„Ostatecznie i tak zostaną nam dwie religie zachodu. Kasa i ego.”
Nie było dziś tak ciasno, jak zawsze. Nawet się zdziwiłem, kiedy podjechał tramwaj, a w środku zobaczyłem wolne miejsca. Z reguły, gdy jadę rano do pracy, w komunikacji miejskiej nie ma się nawet czego chwycić. Jest tłoczno. Dziś wyjątkowo nie było. Nie specjalnie szukając przysiadłem się na siedzenie obok, pewnej młodej Pani czytającej gazetę. Jadąc, nudnie i mozolnie, komunikacją miejską człowiek się kręci i czasem zaczyna rozglądać. Ponieważ sam wolę koncentrować wzrok na czymś konkretnym, zatrzymałem go na gazecie, w którą się wczytywała współpasażerka. Akurat strona była otwarta na wywiadzie z pewnym księdzem. Literki były zbyt małe, abym mógł je rozczytać, ale grubym tłustym drukiem podkreślone były najważniejsze fragmenty w tekście. Z nimi już dałem sobie radę. I właśnie ten fragment, który przytoczyłem na początku zapadł mi w pamięci.
Dwie religie zachodu. Kasa i ego. Czyż nie jest to wizja godna ateisty? Według mnie ksiądz nie powinien takich wróżb przedstawiać głośno, nawet jeśli tak myśli (i za myślenie o tym nie można go potępić). Jednak słowa te zostały wyrwane z kontekstu i nie chciałbym to nieświadomie zarzucać coś duchownemu.
Jednak nie można przejść obojętnie wobec takich słów. Jeśli religią można nazwać coś, co charakteryzuje pewne dążenie, coś najważniejszego, a jednocześnie jako przykład podawać, rzeczy nie związane z biblią i duchowieństwem, to ja religią nazwę rodzinę. Religia nazwę dom. Bliskich. Miłość i uczciwość. To powinny być słowa które padają po znaku równości, która ustawimy po słowie „religia”.
Nie da się jednak ukryć, że kasa i ego to coraz częstsze hasła w naszych głowach. Zaraz za nimi, a z nich wynikające są kolejne hasła, jak choćby „wyścig szczurów”. Dziś już nie możemy swobodnie rozmawiać o tym, co można stworzyć. Dziś możemy jedynie spytać, za ile to można kupić. Zmieniające się priorytety, pomału zmieniają tez samych ludzi.
Najpierw zachłyśnięci demokracją. Tym, że nie trzeba stać w kolejce po „papier toaletowy”. Potem zachłyśnięci tym, że można założyć własny interes. Legalnie. Bez żadnych specjalnych zezwoleń. Wolność słowa (wprawdzie względna)!
Nie potrzeba było wiele czasu, abyśmy zachłysnęli się nową techniką sprowadzaną z zachodu. Telefony, gry, komputery. Ale też drogie zegarki, markowe ubrania, dobre samochody i możliwości podróżowania. Wszystko to, choć z pewnością pozytywne, trafiło na zbyt podatny grunt. Zbyt wyposzczony, latami biedy i braku możliwości. Ten zbyt podatny grunt, zaczął chwytać wszystko. Wchłaniać, niczym piach krople wody. I się tym zachłysnął. Mało kto zachował umiarkowanie. Pomału i spokojnie przyjął demokrację taką, jaką być powinna. Najpierw czerpiąc ją wszystkimi siłami, a potem z mdłościami, nie mogąc się od niej uwolnić.
Demokracja jest w tym państwie źle pojmowana. Pojmowana jest właśnie jako pieniądze i ego. Pieniądze, które każdy powinien móc łatwo zarobić, mieć ich dużo, ale nie pracą. Cwaniactwem. Komunistyczny nalot wykorzystywany w demokratycznych realiach czyni ten naród biednym. A ego? Zawsze byli równi i równiejsi. Ale Ci równi, pozostawali równi bez względu na wszystko. Dziś Nie ma równych. Dziś każdy jest równiejszy od każdego. Rozbujane i ośmielone ego nie jest w stanie się już zatrzymać. Stało się naszym powodem do dumy, a jednocześnie naszą zgubą.
Nie zdążyliśmy dorosnąć do daru, jaki otrzymaliśmy. I już ten dar przestał być darem. Jest Jedynie kolejnym wytworem, który przyszedł z zachodu, i zamiast przynieść nam szczęście, przyniósł nowe religie. Religie zachodu.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)