65 obserwujących
340 notek
341k odsłon
  331   1

Smoleńska półprawda Sefarera; niewiarygodne próbki i zacięta płyta.

Pół prawdy, czyli całe kłamstwo.

W dyskusji pod notką Burza w Sejmie Tadeusz "Sefarer" Hatalski odpisując Michałowi "Kaczazupa" Jaworskiemu pisze:

... "Po prostu ani PKBWL ani pan nie mieliście dostępu do dowodów rzeczowych. W efekcie badanie przeprowadzone przez PKBWL obiektywnie nie spełnia podstawowych warunków jakie muszą mieć miejsce przy badaniu katastrofy. ... Po prostu Rosjanie odmawiając swobodnego dostępu do wraku uniemożliwili zbadanie tych przyczyn i w efekcie poznanie prawdy. ...".

Mamy tutaj kompilację typowgo bełkotu propagandowego rodem prosto z odmentów sPiSkowej propagandy. Oczywiście Seafahrer ma rację, choć myli PKBWL z KBWLLP. Ale jest to typowe pół prawdy i całe kłamstwo, rodem ze spędów GaPola z udziałem majestro Macierewicza. To właśnie Macierewicz, prócz innych kłamstw i oszustw ugruntował w społeczeństwie przekonanie, że to KBWL jest od ustalenia winnych katastrofy i zbadania wszystkich potencjalnych przyczyn. Prawda zaś jest nudnie i diametralnie inna. KBWL mają za zadanie ustalenie NAJBARDZIEJ PRAWDOPODOBNYCH przyczyn katastrofy i sformułowanie zaleceń profilaktycznych by podobne zdarzenia nie wystąpiły w przyszłości. KBWL nie są zobowiązane wykonać tysięcy badań i symulacji jak to kłamliwie powtarza Macierewicz. Jest pewien schemat postępowania, ale do wykonania wielu badań KBWL nie mają ani ludzi, ani sprzętu i w związku z tym korzystają z wyników innych służb, głównie prokuratury. Przecież KBWL nie prowadzą sekcji zwłok, ani badań na obecność alkoholu czy środków psychoaktywnych. Opierają się o materiały prokuratury.

Jeśli nic nie wskazywało na zamach, to KBWL nie są zobligowane szukania zamachu na siłę aż doe jego jednoznacznego wykluczenia. Jeśli są poszlaki w tym kierunku informowana jest PROKURATURA, do której zadań należy ustalenie winnych, zarównno wypadku, jak i zamachu. Materiały KBWL nie mogą być używane w sprawie określenia winy. Napisane jest to na pierwszej stronie każdego raportu, bo raporty KBWL służą w pierwszym rzędzie profilaktyce.Seafarer też by to wiedział, gdyby raport przeczytał. I nie tylko on.

Macierewicz zaś zapragnął zrobić siebie ekspertem, prokuratorem, oskarżycielem, sędzią i najchętniej jeszcze katem w unii personalnej (w konkurencji do Ziobro), a naiwne lemingi dały się na tę maskaradę nabrać przypisując Macicerwiczowi kompetencje których KBWL nie mają i częściowo mieć nie mogą.

Problem w tym, że przy okazji w cień poszła prokuratura i jej ustalenia. Polscy prokuratorzy mieli wielokrotnie dostęp do wraku i kluczowych dowodów (w odróżnieniu od KBWLLP w sensie procesowym).

W sumie mie wiem po co Seafarerowi i osobom ze sPiSowanym rozumowaniem w ogóle wrak. Przecież ciąży na nim odium pobytu w Rosji, przez co z automatu ma prawo służyć jedynie potwierdzeniu winy Rosjan. Jeśli tego nie robi, to tym gorzej dla Rosjan, Tuska i samego wraku. Brak dowodu winy jest dowodem Putinowsko/Tuskowej winy. Jeszcze tylko dorzucić próbę wody i Inkwizycja jak w średniowieczu gotowa.

Prztypomina mi to zaciętą płytę innego blogera, nie pomnę nicka, który w manierze Seafarera do perfekcji rozwinął zabawę w pomidora powtarzając "nie badano".

A zbadano naprawdę wiele. Szczegóły są w materiałach prokuratury i zapewne głęboko ukryte w siedzibie smoleńskich oszustów Macierewicza.

Czy wymazy mające potwierdzić obecność materiałów wybuchowych mają istotne znaczenie skoro Macierewiczowskie Zwarte Oddziały Moherowych Okryć włosów twierdzą, że odium pobytu w Moskwie pozbawia je jakiejkolwiek wartości dowodowej?

"Niezależnie od tego co Rosjanie w Moskwie robili z tymi próbkami i czy środki wybuchowe faktycznie tam były czy też ich nie było. Powtórzę jeszcze raz, z chwilą gdy (na jakiś czas) wydostały się z rąk polskiego prokuratora stały się bezwartościowe (jako próbki) do dalszego badania w Polsce."

Argument jest dęty bardziej niż Orkiestry Reprezentacyjne wszystkich rodzajów sił zbrojnych razem wzięte. Po prostu wdzięczna sztuczka erystyczna do powtarzania zamiast "pomidor". W odróżnieniu od substancji toksycznych jak np. słynny nowiczok, czy radioaktywnych jak polon, których zbrodniczy reżym Putina używał do pozbycia się przeciwników i rosyjskich patriotów, materiały wybuchowe zostawiają jednoznaczne ślady wielorakiego rodzaju.

Chyba Barbie policzył jaki moment potrzebny jest by zmienić kurs Tupolewa  w takim stopniu w jakim uległ on zmianie w Smoleńsku. Wyszła bomba która zmieniłaby Tupolewa w chmurę odłamków i wyszkliła by bloki w okolicy. Po prostu do zmiany kursu potrzebne były siły aerodynamiczne, te zaś pochodzić mogły jedynie od skrzydeł samolotu, co z kolei implikuje głęboki przechył i pokrywa się dokładnie ze śladami na botanice.

Sefararer zaś w doborowym towarzystwie osób z wykształceniem "naciąganym podstawowym" woli powtarzać, że "tego nie badano" biorąc głębokie zanurzenie w odmętach quwety i to z otwartymi włazami.

Podczas gdy obie KBWL przedstawiły spójny scenariusz wydarzeń, obie prokuratury nie znalazły nic co by podważało, Macierewicz wpierw z "zespołem parlamentarnym", późnie z "podkomisją" w produkował wykluczające się scenariusze w manierze menela zataczającego się od płota do płota. Również "raport" "końcowy" jest pełen sprzeczności i już na pierwszy rzut oka zmanipulowanych materiałów. Ba, materiały z eksperymentów z materiałami wybuchowymi pokazują dokładnie odwrotość wniosków które przekazują oszuści Macierewicza. To jak z "czarodziejami" na przedstawienia dla dzieci, wystarczy popatrzeć nie tam gdzie magik chce byśmy patrzeli. Prawda zaś jest nudna, w porównaniu z magią przedstawienia. Dzieci to lubią.

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale