wislawus wislawus
1042
BLOG

Mowa, a Język

wislawus wislawus Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

N. Rz. Notka 43

Wielokrotnie już dyskutowałem na forum S 24 na temat języków poszczególnych dziedzin oświaty. Okazywałem się w tych dyskusjach niekonsekwentny. Raz optowałem za tym, że każda dziedzina posiada swój odrębny język, który jest rozwinięty w zależności od miejsca w hierarchii którą zajmuje dziedzina, w oświacie. Innym razem, optowałem za tym i przekonywałem czytelników, że jedyną dziedziną która posiada język i używa go do porozumiewania się, jest filologia, a dziedziny stworzone wcześniej, powstałe przed filologią, języka własnego do przekazywania informacji, nie mają.

To rozdwojenie nie dawało mi spokoju, bo brak w nim logiki, a co za tym idzie, konsekwencji. Rozwiązaniem tego zagadnienia wydaje się być stwierdzenie, że  czym innym jest język, a czym innym jest mowa. Powszechnie te dwa pojęcia są utożsamiane. Stąd wynikają różne zdania i animozje między zainteresowanymi.  To też powoduje, że niektórzy „naukowi branżowcy” mogą czuć się urażeni, gdy się stwierdza, że akurat ich ukochana dziedzina nauki, własnego języka nie posiada.

Mowa i język są nośnikami informacji, służą przekazywaniu informacji. Informacja objawia się jako znak, jest znakiem. Znak, jak to znak, ma swoje znaczenie.  W informacji chodzi o to, aby ten znak i jego znaczenie jak najwierniej „pozyskać” i jak najwięcej znaków posiąść, ewentualnie przekazać dalej w tej samej formie, lub, po obróbce w swej świadomości.

Znak, to informacja jaką niesie sobą o sobie i z sobą, o innych, wszystko, we Wszystkim. Informacja, którą odczytują wszyscy którzy mają do czynienia z tym znakiem. Znaczenie tego znaku, to jego siła, potęga, możliwości, zasięg, oddziaływanie, forma, wielkość, itp. Znak i jego znaczenie w postaci niesionej przez nich informacji o sobie, to mowa tego znaku i jego znaczenia.

Informacja znaku o sobie i swym znaczeniu jest mową tego wszystkiego, czym ten znak i jego znaczenie jest, gdzie i jak istnieje we Wszystkim. A może istnieć, być,  tylko w jednej z dziesięciu klasycznych dziedzin Wszystkiego.  Dlatego każdy znak i każde jego znaczenie, każda informacja o nich, wywodzi się i należy tylko do jednej dziedziny oświaty, czyli do jednej dziedziny Wszystkiego.

Każda dziedzina Wszystkiego ma swoje, inne, znaki i swoje, charakterystyczne dla tej dziedziny znaczenia tych znaków. Wynika to z zakresu dziedzin oświaty, o których pisałem w poprzednich notkach. W tym sensie, znaki w konkretnej dziedzinie, nawet jeśli tak samo są nazwane i wyglądają tak samo w innej dziedzinie, mówią w tej konkretnej dziedzinie zawsze to samo, ale, zupełnie co innego, niż w pozostałych dziedzinach.  Mam tu na myśli takie zjawisko, że np. znak: E, w filologii znaczy „litera E alfabetu”, a w fizyce, to samo E, znaczy: „Energia”.

Dziedziny mówią znakami, przy pomocy znaków, poprzez znaki, znacząc.

Czy matematyczne 2x2 = 4, to „język matematyki”? Twierdzenie, że jest to język, byłoby grubą przesadą. To wyrażenie matematyczne zapisane znakami matematycznymi. Niesie ono w sobie informację, czyli coś mówi. Podkreślam to, mówi.  Mówi znakami matematycznymi, ale nie językiem matematycznym. Do tego, aby odczytać to wyrażenie nie używamy języka matematycznego, tylko znaki matematyczne ubraliśmy w słowa i mówimy o matematycznym wyrażeniu, językiem filologicznym.

