P.T. P.T.
371
BLOG

Umierasz na raka? Ubezpiecz się...

P.T. P.T. Rozmaitości Obserwuj notkę 6

                    W czasie, kiedy niewiadomo jaka będzie przyszłość emerytów i co nas czeka po ukończeniu 67 roku, otworzyły się drzwi dla innej działalności, która miałaby być odpowiedzią na niepewne „jutro”.

            Jak Państwo pewnie zauważyli coraz częściej w telewizji pojawiają się reklamy różnych funduszy, ubezpieczeń na starość i im podobnych. W swojej prostocie przypominają one niestety, równie proste (przynajmniej mogło się tak wydawać na początku) lokaty w złoto firmy Amber Gold.

            Otóż mamy ubezpieczyciela. Nazywa się on „x”. Marka jest tak nieznana, że faktycznie mógłby się tak nazywać. Oferuje on ubezpieczenia na życie, od chorób, wypadków. Składka oczywiście jest minimalna bo wynosi już złotówkę dziennie (co notabene powinno być zabronione, aby w ten sposób podawać stawki). Wiem, że każdy ma oczy i uszy i sam powinien myśleć. Jednak osoby starsze (do których przecież jest kierowana oferta ubezpieczyciela) nie zawsze potrafią wyłapać, wydawałoby się banalne, treści w całej tej otoczce „raju na ziemi”. Czyli 30 złotych za miesiąc (przy najsłabszych warunkach), ubezpieczenie nawet do 85 roku życia (co przy średnim wieku umieralności w Polsce brzmi jak żart). DO tego wszystkiego nikt nie spyta o stan zdrowia. Nikt, ale to nikt. Żadnych zaświadczeń. Żadnych kłopotliwych pytań. Wystarczy jeden sms (w dodatku darmowy).

            Czyli jak rozumiem, mógłbym być 84 letnim staruszkiem z zaawansowanym rakiem, jednym płucem, jedną nerką i postępującym Parkinsonem. I nie ma problemu. Mogę się ubezpieczyć. I jak już trafię do szpitala, to ubezpieczyciel za mnie zapłaci. A jak umrę, rodzina dostanie pieniądze. Zakładając, że w ogóle dożyję 85 lat, przy powyższych kryteriach, to byłaby dla mnie prawdziwa gratka.

            Niestety w tym kraju wszystko co wygląda na taką okazją okazuje się być kolejnym przekrętem. Nie wspominam o formie w jakiej jest reklama takiego (takich) ubezpieczycieli. Rodzina siedząca u notariusza i dzieląca spadek (w tym pieniądze z ubezpieczenia, które pokryją koszty pogrzebu) jawnie ingerują w najbardziej czuły punkt ludzkich uczuć. Zwłaszcza u osób, które wiedzą, że nie dużo im zostało. Aczkolwiek reklama jest już kwestią smaku i zwykłego poczucia przyzwoitości.

            Nie mogę stwierdzić, że jest to jawne oszustwo. Nie mogę powiedzieć,  że są to kolejni naciągacze. Jednak sami Państwo przyznacie, że prezentowane w telewizji reklamy są aż nazbyt kolorowe, a przedstawiane w nich warunki wręcz nierealne.

            Może zatem warto by było, aby jakaś persona wyższego szczebla się po prostu przyjrzała takim instytucjom. Jeśli okaże się, że jest wszystko porządku to świetnie. Ale może okazać się, że będzie to krok, dzięki któremu uda się ominąć szerokim łukiem wydarzenia podobne do tych związanych z amber gold i innymi „oazami szczęśliwości”. Nigdy nie byłem za czymś w rodzaju państwa policyjnego, jednak w wielu przypadkach działania prewencyjne mogą zapobiec wielu kłopotom. A prewencja w tym państwie jest mitem. Przynajmniej jeśli chodzi o dobro obywateli. 

P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości