W Polsce jak gdzieś wyczytałam mądre zdanie, są dwa rodzaje katolików.
Wierzący niepraktykujący, niewierzący praktykujący.
Fajna generalizacja, serio. Niestety nie dotarłam jakoś do statystyk, jaki procent wiernych obecnie chodzi do kościoła, ale wierzcie mi, zmniejszy się on. A zmniejszy się on z oczywistych przyczyn:
http://wyborcza.pl/1,75248,7907977,Biskupi_groza__albo_in_vitro__albo_komunia.html
Ja w sumie rozumiem, że Kościół Katolicki nie może się tylko dopasowywać, musi jeszcze czasem trzasnąć z bacika a la średniowiecze, ale informuję was pijarowo, że posunięcie zrozumiałe ideologicznie, lecz złe.
Czy wy dzieci głupie w ogóle wiecie, dlaczego Kościół ma coś do in vitro?
Już wam tłumaczę, co takiego ma tak naprawdę.
Proces zapłodnienia in vitro jest długi, skomplikowany i stresujący dla wszystkich trzech stron (mamusia, tatuś, igła). Pomijając cały opis – kobieta dostaje hormony, dzięki którym podczas owulacji posiada nie jedno jajeczko uwolnione przez pęcherzyk Graafa, lecz kilka. To po to, żeby procedura nie ciągnęła się miesiącami, żeby uskutecznić i przyspieszyć zapłodnienie. Te kilka pobranych od mamusi jajeczek potem ma randkę z igłą i wstrzyknięte plemniczki, jeśli dojdzie do zapłodnienia, wstrzykuje się mamusi zapłodnioną komórkę – mówiąc w ogromnym naprawdę uproszczeniu.
Kościół wkurza ten fragment, gdzie kilka komórek kobiety ma wstrzykiwanego plemniczka. Ponieważ jeśli dojdzie do zapłodnienia jednej choćby komórki – ona jest wstrzykiwana kobiecie. Jeśli udało się zapłodnić więcej – kończą one w śmieciach bez względu na to, że mając szansę byłyby też dziećmi.
Dla Kościoła in vitro to nic innego jak aborcja, a Kościół chroni życie.
Co do aborcji – powiem wam naukowo. Problem aborcji nawet wśród naukowców opiera się na tym, że nie do końca wiadomo, kiedy zaczyna się człowiek, dlatego niektórzy popierają aborcję nie uznając jej za śmierć człowieka – lecz za śmierć zarodka.
I z tego się robi najbardziej luksusowe kosmetyki, tak na boku. Kosmetyki z aborcji są wspaniałe ze względu na ich właściwości regenerujące. Słyszałam plotę, że najwięcej jest ich wśród tych francuskich, ale nie wiem nawet, jak to sprawdzić. Wierzę, że na pewno jakaś część płodów tak kończy, ponieważ na pewno są na świecie kobiety gotowe zapłacić choćby i majątek za młodość w kremie, a takie kremy rzeczywiście są niewiarygodne. No cóż, jest popyt, jest podaż.
Kiedy człowiek jest człowiekiem? Kiedy ma wartości? Kiedy myśli?
Człowiek ma uczucia, tak? Człowiek może tworzyć wspomnienia? Jest człowiekiem, kiedy jego serce zaczyna bić, bije?
Uznawanie którejkolwiek z tych definicji pozwala dokonywać aborcji nawet kilka tygodni po zapłodnieniu.
Prawo polskie mówi: aborcja dopuszczona w trzech wypadkach – jeśli życie matki jest zagrożone, życie dziecka jest zagrożone, ciąża jest wynikiem gwałtu.
Ale to ostatnie bym usunęła. A niech rodzą. Ponieważ zgwałconym ktoś spieprzył życie nie daje im to prawa do zabijania.
Poza tym są i takie idiotki, które dały się zerżnąć bez zabezpieczenia, nazwały to gwałtem i chcą usuwać. Kij wam w dupę na drogę.
Do wszystkich popierających aborcję: chcecie wierzyć, że konsekwencje winny być współmierne do przewinienia. Przewinieniem był seks, który skończył się dzieckiem. Dlaczego za drobną przyjemność mielibyście ponosić aż taką karę?
Bo z seksu są dzieci, debile. Bo dziecko jest dzieckiem, a jako takie człowiekiem i nie można jego życia sprowadzać do usunięcia problemu, bo da się to zrobić zabiegiem ginekologicznym.
Pieprzą mnie i to od tyłu argumenty o historiach kobiet, które usunęły i żałują. Drugie tyle usunęło i nie żałuje. To nie ma nic wspólnego z tematem.
Słyszę już argumenty posranych feministek: kobieta ma prawo decydować o własnym ciele.
A ja mówię: niech decyduje o swoim, nie o cudzym. Dziecko ma własne ciało, a jeśli medycznie w to nie wierzycie, to dowiedzcie się czym jest konflikt serologiczny o tutaj:
http://www.fozik.pl/poradnik/251/Konflikt%20serologiczny
W skali Pearl’a żaden środek antykoncepcyjny nie ma stu procent skuteczności, najwyższą mają prezerwatywy. Nawet zabezpieczając się możecie zaciążyć. Jeśli uważacie, że orgazm po piętnastu minutach przyjemności nie powinien kończyć się katorgą na następne dwadzieścia lat, trzeba się było debile, nie pieprzyć.
Bo ja dowiedziałam się w wieku dwunastu lat, że z seksu są dzieci. Potem dowiedziałam się, że żadne środki nie są pewne. A potem usłyszałam od siostry niewiarygodnie cenną radę: zanim pójdziesz z kimś do łóżka, upewnij się, że widzisz go w roli ojca swojego dziecka.
Ja wiem, wy jesteście tak za**kur***abiście wyzwoleni, że swoje zdanie macie, swoją seksualnośc macie i nie zesrajcie się po prostu własną wolnością, władcy Życia i Śmierci.
Ale ja wiem, ten stopień odpowiedzialności jest obcy większości kobiet i mężczyzn, dla których seks jest należącą im się przyjemnością, zwykle fizjologiczną, której nie łączą z konsekwencją tak poważną, że poważniejszej nie ma: życiem.
Owszem, życiem, bo dla mnie od czasów Lindy Brown, pierwszego dziecka z próbówki jedno jest jasne: dziecko zaczyna się w momencie zapłodnienia, połączenia komórki matki z komórką ojca.
Tak, jest zlepkiem tkanek. Tak, przez pierwszych parę tygodni wygląda jak różowy Ósmy Pasażer Nostromo. I co z tego? Jest człowiekiem, nawet jeśli fakt, że tak łatwo człowieka stworzyć nie mieści wam się w głowach. Nikt nie wymaga do tego papierów, dziecko może sobie zrobić dwójka zdrowych nastolatków. Piękne i przerażające. Do najbardziej wymagającej na świecie rzeczy, którą jest wychowywanie dzieci, nie trzeba spełniać żadnych wymagań więcej.
O, jest jeszcze jeden argument, oczywista bzdura: lepiej, żeby było martwe niż nieszczęśliwe.
Sory, ale będąc martwe traci nawet szansę na bycie szczęśliwym. To już niech te szansę ma, żaden z was nie miał perfekcyjnego domu rodzinnego, bo takich nie ma.
Przy okazji: tabletka wczesnoporonna 72 h po to nic innego jak tabletka nie dopuszczająca do zapłodnienia, na które powiedzmy, że trzeba mniej więcej 72 godzin. Więc nie ma to nic wspólnego z wywoływaniem poronienia.
Dla wszystkich informacja: jak wpadniecie, tu na przykład jest Postinor, stać was na pewno, albowiem jeśli nie stać was na Postinor, to stać was na Pampersy.
http://superapteka.pl/product_info.php/info/p100015049_Rx---Postinor-DUO-x-2-tabl-.html
Tabletki te stety – niestety przepisywane są na receptę, ale wystawia ją lekarz rodzinny.
No i powiedzcie mi – dysponując Postinorem, okienkami przy szpitalach, domami dziecka, ludźmi, którzy nawet nielegalnie kupią dziecko, bo tak bardzo chcą je mieć, a procedura adopcyjna może się ciągnąć i ciągnąć, nadal uważacie, że da się usprawiedliwić zabijanie? Że aborcja nie jest zabójstwem?
Skończę notkę tak, jak zaczęłam, przypominając cytat, którego źródła nie pamiętam: zauważyłem, że wszyscy, którzy popierają aborcję, zdążyli się już urodzić.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)