wislawus wislawus
763
BLOG

Czy potrzebny jest dowód na istnienie eteru w fizyce.

wislawus wislawus Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 7

N. Rz. Notka 71,  fizyka nova

Nie o to chodzi  by "udowadniać" istnienie eteru jakimś nowym, wyszukanym modelem matematycznym, geometrycznym, czy innym,  jak czynią to dotąd, często "na siłę" i wbrew intuicji, fizycy, by udowodnić  np.  takie "twory" jak  " czasoprzestrzeń",  "elektromagnetyzm",  czy też "fizykę kwantową".  Eteru nie trzeba udawadniać jakimś szczególnym modelem. Ten model już jest. Tym modelem jest fizyka.

Wystarczy zrozumieć, że on jest naturalną i równoprawną postacią fizyczną jak masa, tylko przeciwstawną masie. Ten podział na masę i eter występuje w całej fizyce, niezawodnie, tylko fizycy, nie potrafią, lub nie chcą tego przyznać(są głosy na S 24 że nie chcą, bo to mafia). Osobiście optuję, że jest to raczej ciągle niedojrzałość świadomości tych ludzi.

Inna sprawa, że gdy już nawet dojrzeją do tego, aby zauważyć eter fizyczny w fizyce, korporacja fizyków może się bronić przed uznaniem tego faktu, bo wielu z nich okaże się ludźmi o małej świadomości fizycznej, a niektóre ich teorie, śmieszne. To będzie dla tych ludzi ciężki upadek i obniżenie rangi środowiska co ugodzi w ich interesy.

Dowodem na istnienie dwu fizycznych mediów w fizyce jest jej dualność której inaczej wytłumaczyć się nie da: elektryczność(masa) i magnetyzm(eter); siła grawitacji(eter) i siła dynamiczna(masa); energia potencjalna(eter) energia kinetyczna(masa). Stała grawitacji nie określa cech dynamicznej masy, tylko spolegliwego eteru, a grawitowanie możliwe jest  dzięki eterowi.

Trzeba być ślepym, lub mocno "wpuszczonym w kanał "  indoktrynacji wiary w niezawodność i nieomylność nauki aby nie rozumieć, że masa jako medium widoczne i fizyczne, np. światło, musi poruszać się w jakimś środowisku, obcym; że masa(+) z masą(+) się odpycha i to jest powodem "gnania" masy np. w postaci światła, po przestworzach niemasywnych, czyli po przestworzach eteru;  że to dzięki temu, że masa napotyka na wyporność eteru, gwiazdy mogą w nim przebywać, obracać się, przemieszczać,  stygnąć (co jest powodem ich kolapsów);   że to opór wszechobecnego eteru powoduje opory światła pokonującego przestworza(eteu);  że zanikanie światła, to jego unicestwienie właśnie przez wszędobylski, choć niewidoczny, eter;  że to istnienie eteru sytuuje tak, a nie inaczej,  położenie masy gwiazd w przestworzach i ich wzajemne relacje. 

W matematyce, to co jest ujemne (-), dotyczy eteru. To co jest dodatnie(+) dotyczy masy. Relacje między tym, co ujemne(-) i tym, co dodatnie(+), w matematyce, w fizyce, to relacje między eterem, a masą. Cyfry(dawniej liczby ujemne) opisują, odzwierciedlają eter, a liczby(dawniej liczby dodatnie), odzwierciedlają, opisują, masę. Wystarczy w dotychczasowych modelach matematycznych opisujących fizykę, stosować taki zapis:

To co dotyczy eteru, zapisywać ze znakiem ujemności, potencjalności(-), a to co dotyczy masy zapisywać bez znaku. To co dotyczy masy i eteru jednocześnie, ze znakiem (+).

Jakie daje to korzyści?

Po pierwsze, fizyk wie od razu, w jakim obszarze fizycznym się  "porusza", znajduje,  z czym fizycznie ma do czynienia: obszarem eteru, obszarem masy, czy obszarem wspólnym masy i eteru.

Po drugie,  fizyk doskonale rozumiałby, np. że ujemny wektor siły, to nie jest wartość "teoretyczna" wymyślona dla udowodnienia jakiejś teorii, czy uzasadnienia tego, o czym intuicyjnie wie że jest, lecz inaczej nie potrafi tego wyjaśnić, tylko że jest to wartość naturalna, rzeczywista:  nie z obszaru silnej dodatniej masy, lecz ujemnego, zwiewnego, potencjalnego eteru.

Coraz więcej ludzi widzi jednostronną ułomność fizyki, "brak drugiej nogi"  i niestosowność jej protez w postaci np. "fizyki relatywistycznej".  Osobiście czekam na moment, aż w sprawie eteru, w najbliższym czasie, jakiś „amerykański uczony” zakrzyknie (a że zakrzyknie, to pewne, to tylko kwestia czasu):

ETER JEST !!! ETER TO REALNA I RZECZYWISTA WIELKOŚĆ FIZYCZNA!!  ETER TO POŁOWA FAKTYCZNEJ FIZYKII!!!

I wtedy, otworzą się oczy wyobraźni, wiedzy, świadomości i runie gmach jednostronnej fizyki podpartej "relatywizmem".  „Amerykański uczony” dostanie nagrodę Nobla, a cały świat będzie zachłystywał się potęgą amerykańskiej nauki,  intelektu Amerykanów i inteligencji Amerykanina.  Wislawus może sobie „trąbić” ile chce. Niestety, nie jest „amerykańskim uczonym”.  Pod latarnią,  zawsze najciemniej.

No bo już tak "na chłopski rozum":  Relatywizmu można się spodziewać  wszędzie:  w filologii, w teologii, w filozofii(chociaż też nie do końca). Ale relatywizm w fizyce? W fizyce, która jest njbardziej rzeczywistością z wszystkich rzeczywistości?  Relatywizm i fizyka, to dwie sprzeczności, to oksymoron.  Ki diabeł wprowadził do niej relatywizm i uczynił ją,  po części niemałej, relatywistyczną? Na pohybel mu! ( powinni wrzeszczeć fizycy).

 

 

 

wislawus
O mnie wislawus

PRAWDA JEST TYLKO JEDNA, DLATEGO JEST PRAWDZIWA. TAJEMNICA WSZELKIEGO STWORZENIA: NICZYJ NIKT NICZYM Z NICZEGO, CZYLI Z IMIENIA, MIENIA, MIANA SWEGO, KTÓRYMI SĄ, ON SAM, NICOŚĆ I NIC, STWORZYŁ WSZYSTKO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Technologie