Takie dziedziny, jak geneza, geometria, matematyka, fizyka, chemia, nie wytworzyły w sobie, sobą, na drodze ewolucji, bytu językowego, bytu, który język posiada, a dodatkowo potrafi go wykorzystać do przekazywania znaków. Dlatego te dziedziny, własnego języka nie posiadają.

Mimo że własnego języka nie wytworzyły, nie posiadają, to jednak mówią.

Geneza mówi nam, że aby coś powstało, musi się coś z czym połączyć, lub rozdzielić; że do genezy potrzebna jest, bezwzględnie zmiana.

Geometria mówi nam, że to, co powstało w wyniku genezy, to figury które posiadają różne kształty, położenia i różne zależności z tego wynikające.

Matematyka mówi nam, ale nie używa w tym celu języka, że figury mogą być liczne, różne, wielkie dodatnie i ujemne, mogą się dzielić, mnożyć, dodawać i potęgować.

Fizyka mówi nam, bez użycia języka (za to pozwala doświadczać), o atmosferze w której funkcjonują figury, jak się zachowują, jak wzajemnie oddziaływają na siebie, jakie są mocne, itp.

Chemia mówi nam, bez użycia języka, o związkach figur i reakcjach jakie między nimi zachodzą i co z tego wynika. Mówią na różne sposoby: informują, pokazują, znaczą to wszystko, co z sobą niosą. One nas informują, one nam mówią, one nam pokazują, one nam znaczą wszystko o sobie w swym zakresie, ale nie mówią językami.

Podobnie jest z pozostałymi dziedzinami, czyli przyrodą, biologią, filologią, teologią i filozofią. One wszystkie mówią. To jest mowa kolorów, związków, układów, emocji, dźwięków, gestów, to jest wymowa kultury, nauki, sztuki, myśli, świadomości.

To wszystko jest mowa. Mowa nie wymaga posługiwania się językiem. Mówić można i mówi się, całym swoim jestestwem, całym swoim istnieniem. W tym sensie, mówi się także językiem: ale nie w każdej dziedzinie, nie zawsze, nie wszędzie i nie wszystko.

Wszystko mówi całym sobą, czy tego chce, czy też nie. Wszystko mówi całym swoim jestestwem, oraz całym swoim istnieniem, ponieważ całe Wszystko, w postaci jestestwa, i istnienia, jest jedną, wielką informacją o sobie, podzieloną na dziedziny.  To tylko kwestia wyrobienia, kultury, świadomości ile z tej mowy, z tej informacji jest ktoś w stanie, potrafi, odczytać.

Inna sprawa, to strategie, których nauczyły się poszczególne byty stosować dla oszukania innych, dla maskowania swej prawdziwej o sobie informacji, dla dezinformacji.

Własną mowę ma każda dziedzina i każda dziedzina ma inną mowę. Ale z całą pewnością, nie wszystkie dziedziny mają język, a jeśli nawet mają, to nie wszystkie potrafią używać go jako narzędzia wymowy.

I jak już wspominałem, języka na pewno nie mają takie dziedziny jak geneza, geometria, matematyka, fizyka, chemia. Co do przyrody mam wątpliwości: może mieć język w stadium początkowego rozwoju, coś w rodzaju „kości ogonowej” która się nie wykształciła w ogon i na tym etapie rozwoju się zatrzymał. Biologia, język niewątpliwie posiada, lecz służy on jej do zdobywania pokarmu i konsumowania.

Język posiada i używa go, już nie do zdobywania pokarmu i nie tylko do konsumowania, ale do mówienia, porozumiewania się, niewątpliwie filologia, czyli Ludzkość.

Teologia i Filozofia także język posiada, w osobach ludzkich, posługuje się językiem do mówienia i porozumiewania się. Jest to język filologiczny, ale wykształcony na wyższym niż średni, poziomie.

