Mam słaby charakter. To fakt.
Postanawiam coś sobie, zarzekam się- nic z tego nie wychodzi. Zawodzę i jestem w tym niezawodny!
Obiecywałem sobie solennie: będzie Tomasz L popisywał się swoją stronniczością i brakiem obiektywizmu, bedzie się płaszczył przed reżimem- nic mnie do tego! Będę miał to gdzieś i nawet nie spojrzę!
No i co? I gawno!
Zasiada Tomasz w fotelu, zasiada Donaldu, zasiadam i ja. Ale ze mnie szmata bez charakteru!
Oglądam. Po co? Nie wiem?!
Wstręt do siebie za siebie!
Temat wrzutka- in vitro. Lewaki miały zawsze w szufladzie- aborcję, platforma wyskakuje z in vitro, ja wyskakuję z fotela!
Jeszcze ten adwent nieszczęsny K2 jego mać, biorę na wstrzymanie.
Ple ple ple, w międzyczasie dowiaduję się, że płemieł to katolik, chociaż pytanie o "wyrobione" sumienie - jego sumienie jest dla niego, katolika (od kiedy do K2 nędzy{adwent} on jest katolik ?) za trudne. Rozumiem, tzn. nie rozumiem, oglądam dalej.
Nagle ni stąd ni z owąd Tomcio zadaje pytanie o PompaDryga, naczelnego od slużb.
Płemieł zaczyna cos mgliście, bardzo mgliście... beł, beł, bełkotać. Tomcio trafił w najczulszy w płemierze punkt?
Poprawka ze Stalowej Julietty!
Nokaut!
Oczom i uszom nie wierzę :) To co widzę, ple ple plecący coś Donaldu, zaskoczony i zażenowany tym co ple ple plecie płemieł- Tomcio, wynagradzają mnie całego stresa!
Warto bylo!
I nic mnie tej radości nie odbierze, nawet wyniki sondażu.


Komentarze
Pokaż komentarze