P.T. P.T.
323
BLOG

Kwaśniewski, Pipes, Kaczyński. Poniedziałkowy przegląd "bzdur"

P.T. P.T. Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Poniedziałkowy, skrócony przegląd „bzdur”…

 

„Czuję się ojcem polskiej demokracji, chociażby ze względu na urząd, który sprawowałem, mój udział przy pracach nad konstytucją czy przy okrągłym stole - mówi Kwaśniewski.”

           Ot stwierdzenie Pana Prezydenta Kwaśniewskiego. Fakt. Był Prezydentem. Jednak z tym ojcem polskiej demokracji to chyba się Pan troszkę zagalopował. SLD ma tyle wspólnego z demokracją, przynajmniej miało (nie ukrywajmy, że starają się chłopcy, oj starają) co i Federacja Rosyjska. Niby demokracja pełną gębą… ale tylko na papierze. Jednak nie możemy też odmawiać Panu Kwaśniewskiemu odrobiny racji… W końcu podał kiedyś rękę Wałęsie… i to jako pierwszy…

Popatrzmy dalej.

„Bardzo się bałem, ze katastrofa (smoleńska-red.) pogorszy stosunki polsko-rosyjskie. Tak się nie stało. Uważam, że Rosjanie zachowali się dobrze w stosunku do Polski. I stosunki się poprawiły, a nie pogorszyły - mówi w wywiadzie dla "Wprost" prof. Richard Pipes”

 

           No to już mnie dobiło. Nie odmawiając zasług owemu Panu, i ogólnie traktując go, jako specjalistę (nie, nie napiszę autorytet) w kwestiach wschodnich, to tym tekstem sporo sobie zaniżył notowania. Faktycznie. Katastrofa wcale nie pogorszyła stosunków polsko – rosyjskich. Co generalnie nie jest żadnym novum. Bo w sumie, z jakiego powodu, przeciętny Kowalski, miałby być zły na przeciętnego Wołodie? Jako obywatel Polski nie mam pretensji do obywateli Rosji. Mam pretensje do rządu Federacji. Co do poprawy stosunków… no nie można się nie zgodzić. Poprawiły się. Były czuły „misiu”, były miłe słowa, a nawet i śledztwo całkowicie niemal oddano…

No i nie mogło zabraknąć odrobiny „typowej” polskości, czyli Pan Lis, znaczy tygodnik wprost przedstawia:

„Nie lubi sprośnych dowcipów, ale lubi kolekcjonować haki na swoich podopiecznych. Na wiecach potrafi porywać tłumy, ale nie potrafi wejść do księgarni bez obstawy ochroniarzy" - czytamy w publikacji tygodnika "Wprost", zatytułowanej "Prawdziwe życie prezesa””

           

           Prezes Kaczyński we wprost. Czyli chcemy dobrze, ale on jest taki, że nie da rady o nim nic dobrego napisać…

           Artykuł bardzo mądrze napisany. O tym jak to prezes nawet do księgarni bez ochrony nie wejdzie. Jak to limuzyny po niego wciąż podjeżdżają. I wiele, wiele innych. Odniosę się do tego. Jeśli samochód, którym przemieszcza się Pan Kaczyński, to jest limuzyna, to autorowi artykułu polecam zapoznanie się z terminem limuzyna. Ciekawe, jak by nazwał to czym Obama przemierzał ulice warszawy. Statkiem kosmicznym? Ochrona składająca się z co najmniej trzech osób? Jakoś miałem okazję widzieć Pana Kaczyńskiego, jak przechodził przez rynek starego miasta i towarzyszył mu kierowca (spełniający tylko rolę ochroniarza). On jeden. Nikt więcej. Ale czego możemy oczekiwać od artykułu, który w połowie składa się ze zwrotów: „osoba z otoczenia”, „nasz rozmówca”, „bliski Prezesa Kaczyńskiego” etc. Sami poważni ludzie z wiarygodnym przesłaniem…

 

P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości