10 obserwujących
216 notek
149k odsłon
  178   1

Immunitet i stan spoczynku- o co walczymy, dokąd zmierzamy…


W monumentalnej dyskusji, na temat reformy polskiego sądownictwa (nie wymiaru sprawiedliwości- to jest łatwiejsze) czyli, ogółu zagadnień funkcjonowania sądów i umocowania tam sędziów poruszono już wszystkie możliwe aspekty, i to ze wszystkich stron. Jako konkluzję widzimy, że ta reforma poniosła fiasko, a i chyba nawet się nie zaczęła, nie wyszła poza poziom dyskusji i zamiarów.

Moim zdaniem, już na samym starcie przedsięwzięcie nie miało żadnych szans i trochę nie rozumiem, dlaczego było forsowane.

Pewne usprawiedliwienie widziałbym, w niespodziewanie wielkim poziomie demoralizacji i zaciekłości przeciw swojemu państwu, jakie wykazuje praktycznie ogół sędziów. To dla normalnie myślącego człowieka, jest niebywałe i faktycznie działa obezwładniająco. Człowiek uczciwy, nie jest przygotowany na taką butę, pogardę i egoizm ze strony tych którzy zamiast służby państwu i obywatelom stają do tego państwa i obywateli, w całkowitej i bezpardonowej opozycji.

Powodem podstawowym, i też jedynym stałym, jest tu sędziowski immunitet, którego wzruszenie bez zmian w zapisach konstytucji jest niemożliwe.

 Literalnie: niemożliwe.

Tym samym, pole manewru dla MS pozostało w administracyjnej organizacji pracy sądów jako instytucji, a sędziów jako tam zatrudnionych- czyli tasowanie struktury i personalne roszady.

Teraz wyjaśniam, że poniższy wywód jest wynikiem mojej wiedzy pozyskanej od kilku adwokatów, z którymi współpracuję. Ale najwięcej, to opowiedział mi jeden z nich, z którym się prywatnie dobrze znam, i dlatego jest możliwość nieoficjalnej wymiany myśli. Warto też wiedzieć, że wśród palestry jest to wiedza powszechnie znana, ale z przyczyn koniunkturalnych (też braku złudzeń co do zmiany stanu rzeczy) nie mówi się o tym głośno.

Zresztą, sami adwokaci i radcowie (w swojej masie) nie są zadowoleni z tej sędziowskiej dezynwoltury, ponieważ jest to wielkim utrudnieniem w ich pracy.

Na początek należy nadmienić, że ten immunitet jest połączeniem materialnego i formalnego, i ma charakter całkowity, absolutny i niewzruszalny. Jest on dożywotni. Tak- nie do końca sprawowania funkcji. Tym samym, jest połączony- stanowi integralną część następnego fundamentalnego przywileju: stan spoczynku. Bowiem, sędzia nie ma wieku emerytalnego. Sprytnie wykombinowano, że w stanie spoczynku immunitet jest konieczny, ponieważ z tego stanu może on powrócić/ być wezwany do orzekania (ma to robić przewodniczący wydziału, z którego odszedł on w stan spoczynku) w dowolnej chwili i wieku.

Sama instytucja stanu spoczynku sędziego, to druga „perła w koronie” tego środowiska. Tu oczywiście, też jedynie istotna jest tylko realna strona działania, a nie zapisy. W efekcie, mamy coś takiego, że każdy sędzia ma niejako z tyłu głowy świadomość, że „jakby coś”, to może sobie pójść/ wybrać stan spoczynku, z oczywiście działającym stale immunitetem. To „coś”, to może być jakimś sporym problemem zawodowym- czymś już tak ewidentnym, szkodliwym, i nie dającym się wyciszyć. Albo, zwyczajną chęcią kilkuletniego (u swojego przewodniczącego wydziału, może sobie załatwić powrót) odpoczynku na koszt państwa.

W efekcie- realnie mamy sędziego z dożywotnim immunitetem i stanem spoczynku do dyspozycji.

W realnym kształcie, ten immunitet, a raczej jego interpretacja rozszerzająca daje całkowitą nietykalność, i to w każdym z możliwych aspektów życia zawodowego, prywatnego i czego tam się zachce.

W dniu codziennym, objawia się tym, że sędzia jest całkowicie i dożywotnio wyjęty spod działania przepisów prawa, ale w taki sposób, że jest ponad prawem, i nic nie może (nie ma prawa) jego do czegokolwiek zmusić.

Żeby, całą rzecz jeszcze „doszczelnić’ wprowadzony jest argument „sędziowskiej niezawisłości”- zawsze dożywotniej. Definicja, i zakres obowiązywania owej „sędziowskiej niezawisłości”, oczywiście jest do interpretacyjnej dyspozycji tylko tych , którzy z niej korzystają. Ale, to jest (jasna sprawa) logiczne- bo, przecież któż ma lepiej o tym wiedzieć niż sędziowie.

Formalnie, dla sędziego jedynym przełożonym jest przewodniczący wydziału, w którym on orzeka- ale, tylko w aspekcie organizacyjno-administracyjnym.

Jak, to wygląda na co dzień, i czym w realnym wymiarze skutkuje:

- nie ma możliwości jakiejkolwiek interwencji, w jakość pracy sędziego. W skrajnych przypadkach, zostaje delikwent przeniesiony do sądu rodzinnego, albo całe zawodowe życie pozostaje w sądzie rejonowym.

-jeśli nie ma ambicji awansu, jest leniwy, to nie musi nic robić ,niczym się wykazywać. Nie ma bowiem, innych konsekwencji dla ujemnych ocen jego pracy.

-formalnie nikt, nie może ingerować w pracę sędziego- jakość orzecznictwa, sumienność, ilość dziennych wokand, tempo rozpatrywania spraw, błędy, zachowanie, sposób bycia.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka