N. Rz. Notka 71, fizyka nova
Nie o to chodzi by "udowadniać" istnienie eteru jakimś nowym, wyszukanym modelem matematycznym, geometrycznym, czy innym, jak czynią to dotąd, często "na siłę" i wbrew intuicji, fizycy, by udowodnić np. takie "twory" jak " czasoprzestrzeń", "elektromagnetyzm", czy też "fizykę kwantową". Eteru nie trzeba udawadniać jakimś szczególnym modelem. Ten model już jest. Tym modelem jest fizyka.
Wystarczy zrozumieć, że on jest naturalną i równoprawną postacią fizyczną jak masa, tylko przeciwstawną masie. Ten podział na masę i eter występuje w całej fizyce, niezawodnie, tylko fizycy, nie potrafią, lub nie chcą tego przyznać(są głosy na S 24 że nie chcą, bo to mafia). Osobiście optuję, że jest to raczej ciągle niedojrzałość świadomości tych ludzi.
Inna sprawa, że gdy już nawet dojrzeją do tego, aby zauważyć eter fizyczny w fizyce, korporacja fizyków może się bronić przed uznaniem tego faktu, bo wielu z nich okaże się ludźmi o małej świadomości fizycznej, a niektóre ich teorie, śmieszne. To będzie dla tych ludzi ciężki upadek i obniżenie rangi środowiska co ugodzi w ich interesy.
Dowodem na istnienie dwu fizycznych mediów w fizyce jest jej dualność której inaczej wytłumaczyć się nie da: elektryczność(masa) i magnetyzm(eter); siła grawitacji(eter) i siła dynamiczna(masa); energia potencjalna(eter) energia kinetyczna(masa). Stała grawitacji nie określa cech dynamicznej masy, tylko spolegliwego eteru, a grawitowanie możliwe jest dzięki eterowi.
Trzeba być ślepym, lub mocno "wpuszczonym w kanał " indoktrynacji wiary w niezawodność i nieomylność nauki aby nie rozumieć, że masa jako medium widoczne i fizyczne, np. światło, musi poruszać się w jakimś środowisku, obcym; że masa(+) z masą(+) się odpycha i to jest powodem "gnania" masy np. w postaci światła, po przestworzach niemasywnych, czyli po przestworzach eteru; że to dzięki temu, że masa napotyka na wyporność eteru, gwiazdy mogą w nim przebywać, obracać się, przemieszczać, stygnąć (co jest powodem ich kolapsów); że to opór wszechobecnego eteru powoduje opory światła pokonującego przestworza(eteu); że zanikanie światła, to jego unicestwienie właśnie przez wszędobylski, choć niewidoczny, eter; że to istnienie eteru sytuuje tak, a nie inaczej, położenie masy gwiazd w przestworzach i ich wzajemne relacje.
W matematyce, to co jest ujemne (-), dotyczy eteru. To co jest dodatnie(+) dotyczy masy. Relacje między tym, co ujemne(-) i tym, co dodatnie(+), w matematyce, w fizyce, to relacje między eterem, a masą. Cyfry(dawniej liczby ujemne) opisują, odzwierciedlają eter, a liczby(dawniej liczby dodatnie), odzwierciedlają, opisują, masę. Wystarczy w dotychczasowych modelach matematycznych opisujących fizykę, stosować taki zapis:
To co dotyczy eteru, zapisywać ze znakiem ujemności, potencjalności(-), a to co dotyczy masy zapisywać bez znaku. To co dotyczy masy i eteru jednocześnie, ze znakiem (+).
Jakie daje to korzyści?
Po pierwsze, fizyk wie od razu, w jakim obszarze fizycznym się "porusza", znajduje, z czym fizycznie ma do czynienia: obszarem eteru, obszarem masy, czy obszarem wspólnym masy i eteru.
Po drugie, fizyk doskonale rozumiałby, np. że ujemny wektor siły, to nie jest wartość "teoretyczna" wymyślona dla udowodnienia jakiejś teorii, czy uzasadnienia tego, o czym intuicyjnie wie że jest, lecz inaczej nie potrafi tego wyjaśnić, tylko że jest to wartość naturalna, rzeczywista: nie z obszaru silnej dodatniej masy, lecz ujemnego, zwiewnego, potencjalnego eteru.
Coraz więcej ludzi widzi jednostronną ułomność fizyki, "brak drugiej nogi" i niestosowność jej protez w postaci np. "fizyki relatywistycznej". Osobiście czekam na moment, aż w sprawie eteru, w najbliższym czasie, jakiś „amerykański uczony” zakrzyknie (a że zakrzyknie, to pewne, to tylko kwestia czasu):
ETER JEST !!! ETER TO REALNA I RZECZYWISTA WIELKOŚĆ FIZYCZNA!! ETER TO POŁOWA FAKTYCZNEJ FIZYKII!!!
I wtedy, otworzą się oczy wyobraźni, wiedzy, świadomości i runie gmach jednostronnej fizyki podpartej "relatywizmem". „Amerykański uczony” dostanie nagrodę Nobla, a cały świat będzie zachłystywał się potęgą amerykańskiej nauki, intelektu Amerykanów i inteligencji Amerykanina. Wislawus może sobie „trąbić” ile chce. Niestety, nie jest „amerykańskim uczonym”. Pod latarnią, zawsze najciemniej.
No bo już tak "na chłopski rozum": Relatywizmu można się spodziewać wszędzie: w filologii, w teologii, w filozofii(chociaż też nie do końca). Ale relatywizm w fizyce? W fizyce, która jest njbardziej rzeczywistością z wszystkich rzeczywistości? Relatywizm i fizyka, to dwie sprzeczności, to oksymoron. Ki diabeł wprowadził do niej relatywizm i uczynił ją, po części niemałej, relatywistyczną? Na pohybel mu! ( powinni wrzeszczeć fizycy).


Komentarze
Pokaż komentarze (7)