P.T. P.T.
293
BLOG

Trupem sie miasto uściele...

P.T. P.T. Rozmaitości Obserwuj notkę 2

           Pod oświadczeniem Jakuba Płażyńskiego, widnieje wiele komentarzy. Jeden z nich odniósł się do zasiłków pogrzebowych i faktu ich zmniejszenia do 4 tyś. zł. I właśnie na tym się chciałbym skupić.

           Bardzo często się słyszy, że zakłady pogrzebowe i tak oszukują ludzi. Że to złodzieje. Że wszystko co robią, to zwykłe szwindle. Otóż nie do końca. Kiedy okazało się, że zasiłek będzie tak uszczuplony, wiele zakładów zaczęło się zastanawiać nad zamknięciem. Czemu? Bo nasze bogacące się przecież społeczeństwo (tak przynajmniej uważają politycy) jest najwyraźniej bardzo skąpe i nie chce dokładać do interesu. A 4 tyś. zł jest to kwota, która fizycznie nie wystarcza na pochówek, przynajmniej Warszawie.

           Poprzednia kwota była idealnie na styk, tak, aby można było zorganizować godny pochówek, z w miarę przyzwoitą trumną, na którymś z warszawskich cmentarzy, jednak też nie każdym. Nie w każdym miejscu cmentarza. Koszty zaczynają się już na samym początku. Po pierwsze samo miejsce na cmentarzu, którego cena dochodzi do 4 tyś. Zorganizowanie pogrzebu z mszą to koszt, w zależności od kościoła, w którym ma być pogrzeb od 1000 do 3 tyś zł. Do tego dochodzi cena trumny. Tu można już trochę przyoszczędzić. Ceny naprawdę są różne, a sam wybór trumien i materiałów z jakich są zrobione jest bardzo duży. Dochodzą do tego wszystkie koszty jakie ponosi zakład. Wszak przewóz zmarłego, zajęcie się nim, ubranie go, załatwienie formalności, to wszystko są rzeczy, których nikt za darmo nie zrobi. Choć ceny tych usług już są bardzo zaniżone ze zwykłej próby utrzymania klientów.

           Nowym zjawiskiem jest podrzucanie zwłok. Bezpośrednio pod zakład. Pod drzwi. Ale o tym się nie mówi. Zostawianie ciał w chłodniach i nie zgłaszanie się po nie. Kiedy jednak ktoś uczciwy przychodzi do zakładu i pyta o ceny pogrzebów, zaznaczając, że jest biedny i chciałby, aby koszty nie przekroczyły zasiłku, osoba z obsługi rozkłada ręce i co ma powiedzieć? Że nie da rady? Że zasiłek to może starczy na miejsce na cmentarzu i zgodę księdza na pogrzeb? Jak o tym powiedzieć cierpiącej osobie. I tak, często próbuje się załatwić „cokolwiek”, tylko, żeby jakoś pomóc osobie. Jednak w większości przypadków to nie starcza.

           Zastanawiam się tak, kto wpadł na pomysł obniżenia zasiłku… czy ta osoba zna realia, jakie panują na rynku usług pogrzebowych? W marcu było kilka artykułów poświęconych temu tematowi. Jeden pamiętam był zatytułowany „pochowani w ogródku”. I czasem tak się zastanawiam, kiedy jakieś dziecko, bawiąc się w piaskownicy, nagle krzyknie przerażone: „Mamo! Znalazłem rączkę…”

           

 

P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości