Nu z Gliwic Nu z Gliwic
72
BLOG

Postępaki i prawaki

Nu z Gliwic Nu z Gliwic Polityka Obserwuj notkę 8

 

Najpierw 2 definicje.

"Konserwatyzm" - nurt refleksji (polityczno-obyczajowej) nad współczesnością, pogłębiony o świdomość wartości i myśli zawartych w tradycji.

"Konserwatysta" to ktoś, kto uważnie przygląda się współczesności, cały czas pmietając o dorobku poprzednich pokoleń.

Czego można spodziewać się po takim idealnym konserwatyście?

Wyobrażam go sobie jako kogoś, kto cały czas przeżuwa dorobek przodków, sceptycznie przyjmując nowinki, obwąchując i smakując wielokrotnie potrawy nowe, badając, czy aby nie podaje się tutaj starego (czytaj spleśniałego) wina w nowych butelkach.

Po takim osobniku spodziewałbym się erudycji wynikającej z obcowania z bogatą myślą odłożoną przez pokolenia, mądrego sceptyzymu, dystansu wynikającego ze świadomości, że co nagle to po diable, wielokrotnego obracania naleśnikiem, rozpatrywania kwestii na wszelkie sposoby, aż do znudzenia gawiedzi.

Jakim zaś mi się widzi ów polski konserwatyzm rzeczywisty?

Po pierwsze - jest aintelektualny.
Po drugie - zamiast reprezentować arystokratyzm, odwołuje się do najbardziej potocznych, ulicznych wyobrażeń o świecie

Prócz tego, zamiast "zanudzać" odwołaniami do najlepszych, zapomnianych częstokroć rozwiązań czy przemyśleń przodków, sięga natychmiast po obiegowe klisze, stereotypy, kalki, frazesy.


Konserwatysta idealny powinien być zadrą w tyłku "postępaków" - powinien zabijać wręcz przylgniętych do chwili i newsów "lemingów" pogłębioną refleksją, głębią nie tylko historycznych odniesień...

Tymczasem nasz konserwatysta realny jest właśnie przylgnięty do newsów, reaguje na nie jak pies Pawłowa, jest "skrajnie" przewidywalny i równie "skrajnie" powierzchowny.

A teksty wychodzące spod jego klawiatury są.... najczęściej po prostu niechlujne, kostropate myślowo (podczas gdy powinny przecież być ulane z mosiądzu i niemal nieosiągalne krytycznie dla "lemingów")

Cóż... zamiast konserwatystę-mędrca, może i upierdliwego i doprowadzającego do szału swoimi precyzyjnymi ale niestety trafnymi uwagami, mamy jego nędzną atrapę: faceta albo facetkę udających nowoczesną i oblataną we wpołczesności świadomość, która "demaskuje" postępaków jako "przestarzałych, nie będacych up to date, kolesi, którzy są tak do przodu, "że ich w tyle zabrakło", to znaczy de facto, bedacych z tyłu, niekatualnych.

Zamiast (jak nakazuje intuicja) prowadzić grę (albo walkę) na własnym terenie, gdzie królują dobrze utrwalone, znane mu wartości, typowy polski konserwatysta przechodzi na pole gry "postępaków", usiłując wygrać swoje będąc bardziej nowoczesnym i aktualnym niż ci, którzy za nowoczesnych się podają.

"Być niepoprawnym politycznie" to dla naszych konserwatystów powód do chwały, co wydaje się zabawne, bo pachnie podszywaniem się pod jakąś kontrkulturę czy wręcz punka :D

Przerzucanie pola gry na teren "nowoczesnych" jest (jak dla mnie) dziwne, bo to nie ich cyrk ( i nie ich małpy).

Można powiedzieć, że taki styl bycia konserwatystą skazuje na porażkę. "My, konserwatyści, mimo, żze konserwatyści, jesteśmy bardziej nowocześni i aktualni niż wy - postępacy, którzy jesteście tak naprawdę zapóźnieni, przestarzali" - wydają się mówić swoimi tekstami konserwatyści.

Jest jeden problem - to trzeba udowodnić.

Gdyby było prawdą, że "postępowcy" są tak naprawdę "tępi", a więc byli "postępakami", być może nie byłoby z tym problemu. Tak jednak nie jest. Nawet zresztą tępy postępowiec odwołuje się do jakiegoś swojego mistrza, który jest zazwyczaj niegłupi.

W praktyce wygląda to tak, że nawet na trudne do obrony argumenty "postępaków" konserwatyści odpowiadają rzekomo najbardziej aktualnymi "badaniami" naukowymi, które "podobno" obalają te argumenty. Dochodzi do żenującego przelicytowywania się "najnowszymi badaniami", co prowadzi do jakiegoś faktycznie ciemnogrodu czy wręcz paranauki.

Ideami wrogimi "prawakom" okazuje się być w końcu dziura ozonowa, zjawisko ocieplenia klimatu czy teoria ewolucji.

Doszło do tego, że kamieniem milowym dla polskie prawicy jest problem "wyleczalności homoseksualizmu"....

A gdyby się okazało, że homoseksualizm JEDNAK jest niewyleczalny (załóżmy), to... co? Bóg nie istnieje? Życie nie ma sensu?

A gdyby się okazało, że JEDNAK (załóżmy) w związku lesbijskim, czy jakim tam, można się wychować na normalnego człowieka, to... co? Bóg nie istnieje? Życie nie ma sensu?

A gdyby się okazało, że wychowanie "bez klapsów" jest równie dobre (już nie piszę, że lepsze) jak to "z klapsami... to co? Zawali się świat polskiego konserwatyzmu?


Aintelektualizm (a może wręcz antyintelektualizm) polskiej prawicy konserwatywnej przejawia się w tym, że tego rodzaju problematyka wydaje się "być albo nie być" dalszego jej istnienia.


Konserwatysta polski z uporem maniaka angażuje się w tego rodzaju spory, mając po swojej stronie najwyżej głos ulicy.

Wszystko to odbiera mu powagę i skazuje na śmieszność (tejże ulicy), gdy tymczasem ( podług mnie) taki prawdziwy, idealny konserwatysta powinien nie być śmieszny. Wręcz przeciwnie. Powinien być do znudzenia poważny, co nie znaczy pozbawiony poczucia humoru!


Czy polski konserwatysta KONIECZNIE musi uchodzić za naukowca lepszego od czołowych naukowców? znawcę teorii estetycznych? etycznych? politycznych? filozoficznych? socjologicznych? przyrodniczych? Brać się za bary z teorią systemów politycznych? Być specem od zarodków, śledztw i służb specjalnych? Znać na wylot historię świata?

Proszę państwa - NIE MUSI!

Dlaczego jednak próbuje to robić ( nieudolnie)?
Moja hipoteza brzmi: robi tak z powodu nieświadomości tego, w co sie pakuje próbując pobić "nowoczesnych" ich własna bronią.




Mój idealny konserwatysta, to człowiek o szerokich horyzontach, pełen dystansu do siebie i do ludzi, ludziom raczej pobłażający (znający bowiem naturę ludzką).

Mój konserwatysta realny ma niestety na odwrót.


P.S.

Powyższy tekst jest uogólnieniem, więc proszę nie traktować go zbyt osobiście.

Nu z Gliwic
O mnie Nu z Gliwic

Prawdziwa notka krytyk się nie boi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka