Zdjęcie nr 1
Zdjęcie nr 1
P.T. P.T.
186
BLOG

Europejska stolica absurdu....

P.T. P.T. Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 Z cyklu: Inwestycje w Warszawie

 

            Jakiś czas temu (dokładnie 1 kwietnia br.) strefa płatnego parkowania w Warszawie została powiększona o kilka miejsc. W tym o Dzielnicę Ochotę. Z jednej strony bardzo to pomogło mieszkańcom, którzy wykupując abonament, niedużym kosztem mogli w końcu zaparkować pod domem. Do tej pory sąsiedztwo akademików, skutkowało tym, że kiedy studenci z całej Polski przyjeżdżali w niedzielę wieczorem, to ich samochody stały nieruszane do piątku wieczór. A mieszkańcy, którzy codziennie rano jeździli do pracy, wieczorem potrafili nawet przez godzinę jeździć osiedlowymi uliczkami, czekając, aż odjedzie ktoś z pobliskich biur, również parkujący na terenie osiedli, aby uniknąć płacenia zostawiając samochód np. wzdłuż ul. Filtrowej.

            Zatem płatna strefa bardzo pomogła. Studenci przestali zostawiać swoje pojazdy. Pracownikom biur było obojętne gdzie płacą więc przenieśli się bliżej swoich miejsc pracy. I tak przyjeżdżając do domu koło godziny 17 można nawet sobie wybierać miejsce (bliżej drzewa? Może W cieniu. Albo bliżej klatki?) Koło godziny 18 jest już zdecydowanie trudniej, jednak wciąż można znaleźć miejsce w jakieś 5-10 minut, a nie jak wcześniej w 45 minut do godziny.

            Rozszerzenie strefy płatnego parkowania oczywiście wiązało się z wprowadzeniem nowej organizacji ruchu. Jednak w Polsce nie może być tak, żeby wszystko było dobrze zrobione i dopięte na ostatni guzik. Robione jest wszystko, aby wszelkie podejmowane działania pochłaniały absolutne minimum. A do tego dochodzi często zwykła bezmyślność.

 

            Jak wie każdy kierowca na zebrze nie wolno parkować. Na zdjęciu numer 1 widać słupek, który blokuje przejście dla pieszych. Zatem ten problem został rozwiązany. Jednak nie tłumaczy to w żadnym przypadku bezmyślnego zabrania dodatkowych trzech miejsc do parkowania w tym miejscu. Pomijając, że znak mówiący o rozpoczęciu stref y parkingowej został umieszczony w nieprawidłowym miejscu. Tylko dlatego, że akurat w tym miejscu stoi latarnia. A na metalowy słupek do przymocowania tablicy nie było już pieniędzy w budżecie. Zatem słup oświetleniowy nadał się idealnie.

 

            Analogiczna sytuacja. Zdjęcie nr 2. Zebra namalowana w miejscu w którym znajdują się jeszcze cztery miejsca parkingowe. Odrobina wyobraźni i były by dodatkowe miejsca, których naprawdę brakuje.

 

To zdjęcie (zdjęcie numer 3) symbolizuje prawdziwy kunszt organizacyjny. Zaparkowany obok parkomatu samochód miał możliwość wjechania na to miejsce wyłącznie dzięki Wysokiemu zawieszeniu (czego może na zdjęciu nie widać). Niski samochód nie ma szans tu wjechać, gdyż na lewo od parkomatu wychodzą z ziemi duże korzenie drzewa stojącego obok. Ale ustawienie parkomatu 50 centymetrów w prawo, na wysokości słupa było zbyt trudne. W ten sposób mamy kolejne miejsce brak (większość samochodów należących do ludzi mieszkających na tej uliczce ma niskie zawieszenia)

 

To już kolejny przykład zebry namalowanej w przypływie chyba jakiegoś impulsu, (zdjęcie nr 4) bo na pewno nie zdrowego rozsądku. W sumie jakieś 7 miejsc parkingowych.  Wydaje się, że ktoś kto zaakceptował ten pomysł, albo jest ślepy, albo za przeproszeniem pozbawiony jakiejkolwiek logiki myślenia.

I na koniec:

Zdjęcie nr 5 

Na normalnym ciągu, gdzie nic nadzwyczajnego „nie wyrasta” postawiono sobie znak koniec, następnie wymalowano zebrę, po to, aby paręnaście metrów dalej znów dać parking. Kosztowało to jakieś 7 miejsc parkingowych.

 

W sumie w wyniku ustawienia parko matów i wprowadzenia nowej organizacji ruchu, dla kierowców nie parkujących na zebrze zniknęło na całym osiedlu około 39 miejsc parkingowych. Brawo!

Zobacz galerię zdjęć:

Zdjęcie nr 2
Zdjęcie nr 2 Zdjęcie nr 3 Zdjęcie nr 4 Zdjęcie nr 5
P.T.
O mnie P.T.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości