Co skłania ludzi do tego aby wyznawali publicznie najbardziej plugawe rzeczy jakie zrobili w swoim życiu? Popularna satyryczka na każdym kroku z dumą i swadą oznajmia jak bardzo cieszy ją fakt, że zabiła swoje nienarodzone dzieci (uprzedzając zastrzeżenia: "nienarodzone" to nie to samo co "nieżywe"). Najdziwiniejsze jest jednak to, że w niektórych mediach atakowani są ludzie, którzy krytykują taki ekshibicjonizm. Zdaję sobie sprawę, że słowa mogą boleć ale jednak aborcja boli o wiele bardziej.
Czy ksiądz, który publicznie wyzna, że kręcą go nastoletni ministranci, może liczyć na łaskawość takich gazet jak "Polityka" lub "Gazeta Wyborcza"? Dumne przyznanie się do swoich słabości być może pozwoliłoby mu awansować z diabolicznego pedofila, na ciekawego efebofila, rozpoczynając tym samym dyskusję nad zasadnością celibatu wśród katolickiego duchowieństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)