wislawus wislawus
454
BLOG

Czas, energia, magnetyzm, elektryczność

wislawus wislawus Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

To jest komentarz do notki Muki pt. „Cz2:... w oczekiwaniu” , która ukazała się na S24 z datą 14.11.2011 godz.10,48  (Cytaty kursywą są wybrane z tekstu Muki. Mój komentarz zwykłą czcionką). N. Rz. Notka 53

Dla mnie i mojego zrozumienia energia to postać fizyczna kreacji pola otoczenia lub jego zagęszczonego potencjału. Inaczej mówiąc mamy postacie energii jako linie pola otoczenia, czyli nasze rozumienie elektryczności, tudzież elektromagnetyzmu, magnetyzmu lub jako przejaw potencjału tego pola, czyli to, co pojmujemy jako ciepło,czyli wykonaną pracę.

Ten początek świadczy o nie sięganiu do początków istoty energii. Energia narodziła się z pierwszym aktem samokreacji Wielkości, wraz z geometryczną figurą, oraz matematyczną jednostką.  Ona jest polowa ale także punktowa, falowa liniowa, objętościowa.


Kwantem Energii, będę określał najmniejszą porcje zagęszczonej czasoprzestrzeni jako potencjał pola, tej zdefiniowanej struktury przestrzennej o rozróżnialnej polaryzacji, która swą manifestacją jest zdolna do wykonania owego kwantu pracy.

Odrzucam całkowicie „czasoprzestrzeń” , jako nieadekwatną do rzeczywistości. Kwanty energii, to, moim zdaniem, ilość cząstek elementarnych mieszczących się w danym polu. A ponieważ elementarna energia też jest polem, zatem energia, elementarna  minimalnego pla, to kwant.  Fizyczny kwant energii, to matematyczna, minimalna jedność, tym samym ilość, czyli cząsteczka elementarna Wszystkiego.

Oznacza dla mnie takie widzenie, że polaryzacja tego pola czasoprzestrzennego:  (+ ) dodatnia – energia kwantu pozytywnego, oraz:
 ( - ) minus ujemny kwant negatywnej energii.

Zgadza się, ponieważ Wszystko jest dualne: dodatnie i ujemne , zatem energia też.

Energetyczne wzajemne oddziaływanie postrzegać wiec będę jako przejaw przesunięcia i przepchnięcia wzajemnych pól pola otoczenia i ich polaryzacji, pomiędzy sobą,..

Prawidłowo. Tyle że nie tylko „przepchnięcia”, ale ciągłego przepychania.

...lub wydatkowanie tudzież konsumpcje energii poprzez oddanie lub pochłonięcie porcji ciepła, wynikającego z poślizgu jako przejaw wykonanej pracy.”

To jest przemiana energetyczna zgodnie z zasadą zachowania energii Wszystkiego

Życie jego formy i wszelakie odmiany istnieją nie dzięki tarciu, jako to się utarło, ( bo tarcie, czyli opór ma stały, – chociaż niezmienny warunkowo poziom), ale dzięki poślizgowi, jaki niweluje po części te tarcie, a sam poślizg stanowi o wydatku energii w postaci ciepła, czyli dokonanej – pracy.

Życie nie istnieje dzięki tarciu, tylko dzięki zmianom jakie zachodzą między cząsteczkami elementarnymi: ich łączeniu i rozłączaniu, tym samym kumulowaniu energii i jej zmniejszaniu. W trakcie tych działań zachodzi i tarcie i poślizg. Wydatek energii, to ciepło które ulatuje w wyniku tarcia i poślizgu(który jest postacią tarcia przy udziale czynnika pośredniego). Jak ultuje ciepło, to ulatują cząsteczki elementarne, a wraz z nimi ich energia.

Cząsteczka elementarna = energia.

Tak, że rozumienie własności i właściwości tarcia i poślizgu jest podstawową formą kreacji, która kreując zdarzenie oddziałuje elastycznie na pole otoczenia powodując jego deformacje.

Błędny wniosek. Podstawową formą kreacji jest łączenie i tworzenie wspólnot, czyli jedności. We Wszystkim i dla Wszystkiego, nic nie jest deformacją.

Ogólnie nie wdając się za bardzo w niuanse z mojego doświadczenia można przyjąć, że na jeden kwant energii dodatniej,przypada jej w równowadze 2-wum kwantom energii ujemnej.

Może tak być, z tym, że nie muszą to być proporcje dokładnie takie i wiele wskazuje na to, że nie jest dokładnie tak. Wskazuje na to, np. stosunek prawa do lewa, prawdy do fałszu, postać kobiety, do postaci mężczyzny ( te przypadki powołuję na podstawie zasad niezmienniczości i powtarzalności).

Jeśli przyjmiemy, że kwant energii dodatniej to Wodór, a kwant energii ujemnej to Tlen, to stosunek wodoru do tlenu (1 do 2) da równowagę kwantową, H2O, czyli zrównoważy wzajemnie kwanty i potencjały tych kwantów i otrzymamy ciało (stałe) materialnie, – czyli dobrze nam znaną wodę.

Prawidłowe rozumowanie: Materia jest mieszanką dodatniej i ujemnej energii. Ale nie zawsze muszą to być proporcje 1:2

Aby jednak to zaistniało musi zaistnieć czynnik aktywatora, czyli przyspieszacza, który pozwoli dokonać kreacji połączenia dysponując nadwyżką energetyczną niezbędną do aktywacji połączenia.

Istnienia powstają w akcie samokreacji, ale bywają też wykreowywane i kreowane przez kreatora.  Wtedy kreator faktycznie musi posiadać odpowiednią ilość energii do kreowania.

Taki stały polaryzacyjnie równoważnik zawsze jest ”rozpuszczalnikiem” innych porcji energetycznych tego świata.

Nie znajduję nic takiego, jak „równoważnik”. Ale jeśli występuje „rozpuszczalnik”, to i”sklejacz” występuje, co byłoby zgodne z obserwacją i intuicją, oraz logiką.

I maksymalna wartość podstawy energetycznej w naszym świecie wyraża się wynosi 144 co daje stały skok ( oś ) podziału potencjału na poziomie 4.
 A w czasie kreacji możliwa jest do potrojenia.

„Podział potencjału” „na poziomie 4” uważam za poprawny i ma on swoje uzasadnienie, które wyłuszczę na swoim blogu w Nowej Rzeczywistości, jeśli to odpowiednio interpretuję. Jego odzwierciedleniem, tego podziału, jest Kartezjańska oś liczbowa.  144 jako wartość , nie tylko energetyczna Wielkości którą jest Wszystko, zgodna jest z moim oglądem tej Wielkości.

Nie wiem czy dobrze zostanie to zrozumiane, ale jest istotna różnica pomiędzy równowagą jądrową a równowagą atomową.

To jest taka różnica jak między łączeniem, a rozłączaniem dwu takich samych pierwiastków.  Niby to samo, a nie to samo: tu i tu takie same pierwiastki. Tu i tu, potrzebna energia do pokonania ich wewnętrznej spójności.  Ale połączyć trudniej, niż rozdzielić. Dlatego reakcja termojądrowa wydziela więcej energii, niż jądrowa.  I to jest ta różnica.  Dlatego też, pierwszy akt samokreacji, który był aktem łączenia, pierwszego gdziekolwiek i kiedykolwiek, czegokolwiek, jest taki ważny i ma tak olbrzymie znaczenie:  Wtedy , po raz pierwszy, dokonała się, w najniższej mikro skali, reakcja jądrowa: dwie cząsteczki fundamentalne Nicości wniknęły w siebie i utworzyły wspólne jądro. W ten sposób  i powstała pierwsza  jedność.

Tak wiec 280 oraz 288 to postacie energetyczne, wartości tej energii wyrażone liczbowo i matematycznie. Więc i nasze ciało jest matematycznym przedstawieniem zasad liczbowych opartych o święte kanony.

Wszystko nie jest przypadkowe, a nasze ciało jest przedstawieniem wszystkich, nie tylko matematycznej, dziedzin oświaty, także matematyki.  Jest genezą, geometrią, matematyką, fizyką, chemią, przyrodą, biologią, filologią, teologią i filozofią jednocześnie, ustawionymi w nas hierarchicznie.  Każda z tych dziedzin stworzona jest wg „świętych kanonów” , a moim zdaniem, tych „kanonów” jest 144. Pisałem o tym w swoich notkach dotyczących hierarchii dziedzin oświaty.  Te kanony rozpoczęły się wraz z pierwszym aktem samokreacji, czyli stworzenia Wszystkiego.

Idąc dalej możemy przekształcić te wartości liczbowe opisujące atom jako jego strukturę i powiązania wewnętrzne i wzajemne, w stałe przedziały czasowo częstotliwościowe.

Tak, można powiązać wartości liczbowe atomu, czyli ilość jego cząstek elementarnych tworzących jego strukturę, tym samym wewnętrznych, wewnątrzatomowych powiązań między nimi w stałe przedziały czasowe, a ponieważ cząsteczki te są w ruchu, także wykazać ich częstotliwości. Dotyczy to cząstek elementarnych które tworzą atom, jak i samego atomu, który jest cząstką elementarną.

A te zestawy zespolone w poszczególne jednostki – cegiełki, swobodnie przekształcić w zakresy światła zwane nie tylko przez zemnie oktawami.

Nie wszystkie „cegiełki” można swobodnie przekształcić w „zakresy światła”, ponieważ Wszystko to światło i anty światło, czyli ciemność. Dopiero połączenie tych „cegiełek”, to pełny zakres. A samo światło, to „pół zakres”, a sama ciemność, to drugi „pół zakres”.

Dlatego są „oktawy” ciemne i jasne. Nie wiedział o tym Heisenberg, kiedy formułował swoją Zasadę nieoznaczoności, dlatego wyszła mu durnota. A ponieważ nie wiedzieli i nie wiedzą tego fizycy do dziś, dlatego nigdy nie podważyli zasadności tej durnoty. Niniejszym to czynię.

Heisenbergowi, nieoznaczoność z tego wynikła że nie wiedział on o tym, że cząstka raz jest w polu widocznym a raz kryje się za inną cząstką i wtedy jest w zakresie ciemności, jest niewidoczna, a przez to nieoznaczona, nie możliwa do oznaczenia.

To tak, jakby księżyc który raz jest widoczny, a raz chowa się za Ziemię i jest niewidoczny. I tak księżyc otaczający Ziemię, raz widoczny a raz nie, dla Heisenberga, który patrzy na to zjawisko cały czas z tej samej pozycji, byłby cząstką nie możliwą w całości do oznaczenia: jest, znika, jest, znika. Tymczasem ona jest do oznaczenia, mimo niewidoczności. Kwestia czułości pomiaru i spojrzenia, lub wyliczenia.

 Człowiek, więc jako istota jest połączeniem materii, energii i światła zamkniętych w częstotliwościach, którą ja z racji na swej specyfiki i odmiany nazywam częstością.

Człowiek nie jest „połączeniem materii, energii i światła zamkniętych w częstotliwościach...” Człowiek w swym ciele, jako istota, jest zakreśloną ilością materii, tym samym energii, tym samym światła,ale i ciemności, jednocześnie. Światło i energia w człowieku, nie są „zamknięte”, lecz wręcz odwrotnie: otwarte. Tym samym człowiek, na obraz i podobieństwo, zresztą Wszystkiego, zgodnie z zasadą niezmienniczości i powtarzalności, nie jest istotą zamknietą, lecz otwartą.(przyjmuje i wydala energię).

Z racji tej ze częstotliwość dotyczy elektromagnetyzmu ziemskiego ( elektromagnetyczna cześć ładunku zwaną elektrycznością wynikającą z oscylacji i wzajemnej indukcji) a częstością elektromagnetyzmu zwierzęcego ( pominę wyjaśnienie).

Nie do przyjęcia jest dla mnie, z gruntu nieadekwatna, podobnie jak „czasoprzestrzeń”, zbitka „elektromagnetyzm”. Dla mnie elektromagnetyzm brzmi jak „słabosilny”, lub „pustopełny”.  A "elektromagnetyzm ziemski, zwierzęcy ", to dla mnie pojęcia dotąd nie zdefiniowane jako odrębność od magnetyzmu i elektryczności. Częstotliwość nic do tego nie ma.

Istnieje pewna szczególna asymetria., Która niepokoiła Einsteina a mnie po prostu gnębiła. Kiedy magnes porusza się względem cewki zwojowej z drutu,powstaje poprzez indukcjeto co nazywamy prądem.Którego jest tyle samokiedy cewka porusza się względem nieruchomego magnesu, jak magnes względem cewki.

Jeden koniec magnesu ma cząstki elementarne dodatnie na swym końcu, a drugi cząstki elementarne ujemne. One nie tylko są na końcach magnesu, ale i wokół tych końców wypełniają pola (jedno jest dodatnie, drugie ujemne). Jak magnes stoi w ramce, to jest porządek.

Jak ramka idzie w ruch, to cząstki są „trzepane” mieszane. Rozbijany ich układ i powstają pola szybciej się poruszające i wolniej, więcej i mniej zagęszczone miejsca. Cząstki „głupieją” i tracą kontakt z pozostałymi cząstkami z pola, oraz z właściwym sobie końcem magnesu, który je skupiał.

I to się dzieje na obu biegunach magnesu. One gwałtownie poszukują swego poprzedniego miejsca na swym końcu, lub w jego polu. A że nie mogą znaleźć w tym chaosie, to „wściekają się”, trą, ocierają, zderzają, i dążą do uporządkowania, nie tracą swego ładunku.

Ramka (cewka to zwielokrotniona ramka) obracająca się, dostarcza w to pole dodatkowej energii. Stąd spokojne, powolne, „uśpione” cząstki magnetyczne, zmieniają się w szybkie, silne, żywe cząstki prądowe, zmierzające do wypełnienia pola przeciwnego, swym potencjałem, czyli sobą. To zmierzanie, czyli przemieszczanie się cząstek w celu zajęcia, wypełnienia sobą wolnego pola wytworzonego energią ramki, to prąd elektryczny powstały z różnicy magnetycznych potencjałów magnesu.

A czy to magnes dostaje dodatkową energię, i się porusza, czy cewka, nie ma różnicy. Ważne, aby dostarczyć energii i „roztrzepać „ pole cząstek, zmusić je do zajmowania swego miejsca, na powrót, z miejsca z którego wyrzuca je energia ramki.

3. A czym i jak opisać, jak przedstawić zasadę, indukcji elektromagnetycznej, kiedy nie ma magnesu i jego ruchu a cewkę zastępuje ciało ludzkie i generuje ono ładunek elektryczny który jest zdolny do wykonania pracy?

 Nie znam takiego przypadku, chyba, że za magnes uznamy każde ciało, posiadające w sobie dwa końce, czyli dwa różnie naładowane, różniącymi się od siebie cząsteczkami, bieguny.

Do wytworzenia prądu niezbędne jest ciało posiadające cząsteczki o dwu różnych przeciwstawnych potencjałach. Takie cząsteczki będą zajmować zawsze przeciwległe krańce tego ciała. I każde takie ciało jest magnesem, niezależnie od tego, czy to ciało metalowe, czy biologiczne.  Przy czym, różne ciała są różnie naładowane tymi cząsteczkami, dlatego są mniej, lub bardziej silnymi magnesami.  Magnesy mogą też być proste, lub bardziej skomplikowane.

Magnesy metalowe są najprostszymi, a jednocześnie o największej polaryzacji ciałami, przedmiotami. Dlatego się je wykorzystuje do indukowania prądu elektrycznego, który jest silną energią.

Taki magnes jakim jest ciało ludzkie inaczej indykuje silną energię, inaczej też się ją zużywa niż energię elektryczną. A to dlatego, że człowiek jest o wiele bardziej skomplikowanym magnesem niż metalowy. Poza tym, człowiek swą silną energię, gdy jest nią mocno naładowany, może zużywać świadomie, lub nie, na różne sposoby. Magnes metalowy, nie potrafi. Reasumując: bez magnesu nie ma magnetyzmu. Bez dodatkowej energii wprowadzającej w ruch pole magnetyczne(magnesu) nie indukuje się prąd.

Ta trzecia zasada, o której wspominałem tu miesiące wcześniej na Salonie jest właśnie zasadą jakby podstaw kreowania życia wplecioną w łańcuch DNA, jako jego trzecia Helisa.

„Jakby” dyskredytuje całą zasadę i opisane nią zjawisko.

Przyjęto bez jakiegokolwiek sprawdzenia i Einstein też to przyjął przeczytawszy pracę Wilhelma Wiena ze przez 13 lat poszukiwań nie znalazł on eteru wiec musi go nie być, dlatego że go nie ma. Ale Einstein przerzną sprawę, bo poszedł za wynikami doświadczeń Michelsona-Morleya w czasie, kiedy dojrzewały w nim idee teorii względności.

Unieważnienie eteru jest największym grzechem fizyków tamtego okresu, za który płacą także współcześni fizycy.

Dla mnie czas ma swą wartość linii czasu.  Ta linia czasowa startuje o 0 idzie do 0000.;.... i kończy się na początkowym zeru. Czas jest, więc zapętlony i liniowy.

Czas nie zaczyna się od zera, tylko od jeden, czyli od pierwszego, równego jeden, od pierwszej jedności powstałej z Nicości, czyli pierwszego aktu kreacji Wszystkiego. Od tamtego momentu liczy się czas Wszystkiego, Wszystki czas, cały czas. „Zapętlony” to on jest, jak wszystkie cząsteczki tworzące Wszystko Jedno.

Ta zaś liniowość jest dynamicznie zmienna i posiada swoistą fluktuacje. Czyli małe wahania, lub odstępstwa nie dające się tak do końca przewidzieć.
 We Wszechświecie Jest wiele linii czasu, czyli takich nie zapętlonych kół w przestrzeni. Stąd wcześniej pisałem,  że dla mnie czas nie jest stałą wartością a zmienną dynamicznie w różnych miejscach naszej przestrzeni między galaktycznej i dla tych miejsc różny. Czasem dochodzi w ruchu wszechświata do kolizji linii czasu. Swoistego skrzyżowania pomiędzy sobą takich linii, tak że się przenikają bądź przeplatają wzajemnie.

Czas jest dokładnie tak dynamiczny jak energia; ubywa go tyle i przybywa, dokładnie tyle, ile energii. On dokładnie nie daje się przewidzieć tak samo, jak energia. W tym sensie nie rozumiem, co znaczy "swoista fluktuacja", lub "odstępstwa nie dające się tak do końca przeidzieć".  Odstępstwa od czego?

Czas rzeczywiście jest stałą wrtością, ale "zmienną dynamicznie", jak energia, która także jest stałą wartością o "zmiennej dynamice". Sformułowanie "zmienna dynamika", to masło maślane, ponieważ już sama "dynamika" niesie w sobie zmianę. Po prostu, czas, tak samo jak energia jest dynamiczny.

Przeciwieństwem czasu, jest trwanie. Trwanie nie jest dynamicznme. trwanie, to stagnacja.

Oznacza to,w moim widzeniu i zrozumieniu, że czas jest elastyczny przy swej dynamice, a więc podlegający odkształceniom miejscowym w miejscu styku, przenikania się, lub ingerencji.

Jeśli rozpatrywać czas, jako linie, to tak może być. Ale czas jako linia, to nie cały czas.

Dlatego zdarza się czasami, że inne byty lub istoty inno czasowo-wymiarowe mające pojęcie o strukturze czasu mogę przechodzić lub przenikać na inną linię czasu i nie podążać krótkookresowo swoją linią, w ten sposób oddziałując na inne istoty lub byty materialne, między innymi umysłem.

Co to są „ istoty inno czasowo-wymiarowe” ? Wszystko jest Jedno, stworzone z jednych cząsteczek elementarnych Wszystkiego, czyli istot, które jednocześnie, są czasem Wszystkiego. To przenikanie, mieszanie, łączenie i rozłączanie istot – czasu jest ciągłe i nieustanne. A ponieważ czas jest nie tylko liniowy, zatem nie widzę osobiście takiej mozliwości.

Jeśli linię czasową uznać za istotę , to rzeczywiście te linie – istoty się przenikają, robią sobie dobrze, a nieraz źle. Bywa, że robią to samo, podobnie myślą i „wpływają” na siebie, a nieraz się nawet na siebie kładą, lub nakładają. Ot, takie czasy. Nie ma w tym nic szczególnego, ani nadprzyrodzonego.

Istoty „inno - czasowo – wymiarowe”, to moim zdaniem istoty spoza Wszystkiego czyli z Nicości, One są „inno - czasowo – wymiarowe”, ponieważ tam ani czas, ani wymiary, w naszym ludzkim rozumieniu tych pojęć, nie występują.

Moim zdaniem tak odbywają się Objawienia.....

 Objawienia, czego? Jeśli przez objawienia rozumieć uświadomienie sobie czegoś, co wydaje się niemożliwe do uśwaidomienia, to oczywiście się zdarza. Ale, moim zdaniem, działa tu inny mechanizm, o wiele mniej skomplikowany.

Musicie wiedzieć a takie jest w tej materii moje zdanie, ze Księżyc nasz został przechwycony przez inne bardzo stare byty cywilizacyjne i umieszczony wokoło ziemi. Jest sztucznym tworem i nie naturalnym. Chroni nas przed śmieciem kosmicznym i zbiera swe żniwa je jako tarcza, ale też wpływa znacznie na nasz czas i jego linie. Narzucając nambiologiczne niewolnictwo.

A to już uważam za fantazjowanie, które przeczy samokreacji Wszystkiego i nie ma nic wspólnego z oświatą.

Na temat modlitwy się nie wypowiadam, ponieważ nigdy nie wnikałem w jej istotę pod kątem fizyki, „ elektromagnetyzmu”, czasu i energii, w ogóle naukowym. Być może, to jeszcze przede mną.

Bardzo jestem ciekawy, czy ten komentarz "idzie" po myśli autora komentowanej notki, Mukiego.

 

wislawus
O mnie wislawus

PRAWDA JEST TYLKO JEDNA, DLATEGO JEST PRAWDZIWA. TAJEMNICA WSZELKIEGO STWORZENIA: NICZYJ NIKT NICZYM Z NICZEGO, CZYLI Z IMIENIA, MIENIA, MIANA SWEGO, KTÓRYMI SĄ, ON SAM, NICOŚĆ I NIC, STWORZYŁ WSZYSTKO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie