Obserwator Lubelski Obserwator Lubelski
50
BLOG

To jest też nasza Polska!

Obserwator Lubelski Obserwator Lubelski Polityka Obserwuj notkę 9

Panie Marszałku, Panie Prezesie...

A więc już jesteście, chociaż chwilami jakby Was nie było. Jest kampania, są wybory. Jest jeszcze kilku innych, ale tylko Wy dwaj się liczycie. Nie możemy narzekać, jest wybór, jest demokracja. Ale mimo to coś wielu z nas nas uwiera, jak kamień w bucie. Coś, co od Was pochodzi...

Jeden z Was mówi głównie z taśmy, drugi mówi na żywo, ale nie wie, co mówi. Jeden z Was dzieli Polaków na "prawych" konserwastystów i nieprawych pozostałych, drugi na "zdrowych i dobrze wychowanych", którym należy się prawo do zapłodnienia in vitro i chorą, niewychowaną resztę, której się nie należy. Jeden nagle pokochał Rosjan, drugi nagle polubił generała Jaruzelskiego. Obaj staracie się osobiście nie drażnić nikogo, bo wiecie, ze kilka tygodni po wielkiej tragedii wyborcy nie wybaczyliby Wam ataków i poniżania drugiego człowieka. Ale tez obaj doskonale wiecie, o co walczycie, i o co naprawde wam chodzi. I my, tu, na dole, też to wiemy, a przynajmniej wielu z nas wie, choć obaj staracie się nam wmówić, że chodzi o co innego.

Mówią za Was inni. Usłużna, zawsze gotowa armia publicystów, komentatorów, klakierów, dyżurnych speców od straszenia społeczeństwa w imię... No właśnie, czego? Obaj mówicie, że w imię Polski, w imię prawdy. Tyle, że dla każdego z Was i Waszych ludzi to jest tylko Wasza Polska i Wasza prawda - Polska i prawda tylko jednego z Was, Polska i prawda wykluczająca tego drugiego i jego zwolenników. Specjaliści od podburzania zwykłych obywateli, urabiania ich na żołnierzy jednej opcji, pokazywania drugiej strony jako wrogów godnych pogardy. Udało się. Politycy zachowują się godnie, społeczeństwo już zdołaliście podzielić i skłócić. Przez pośredników, bo tak lepiej, bo sami się nie utytłacie.

Wasi harcownicy wytrzymali tylko chwilę po katastrofie. Jedni położyli  ciało Prezydenta na Wawelu bez żadnej konsultacji ze społeczeństwem, drudzy bez żadnych dowodów oskarżyli rodzinę zmarłego o polityczne kalkulacje na trumną brata i ojca. Jedni pisali obelżywe wiersze, drudzy łajali dziennikarzy, że za mocno celebrują żałobę. Jedni bez cienia wątpliwości trąbili wszem i wobec, że WIEDZĄ, że to Rosjanie zabili nam prezydenta - choć  nie było na to żadnych bezpośrednich dowodów. Drudzy gromili każdego, kto miał jakiekolwiek wątpliwości w stuprocentowy profesjonalizm naszych i rosyjskich  śledczych - jakby nie było nigdy u nas przypadków Blidy i Olewnika, i jakbyśmy nie wiedzieli, jak się na co dzień prowadzi różne śledztwa w Rosji.

Od razu zahuczał internet. Od razu sfory ledwie umiejących czytać i pisać "komentatorów" na forach przeróżnych portrali zaczęły wylewać żółć i nienawiść. Jedni do "moherów", "ciemnogrodu" i "hien cmentarnych", drudzy do  "rosyjskich pachołków", "kosmopolitów" i "złodziei Polski". Byle przywalić, byle opluć przeciwnika, byle zarzucić mu jak najgorsze intencje. Tak, jakby "pisiak" z definicji zabierał "platfusowi" powietrze do oddychania, jakby "platfus" automatycznie kradł "kaczyście" przestrzeń życiową.

A Wy w zaciszu gabinetów sprawdzacie słupki i dbacie, bardzo dbacie o to, żeby emocje nie opadały, żeby wzajemna niechęć była silniejsza od tego, co łaczy, aby każdy z nas musiał się w końcu opowiedzić po jednej lub drugiej stronie. Aby każdy był "pisiorem" lub "platfusem". Bo gdy przyjdzie zwycięstwo, trzeba bedzie mieć kogo rzucić do walki o "odzyskiwanie" państwa i trzeba bedzie tych ludzi zmobilizować na dłuższy czas, a nic tak nie mobilizuje, jak strach przed wrogiem, przed  "niedorżniętą watahą" inaczej myślących.

Obaj marzycie o jednym: wygrać te wybory i stworzyć Polskę tylko dla swoich. Tylko dla młodych, dynamicznych, przedsiębiorczych i nowoczesnych. Lub tylko dla katolików, "prawdziwych Polaków", "genetycznych patriotów". Taką, w której bogaci pogardzaliby biednymi przy aprobacie państwa lub taką, w której państwo w imieniu biednych uznawałoby bogatych za potencjalnych złodziei. Polskę tylko dla młodych lub Polskę w której młodzi byliby podejrzani. Polskę platformerską lub pisowską. Przyjmującą bezkrytycznie wszystkie zachodnie nowinki lub panicznie się ich bojącą, nadmiernie ufna wobec Zachodu lub  bezsensownie odwracającą się od niego tyłem.

Tak, Panowie, o swoich zagorzałych zwolennikach i przeciwnikach, o ich fobiach i lękach, nie zapominacie ani w dzień, ani w nocy.

I tylko o nas zapomnieliście.

Bo jestesmy też my, niedoceniani, nie akceptujący zerojedynkowego wyboru między programem PiS i PO, między tak zwaną nowoczesną europejskością  i tak zwaną prawdziwą polskością. My, ani "kaczynscy", ani "komorowscy" - oraz ci, którzy są trochę tacy i trochę tacy..

My, którzy czujemy się patriotami i Polakami, choć nie mieliśmy dziadka w AK, ale też czujemy się nowocześni i europejscy nawet jeśli chodzimy do kościoła. My, którzy z dumą spoglądamy na naszą historię, ale też  uważamy, że nie wystarczy konserwować tradycję, aby kraj był silny i suwerenny. My, którzy wierzymy w korzyści płynące z członkostwa w UE, ale też nie uważamy, żeby Unia miała moc zbawicielską i była lekarstwem na cale zło tego świata. My, którzy szanujemy krzyż i inne symbole religijne, ale jednocześnie nie dajemy sobie prawa do zabraniania komukolwiek manifestowania swoich poglądów czy orientacji, nie tylko politycznej. My, którzy doceniamy siłę i wartość polskiej etnicznej tożsamości, ale też umiemy szanować i przyjmować na tej ziemi ludzi innych narodowości, wyznań i ras.

Tak, my tu też jesteśmy. I nie włożycie nas do swoich szufladek, nie wcielicie do swoich watah, które potem będziecie nawzajem wyrzynać.

Bo my nie dzielimy książek i filmów na pisowskie i platformerskie, tylko na złe lub dobre, bo dajemy prawo obywatelstwa w naszej kulturze zarówno Gombrowiczowi, jak i Sienkiewiczowi. Bo możemy się zgadzać lub nie zgadzać z tym, co mówią i czynią Wałęsa lub Kaczyński, Borusewicz lub Gwiazda, Tusk lub Bugaj, ale szanujemy ich za to, że gdy trzeba było dać swiadectwo, swoje zdrowie i życie ryzykowali w imię naszej wolności. Bo ludzi oceniamy za całokształt ich życia i działania, nie zaś przez pryzmat ubeckich teczek czy  wąsko pojmowanych politycznych poglądów. Bo uznajemy zarówno prawo do śmiania się z polityków, jak i godność państwa, która nie pozwala poniżac i ośmieszać głowy państwa, ktokolwiek by nia nie był. Bo nie pociąga nas ani zamienianie życia ludzkiego w korporacyjny wyścig szczurów, ani zamykanie go w ciasnych ramach ortodoksyjnie pojętej tradycji i niezmienności.

Jesteśmy tu i będziemy, bo nauczyliśmy się zachowywać dystans w stosunku do piarowskich zabiegów i manipulacji z jednej i drugiej strony, zarówno tych stosowanych na Czerskiej, jak i na Woronicza. Bo nas już nie porwą piękne słówka owinięte w sztandary, obojętne, żałobne, biało-czerwone czy błękitne. Ale przede wszystkim dlatego, że wbrew pozorom wierzymy w dobre intencje wielu z tych, którzy przystapili do któregoś z Waszych obozów. Wierzymy, że pod ta skorupą zmanipulowanego myślenia kryje się po obu stronach autentyczna troska o Polskę. Jesli jednak zwycięży logika wykluczania przeciwnika, stuprocentowej niezgody, nieumiejętność zauważenia pozytywnych aspektów konkurencyjnego programu - ta troska zamieni się w swoje przeciwieństwo.

Panie Kaczyński, panie Komorowski - my, umiarkowani, niezaszufladkowani, nieposzczuwalni, też tu jesteśmy. Dlatego nie mówcie, że kto nie jest z Wami, ten na pewno jest z tym drugim. Jeśli tak myślicie, jeśli tak myślą Wasze sztaby, Wasi PR-owcy, znaczy to, że tak naprawdę nie znacie narodu, którym chcecie rządzić.

Bo to jest też nasza Polska - pamiętajcie o tym, Panowie!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka