N. Rz. Notka 58, ekonomia nova, 1
Gdy już dotarłem w odkrywaniu nowej rzeczywistości do pierwszego aktu kreacji, to byłem przekonany, że dotarłem do najniższego z możliwych pułapów i punktu wszelkiego poznania. Zacząłem ten punkt początkowy omawiać w poszczególnych dziedzinach oświaty, począwszy od matematyki i zamierzałem „piąć się w górę”: coraz bardziej zbliżać się do opisu wartości bliższych ludziom, bardziej znanych, takich jak w fizyce czas, energia, w matematyce zero, w filozofii byt, itd.
Tymczasem, nie. Odkryłem pewną nową prawidłowość, ale już nie z zakresu Wszystkiego, lecz z obszaru bezkresnej Nicości. To „cofa” moje opisywanie, od wartości bliższych ludziom, tych z zakresu Wszechświata, Świata, Ludzkości, czyli Wszystkiego i skupia na Nicości.
Ten nowy obszar może być jeszcze trudniejszy do uświadomienia, niż Wszystko. Ale, wcale tak nie musi być. Nie musi, ponieważ zakres Wszystkiego na tle obszaru Nicości może okazać się bardziej uwypuklony, a przez to bardziej widoczny i zrozumiały. I odwrotnie. Skoncentrowane i silne Wszystko, może pozwolić zrozumieć, na zasadzie przeciwieństw, rozwlekłą i słabą Nicość.
Z początku moich rozmyślań miałem dość jasne wyobrażenie Wszystkiego. A to dlatego, że człowiek jest nie tylko homocentrykiem, czyli patrzącym na Wszystko z pozycji człowieka, ale jest światocentrykiem i wszechświatocentrykiem ( patrzący na Wszystko z pozycji świata i wszechświata), ale, człowiek jest, też, Wszystkocentrykiem, czyli patrzącym na Nicość z pozycji Wszystkiego.
A to dlatego, że człowiek najbardziej jest człowiekiem. Następnie jest bardziej Światem niż Wszechświatem, a następnie jest bardziej Wszechświatem, niż Wszystkim i w końcu, jest bardziej Wszystkim, niż Nicością. To jest przyczyna, dla której człowiek tak wiele wie o Wszystkim, a tak niewiele o Nicości.
To jest też wytłumaczenie, dlaczego człowiek tak doskonale „czuje”, rozumie masę, wie o masie, a nie „czuje” eteru, nie rozumie eteru, niewiele wie o eterze. Jest tak, ponieważ człowiek jest bardziej z masy, niż z eteru. To znaczy, ma w sobie więcej masy, niż eteru, albo, jeszcze inaczej: masa jest bardziej wpływowa, silniejsza, silniej odczuwalna w porównaniu do eteru. Dlatego człowiek więcej o niej wie, lepiej ją „wyczuwa” w swym organizmie i otoczeniu. Eter bardziej zbliżony jest swą naturą do Nicości(matki), a masa, swą naturą zbliżona jest do Wszystkiego(ojca).
Te dwa składniki, masa i eter, ich proporcje w człowieku decydują, czy jest on "nicościowo - eteryczny" czy, "masowo – Wszystki". Z tego też wynika, czy człowiek jest bardziej ścisły, czy „rozwlekły” umysłowo (humanista).
Wyobrażałem sobie Wszystko jako konkretny obiekt masywno - eteryczny, podzielony, zakreślony, otwarty, złożony z dwu połówek, a te, z kolejnych części. To Wszystko złożone z cząstek elementarnych, czyli jako typowy mechanistyczny obiekt. Natomiast Nicość wyobrażałem sobie jako jeden bezkresny konglomerat stworzony z jednakowych cząsteczek, który nazwałem „ substratem pierwotnym” i na tym koniec.
Ale, z czasem, Nicość zaczęła nabierać cech. To były cechy „zbliżone” do cech Wszystkiego, pewnego rodzaju „odpowiedniki” Wszystkiego. Zauważyłem pewne „stopniowanie”, czy stopniowalność Nicości. Nicość charakteryzują takie określenia, jak: bezkres, otchłań, wieczność, ciemność. Wszystko, charakteryzują takie określenia jak: zakres, stan, teraźniejszość, jasność. Łączy je natomiast określenie: nieskończoność.
Drugim symptomem wskazującym, że ten podział jest jeszcze szerszy było rozpatrywanie matematycznego aspektu pierwszego aktu samokreacji Nicości i kreacji Wszystkiego (notka 52 N. Rz.).
Po przeczytaniu notki 52, ktoś uważający, może pomyśleć sobie tak: Przecież Nicość jest substancją i to substancją złożoną z cząsteczek fundamentalnych (pał). To tych cząsteczek nie można byłoby liczyć? Nie można było by ich dodawać, mnożyć odejmować dzielić potęgować pierwiastkować? Co stoi na przeszkodzie? Może twierdzenie o narodzinach matematyki, wraz z pierwszym aktem samokreacji jest fałszywe?
Odpowiedź prawidłowa brzmi: No, nie. Nie można było by policzyć, ponieważ w Nicości nie było i nie ma jedności. Skoro nie było jedności, to nie było działań jedności, w jednościach, na jednościach. Tym samym nie było matematyki, która jest dziedziną Wszystkiego zajmującą się jednościami i ich działaniami. Matematyka zaistniała wraz z pierwszą jednością.
No, to co można w Nicości? W Nicości można cząsteczki porachować.
W Nicości, Nicości, się nie liczy. Cząsteczki Nicości się rachuje.
Rachowanie w Nicości jest odpowiednikiem liczenia w Wszystkim. Odpowiednikiem matematyki Wszystkiego jest EKONOMIA Nicości.
W ekonomii się nie liczy, tylko się rachuje. Ekonomia należy do Nicości. Jednym z głównych pojęć ekonomicznych jest „rzadkość”, które doskonale oddaje charakter Nicości. Poza tym, ekonomia zajmuje się papierami: akcjami, walutą, kartami płatniczymi, bonami, pieniędzmi, kredytami, długami i innymi tego typu, umownymi przedmiotami. A czym, że są te przedmioty, jeśli nie Nicością w porównaniu z konkretnym złotem, ziemią, budynkami, mieszkańcami, dziełami sztuki, itd.? Ekonomia, podobnie jak matematyka, składa się z trzech „działów”. W nowej rzeczywistości, to są:
1. Rachunkowość
2. Księgowość
3. Rachunek prawdopodobieństwa.
Rachunek prawdopodobieństwa, ponieważ prawdopodobieństwo, to cecha Nicości, a w żadnym względzie, Wszystkiego. W zasadzie cała Nicość jest rzadkością tak rzadką, wielekroć rzadszą od eteru, że aż, prawdopodobieństwem. Bo czyż prawdopodobieństwem nie są pieniądze, za które dzisiaj prawdopodobnie mogę kupić , ale już jutro, niekoniecznie. Takie samo prawdopodobieństwo występuje w przypadku innych "produktów" ekonomii, np. długu. No bo co to jest dług? To produkt Nicości, który dzisiaj obciąża, ale wystarczy zapis ekonomiczny, lub jego usunięcie, aby dług zniknął. I to są te relacje, między ekonomią, a Nicością.
Gdyby porównać ekonomię z matematyką, to ekonomia jest przedmiotem bardziej prymitywnym, od dziedziny, którą jest matematyka. To znaczy, że każdy matematyk może być ekonomistą, ale nie każdy ekonomista może być matematykiem. Matematyk, to twórca, artysta, wirtuoz, a ekonomista, to stwórca, mistrz, rzemieślnik.
Zaczęło wyglądać na to, że Nicość ma dziedziny, podobnie jak Wszystko. Ale to nie możliwe, ponieważ Wszystko i Nicość, to przeciwieństwo jedno drugiego. Przeciwieństwo, to znaczy, że co ma Wszystko, lub czym jest Wszystko, tego nie ma Nicość, tym nie jest Nicość. Z tego wniosek, że Nicość nie ma dziedzin, bo co do tego, że Wszystko składa się z dziedzin, że dziedziny tworzą Wszystko, nie ma chyba wątpliwości. Więc co ma Nicość, z czego składa się Nicość?
Ponownie zastanowiłem się nad tym, jak napisałem notkę 55 N. Rz. pt. „Działanie, Funkcjonowanie, Patriotyzm”, w której czarno na białym wyszedł mi, w Ludzkości, podział na funkcjonowanie Nicości i działanie Wszystkiego; że ten podział jest w tym obszarze szerszy i symetryczny.
Dalsze rozważania uzmysłowiły mi, że jest w tym jakaś prawidłowość w odniesieniu do wszystkich dziedzin: Wszystkie dziedziny mają swoje odpowiedniki w Nicości. I wychodzi na to, np. że dziedziny mają pokrewne "dziedziny" jak, np. geneza i gnoseologia, geometria i architektura, metafizyka i fizyka, chemia nieorganiczna (przedmiotowa) i organiczna (dziedziczna), jak przyroda nieożywiona (przedmiotowa) i ożywiona (dziedziczna) , jak biologia i medycyna, jak gramatyka i filologia, jak mitologia i teologia , jak ontologia i filozofia.
W jakimś sensie, każdemu składnikowi pary można przyporządkować przynależność do Nicości lub, Wszystkiego. Nie jest celem tej notki uzasadnianie tego podziału, lecz jego zasygnalizowanie. On, o ile jest prawidłowy, to się uzasadni, w większej części, lub w całości, w dalszych, kolejnych notkach.
Po analizie uznałem, że odpowiednikiem każdej dziedziny Wszystkiego, jest przedmiot Nicości.
Nicość składa się z przedmiotów i podzielona jest na PRZEDMIOTY.
Z powyższego wysnułem wniosek, że:
Nicość nie jest jednym „konglomeratem”, jakąś idealną papką, stagnacją, czymś bez stref, czymś bez możliwości wyodrębnienia jej molekuł (nazwa molekuła, jako „kawałek” Nicości wydaje mi się bardzo adekwatna). Raczej jest czymś posegregowanym, ułożonym, posiadającym strefy, symetrycznym, logicznym, naturalnym, sensownym, celowym, podobnie jak Wszystko, tyle że inaczej niż Wszystko, przeciwnie Wszystkiemu.
Ten wniosek jest ogromnym postępem w odkrywaniu nowej rzeczywistości. On będzie rzutować na przyszły rozwój Ludzkości nie w mniejszym stopniu, niż przywrócenie eteru fizyce, odkrycie Wszechświata, czy też odkrycie Wszystkiego. To tylko kwestia czasu i świadomości.
Odkrycie Nicości jako „konglomeratu” naturalnego, ułożonego, posiadającego wszelkie cechy substancji, uwiarygodni jestestwo eteru który ma naturę i porządek bardzo do Nicości zbliżony.
Odtąd, w opisie Nicości i Wszystkiego, aby "odpowiednie dać rzeczy słowo", należy ten podział, na przedmioty i dziedziny, którego przykładem jest ekonomia i matematyka, obowiązkowo uwzględniać. W przeciwnym razie, nigdy nie odnajdziemy porządku którego w Świecie odwiecznie poszukujemy, do którego dążymy i nie pozbędziemy się chaosu w opisie rzeczywistości, którego chcemy się pozbyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)