„Iwanow, który nadzoruje lotnictwo w Rosji, ocenił, że katastrofa rosyjskiej maszyny, która wydarzyła się podczas próby lądowania, przy złej widoczności, przypomina katastrofę pod Smoleńskiem, w której w kwietniu 2010 roku zginął polski prezydent Lech Kaczyński.”
Jakoś cicho o tragedii Tupolewa w Rosji. Faktycznie zginęły „tylko” 44 osoby, a w sumie to niewiele, jak na standardy rosyjskie (Biesłan, Dubrowka, Kursk). Jednak i tak to dość dziwne. Może nie leciał po prostu nikt ważny? Zwykli obywatele… to by wiele wyjaśniało.
Jednak tradycja została zachowana i, jak zawsze, co się tak naprawdę stało nie wiadomo. Czyżby znowu błąd pilota? W świetle powyższej wypowiedzi można by pomyśleć, że ktoś chciał pokazać, że w Rosji to normalne (naturalnie nie twierdzę, że to był zamach) jednak, według mojej skromnej opinii, wypowiedz Iwanowa była nieco niefortunna…


Komentarze
Pokaż komentarze (5)