Po pierwsze: O co mi chodzi
Coraz bardziej niepokoje się, gdy czytam komentarze czytelników na różnych stronach informacyjnych. Obserwując wpisy na stronie Gazety Wyborczej, czy WPolityce.pl widzę coraz większą nienawiść. Nienawiść, która kierowana jest nie przeciw politykom (co mimo, także niesprawiedliwości można jakoś usprawiedliwić), lecz przeciw inny rodakom, których poglądy są sprzeczne z naszymi. Wielu z nas czytając niektóre epitety mówiące o "katolickich dzieciorobach" lub "lewackich bezmózgach", czuje uzasadniony niepokój i odrazę. Powoduje to eskalację tzw. "wojny polsko-polskiej", której ofiarą padł jeden z posłów PiS w 2010 i która może doprowadzić do dalszego podziału na tych z miasta i wsi, tych z Polski A i B i na tych trzymających z "rudym kłamcom" czy "kaczkom"
Po drugie: C nam grozi?
Nie tak dawno temu słyszałem pewną mądrą opinię w- chyba- TVP Info (bodajże 2016) mówiącą, iż polityczne trendy z USA docierają do naszej części Europy z drobnym lub większym opóźnieniem. Jak wszyscy zauważyliśmy po niespodziewanej wygranej D. Trumpa wzrosła fala nienawiści, którą łatwo można zobaczyć na amerykańskim Twiterze czy You Tubie. Grożenie śmiercią, masowymi gwałtami oraz zrobieniem z osoby ,posiadającej odmienne od naszych poglądy, swojego własnego sługusa, stało się porządkiem dziennym. Z długiej historii czyniąc krótką w Stanach Zjednoczonych, które już od lat 2000 były podzielone na tych czerwonych i błękitnych, powstały polityczne rowy, których zasypanie będzie graniczyło z cudem. Obawiam się, że znajdujące się w naszym kraju rowy zostaną pogłębione przez spory o SN, czy UE. A znając nasz sarmacki temperament oraz naszych "plecących trzy po trzy" polityków, nasza Ojczyzna zostanie podzielona nie na województwa tylko na powiaty*, które będą enklawami mitycznych "pisiorów" czy "platfusów". A do akcji wkroczy przemoc polityczna, rodem ze wcześniej wspomnianych Stanów, gdzie "bicie nazistów" lub "przywracanie SJW do porządku" stało się nieodłącznym elementem politycznych manifestacji i marszów, na których coraz częściej widać radykałów z obu stron politycznej barykady.
Po trzecie: Czy można tego uniknąć?
Rozwiązanie jest bardzo proste, ale wymaga schowania "dumy do kieszeni". Po prostu my, jako ludzie, musimy cofnąć się dwa kroki do tyłu, żeby potem wykonać cztery do przody. KOD, czy ONR muszą usunąć "farmazonów" ze swoich szeregów, "Młode wilki" muszą spuścić z tonu, a my musimy zacząć nauczyć się, że ten "platfus" czy "pisior" to też mieszkaniec naszego kraju.
*Hipotezę tą wywnioskowałem z ostatnich wyborów, gdzie PiS przejął 14 z 16 województw.




Komentarze
Pokaż komentarze (8)