem coraz to większej ilości ciepła do układu Ziemia gwiazda - Ziemia planeta, następują coraz szybsze reakcje i jest ich coraz więcej, są coraz bardziej intensywne. One rozpoczynają następne procesy chemiczne w wyniku których powstaje, w lodowcu martwa natura, następnie flora i fauna.
Ogrzewanie zewnętrznej, zmrożonej powłoki planety powoduje jej ocieplanie i zmiękczenie, porowatość. Ocieplanie i zmiękczanie warstw zewnętrznych planety wpływa na płaszcz wewnętrzny Ziemi, tygiel, czyli materię ciężką.
Materia ciężka Ziemi, ze względu na dodatkową energię dostarczaną przez Słońce do układu gwiazda – planeta, ale także zmiękczenie powłoki zewnętrznej planety dochodzi do przesuwania się, w górę, ku powierzchni Ziemi, tygla, czyli materii ciężkiej.
Po pewnym czasie dochodzi materia ciężka pod samą powierzchnię eteru. Tam też, w tym(mniej więcej) momencie, powstały najpierwsze formy życia na planecie Ziemia, od jej wewnętrznej strony. W ten sposób rozpoczął się proces wypiętrzania się płaszcza wewnętrznego planety Ziemi, tygla, czyli materii ciężkiej.
Tygiel wypiętrzając się, zaczął oddalać się od jądra Ziemi – gwiazdy, tym samym, stygł od spodu, twardniejąc jednocześnie. Z góry natomiast zaczął być coraz bardziej ogrzewany, ale nadal pokryty jest lodowcem. Te procesy przebiegały równolegle, całe miliardy lat.
Dalsze operowanie coraz potężniejszego Słońca spowodowało że lodowiec zaczął pękać i zamieniać się w słodką wodę. W ten czas, na zewnątrz skorupy planety Ziemia, zaczęła wyłaniać się najwyżej wypiętrzona, ciężka masa. To kontynenty. Niższe partie kontynentów zalegała słona woda, czyli oceany. Gazy ciężkie nadal pozostały pod oceanami i kontynentami i tam zalegają do dziś (po części są wydobywane). Na kontynentach, oraz w wodzie oceanów znajdowała się flora i fauna stworzona w tyglu. Wraz ze zwiększaniem się temperatury kontynentów i oceanów następował w nich i na nich, ale z flory i fauny także, dalszy rozwój, dalsza kontynuacja drogi ewolucyjnej Ziemi, w postaci przyrody i biologii.
Warto zwrócić uwagę, że jest pięć kontynentów i pięć oceanów, czyli tyle ile jest Istnień i jestestw maksymalnych, razem. Jest tak, ponieważ do stworzenia tygla i tego co z niego powstało, przyczyniły się wszystkie maksymalne Jestestwa i wszystkie maksymalne Istnienia. Geneza i ewolucja Ziemi, jest tylko niewielką częścią ewolucji Wszechświata, a już zupełnie małą, ewolucji Wszystkiego.
Lodowiec zaczął topnieć najpierw w miejscu, gdzie Słońce operowało najmocniej, czyli wzdłuż równika. Z czasem, lodowce, zaczęły topnieć i zamieniać się słodką wodę, która zaczęła wypełniać wolne i niskie, ale wyższe niż poziom oceanów przestrzenie kontynentów, oraz spływać do nich. Bywa też słodka woda „uwięziona” w czeluściach kontynentów. Nad lodowcem zaczynają tworzyć się gazy lekkie, w tym para wodna.
Życie na powierzchni Ziemi rozwijało się w tamtym okresie, zgodnie z kierunkiem i w takt topnienia lodowca w obie strony, od równika w kierunku biegunów północnego i południowego. Od tamtego czasu stale następuje postępujące „ocieplenie klimatu” planety Ziemia i lodowce, które jeszcze pozostały, topnieją coraz szybciej i szybciej.
To normalny proces ekologiczny świadczący o tym, że Słońce ciągle się rozrasta i potężnieje, czyli jest na etapie prokadencji, lub kadencji właściwej. To dobra, a nie zła prognoza dla ludzkości i ludzie nie są w stanie tego procesu zatrzymać, ani na niego wpłynąć, niektórzy próbują zrobić na tym interes kosztem pozostałych i zbierają fundusze, aby proces ten zatrzymać.
Gorzej by było, gdyby nastąpił proces odwrotny, czyli wyhamowanie ocieplania się klimatu. Świadczyłoby to o przejściu Słońca w swoją dez, lub de, kadencję. To spowodowałoby gwałtowne(stosunkowo) zanikanie Ziemi jako gwiazdy, powrót lodowca i koniec życia na Ziemi. Ten moment dla Słońca, ale i dla Ziemi, niewątpliwie przyjdzie. Ale zanim przyjdzie, jeszcze, jako Ludzkość, pożyjemy. Nie warto go przyspieszać, a tym bardziej się na nim bogacić kosztem innych.
W wyniku operowania Słońca na powierzchnię Ziemi, i przez to, łączenie się masy gwiazdy Słońca z eterem okalającym Ziemię, powstała na niej, na powierzchni Ziemi, oraz nad nią, materia lekka, która jest przeciwieństwem materii ciężkiej(dualizm materii i antymaterii).
Gdy już materia ciężka wydostała się z okowów lodowca, a lodowiec w większości stopniał, obie materie „wymieszały się”, dokładnie tak, jak wymieszała się masa i eter w tyglu Ziemi. Powstał chaos materialny, który tworzy jeden porządek, czyli przestrzeń Ziemską i okołoziemską.
Dekada Ziemi to długotrwały proces z punktu widzenia człowieka. Niestety, dla Ziemi, ilość energii słonecznej sięgającej Ziemi, nie jest wystarczająca, aby całkowicie usunąć otaczający Ją pierścień eteru, aby całkowicie zapanowało światło, aby Ziemia, na powrót, stała się świecącą, potężną gwiazdą, którą kiedyś była, którą jest obecnie Słońce. Ale jest to odpowiednia ilość energii, aby na powierzchni Ziemi zaczęły następować zmiany na korzyść gwiazdy Słońca i byłej gwiazdy, obecnej planety, Ziemi.
Czy to, co dzieje się w Układzie Ziemia – Słońce, to zjawisko wyjątkowe we Wszystkim (którego częścią są Kosmos i Wszechświat), czy też normalna prawidłowość? Zatem, czy istnieją jeszcze gdzieś poza Ziemią, życie i ludzie?
I tak, i nie.
Nie jest to sytuacja wyjątkowa, ponieważ wszystko we Wszystkim podlega takim samym zasadom i prawom, ponieważ wszystko jest Wszystkim. Ale, jest to sytuacja wyjątkowa, w sensie pojedyncza, zdarzająca się raz, ponieważ Wszystko jest Jednością, czyli jednym maksymalnym Razem. Wszystkie okoliczności i zdarzenia tworzące jedność, Raz Wszystkiego, to także jedności i mniejsze, pojedyncze, odosobnione Razy.
Nic dwa razy się nie zdarza takie samo. Natomiast mogą, lub mogły zdarzać się podobne, lecz inne, nie takie same okoliczności, na skutek doboru naturalnego cząsteczek Wszystkiego, które stworzyłyby, lub stworzyły zbliżone formy życia i postaci ludzi. Lecz oceniając wielkość Wszystkiego, którego Wszechświat jest, co najwyżej, jedną dziesiątą wielkości, to szanse są, czysto teoretyczne, nierealne.
Dlatego, z całą pewnością mogę stwierdzić, że geneza Zemi jest genezą wszelkiego życia; że poza Ziemią nigdzie, życie rozumiane jako istnienie materii, nie wystepuje. Pod tym względem Ziemia jest miejscem wyjątkowym nie tylko w Wszechświecie, ale we Wszystkim.
Cztery kadencje Ziemi, to jej cała droga ewolucyjna. Słońce przedłuża czwartą kadencję dekady istnienia Ziemi, czyli jej dekadencję. Jak długo? Gdy już w pełni zapanuje nowa rzeczywistość, można będzie to dokładnie wyliczyć.
cdn.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)