Ludzie, jako postaci filologiczne odbierają mowę, wymowę poszczególnych dziedzin oświaty w języku filologicznym. Mowę innych dziedzin niż filologiczna przetwarzają na znaki filologiczne, słowne, czyli słowa, wyrażenia, zdania; nazywają słowami elementy mowy innych dziedzin po to, aby mogli korzystać z języka, w celu porozumiewania się w języku filologicznym.  W tym znaczeniu, język, to:

  1. Część biologicznego lub filologicznego(ludzkiego) ciała.

  2. „Przedmiot”, narzędzie, mechanizm, zasób, zbiór, do przekładania mowy różnych dziedzin na słowa, na filologię.

  3. Przyrząd do formowania dźwięków w słowa.

  4. Sposób wyrażania się, komunikowania, porozumiewania, uświadamiania.

  5. Przedmiot nauczania

Mowa i język, jednakowo służą porozumiewaniu się.Czym się zatem różnią?

Moim zdaniem, przede wszystkim rozwojem środków wyrazu:

Mowa była pierwsza, przed językiem. Powstała wraz z pierwszą informacją, a pierwsza informacja wraz z pierwszym bytem Wszystkiego. Jako pierwsza, mowa jest „wcześniejszym pokoleniem” języka.  Jak każde wcześniejsze pokolenie, mowa jest starsza, ale przez to bardziej prymitywna, tym samym bardziej ograniczona, niż język.

Język, jako stworzenie stosunkowo młode w Wszystkim, jest ciągle ekspansywny, zdobywczy, zachłanny, otwarty na nowinki, na nowe. Dlatego szybko się rozwija, odpowiada, „w lot” na zapotrzebowanie, jest giętki, elastyczny, podatny, prędki.

Mowa nie. Mowa, to jak tradycja. Mowa jest spokojna, „zakorzeniona”, stabilna, odporna na zmiany, powolna, niezmienna. Jest też mniej widoczna, bardziej cicha, ale o dłuższym żywocie. Mimo to, a także właśnie dlatego, trudno ją zauważyć, rozpoznać, nauczyć się jej. Dużo trudniej, niż języka.

Mową można porozumiewać się „jak językiem”, bez użycia języka.  Znane jest powszechnie przekazywanie znaków za pomocą ciała jako „mowa ciała”. Można odczytywać mowę i porozumiewać się bez pomocy języka, ale za pomocą słów, np. pismem.

Są też inne filologiczne formy odczytywania mowy, porozumiewania się ludzi, bez pomocy języka, np. kulturalne, poprzez muzykę, lub artystyczne, np. poprzez obraz, strój, scenografię. Jednak kluczowym w porozumiewaniu się jest język, a dla języka, słowo.

Słowo, to znak wyrażony filologicznie, to część mowy z innej dziedziny, ale także z dziedziny filologicznej, przetworzona na język filologii. Słowo to dźwięk wymodelowany językiem; Dźwięk wytwarzany przez gardziel, przechodzący przez struny głosowe, modelowany przez język, sterowany mózgiem, zaistniały w świadomości. Słowo jest filologicznym odzwierciedleniem mowy.

Słowo, to silne, światłe, nowoczesne, wspaniałe stworzenie Wszystkiego służące do tworzenia i przekazywania w sposób łatwy, prosty, ogromnej ilości informacji które niesie z sobą Wszystko, którymi Wszystko w swym bycie, naturze, istocie i postaci jest, w których istnieje.

Myślę, że tą notką ostatecznie zamknąłem temat i przeciąłem spór o „język fizyki”, „język matematyki”, „język chemii”, itp. itd. Nic takiego nie ma.  Jest, natomiast: „mowa geometrii”, „mowa matematyki”, „mowa fizyki”, „mowa chemii”, itp., itd., odczytywane i przekazywane językiem filologicznym, teologicznym, filozoficznym.

 

 

wislawus
O mnie wislawus

PRAWDA JEST TYLKO JEDNA, DLATEGO JEST PRAWDZIWA. TAJEMNICA WSZELKIEGO STWORZENIA: NICZYJ NIKT NICZYM Z NICZEGO, CZYLI Z IMIENIA, MIENIA, MIANA SWEGO, KTÓRYMI SĄ, ON SAM, NICOŚĆ I NIC, STWORZYŁ WSZYSTKO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie