19 obserwujących
410 notek
322k odsłony
  1784   0

Zalany Sienkiewicz

Amatorscy ulepszacze świata nie składają broni. Bezpośrednio już pociągać za sznurki nie mogą, ale nie rezygnują z zaspakajania swojej silnej potrzeby publicznego usprawiedliwiania przeszłej indolencji i bezczynności, kiedy to właśnie oni byli odpowiadzialni za nasze bezpieczeństwo. To bardzo dobrze, że B. Sienkiewicz ze swoim zrozumieniem świata, dziś już nie odpowiada za ład i porządek na polskim terytorium. 
 
Sienkiewicz uważa, że z terrorem tego typu, z którym mamy do czynienia w Europie, nie da się niczego zrobić. On tak w ogóle, jak pamiętamy ze słynnego nagrania, ma trudności z wiarą w sens robienia czegokolwiek pozytywnego. W jego oczach, na co by nimi nie wejrzał, wszystko zdaje się być już stracone. On i owszem, dostrzega różne problemy, ale jest przekonany, że nie można nic zrobić, żeby złu zaradzić, widzi tylko kupy kamieni... 
Nie, nie jest bezduszny, czy cyniczny, tego mu zarzucać nie wolno. Ma serce i patrzy w nie. A potem szczerze mówi co czuje. W kontekście islamskiego ataków w Monachium, w bawarskim pociągu, w Nicei, wyznał, że mu szkoda tych ludzi. Nie, nie tych! Tych co mordowali. Bo są, czy raczej byli sfrustrowani, czuli się wykluczeni... Zresztą, przeczytajcie sami i zrozumcie, kto nas ochroniał za rządów PO:
 
"... Ten nieszczęsny człowiek, który nagle zrywa się w pociągu z toporkiem w ręku i zaczyna okaleczać i zabijać pasażerów, zabójca z Monachium, tych 2-3 ludzi z Nicei, to jest trochę jak zombie, którzy żyją obok nas i w pewnym momencie nagle się aktywują..."
 
Zawsze marzyła nam się władza z sercem, współczująca, żądaliśmy tego, a tu się okazuje, że w amoku partyjniactwa przegapiliśmy fakt, że taką władzę już mieliśmy. Współczującego ministra Spraw Wewnętrznych. Czegóż nam więcej było trzeba? Po co myśmy odsunęli ich od władzy? Za ich panowania był spokój, nie baliśmy się, a ledwo Kaczyński doszedł podstępem do władzy, od razu cały świat zaczął się sypać. 
 
Pan Sienkiewicz nie omieszkał też podzielić się z widzami TVN24, swoimi pomysłami na rozwiązanie obecnych problemów. Zanim się z nimi zapoznacie, proszę pamiętajcie o tej szczególnej dyspozycji psychologicznej charakteryzującej pana ministra. Nie spodziewajcie się zbyt wiele:
 
"... żadna policja, żaden stan wyjątkowy, żadne armie nie są w stanie powstrzymać kogoś, kto nagle się zrywa i zaczyna zabijać ludzi, z którymi żyje na co dzień od lat..."
 
I jeszcze dla większej dobitności:
 
"... Strach będzie oddziaływał na cały świat. On właściwie paraliżuje i odbija się na społeczeństwach całej Europy. Na tym polega problem tego zjawiska, że ono jest z jednej strony nie do powstrzymania, a z drugiej strony ma potworne skutki..."
 
Nie wiem, jakoś to dziwnie brzmi, jakby się czuł bezradny, albo co... Ale nie, skąd, nie jest taki znów bezradny. Już w następnych zdaniach pokazuje nam, jak bystrego mieliśmy ministra od bezpieczeństwa:
 
"... To jest taka mieszkanka z jednej strony wykluczenia społecznego, połączonego z absolutną innością kulturową i etniczną. Ten miks powoduje taki rodzaj frustracji i taki rodzaj agresji, gniewu wewnętrznego, który nie przejawia się w działaniach zbiorowych, ale w działaniach indywidualnych osobników o słabszej psychice, bardziej labilnych emocjonalnie, bardziej sfrustrowanych niż rówieśnicy [...]
To bunt drugiego pokolenia, które się nie zintegrowało, w swoim przekonaniu znajduje się w sytuacji, kiedy ktoś oferuje mu dobrobyt, ale przez szybę. To jest nieosiągalne ze względu na pochodzenie, wygląd, edukację. Odpowiedzią na to jest wściekłość..."
 
Były minister Spraw Wewnętrznych zdaje się głęboko wierzyć, że muzułmanie podjęli się bezprecedensowego wysiłku, że żaden lud przed nimi nie próbował emigrować i że są absolutnymi pionierami nie mającymi skąd czerpać wzorców lepszych zachowań... 
 
To musi niepokoić u każdego człowieka, ale trwoży szczególnie, w wypadku wysokiego urzędnika państwowego stojącego na straży bezpieczeństwa państwa, ten niebywały wysiłek, by ignorować oczywiste fakty. Jak powiedziałem wyżej, to dobrze, że Sienkiewicz już nie decyduje o naszym bezpieczeństwie, ale czy jego następca  lepiej rozumie, że to nie sama frustracja muzułmańskich imigrantów pcha ich do mordowania niewiernych? Czy on rozumie, że tym zasadniczym czynnikiem, który powoduje, że frustracja imigranta Polaka, Czecha, Żyda, Japończyka... jest bardzo różna od frustracji muzułmanina, jest właśnie islam? Islam z jego ideologią odbierającą świętość ludzkiemu życiu? Ekspansywna, agresywna ideologia każąca wyznawcom podbijać dla niej cały świat?
 
Pradziad pana Bartka rozumiał wielkość Rzeczypospolitej zmagającej się ze Szwedzkim Potopem, rozumiał też doskole grozę innego potopu, tego spod znaku półksiężyca. Pisząc o nich swoje wielkie powieści, potrafił tchnąć w nas ducha patriotyzmu i wolę oporu. Pan Bartek zdaje być całkiem inny od swojego przodka, wygląda, że już sie poddał i został zalany potopem dziwnych majaków o świecie, w którym siekiera masowego mordercy to "toporek nieszczęsnego człowieka"...
 
Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale