Na Bliskim Wschodzie trwa rzeź chrześcijan. Zdjęcia korpusów pozbawionych głów, głów zawieszonych na palach, płotach i bramach bez problemu można odnaleźć w Internecie. Oprawcami są islamiści. Konkretnie ich radykalny, fanatyczny i ewidentnie zaburzony psychicznie odłam. W tym samym czasie grupka sympatycznych muzułmanów pragnie szerzyć miłosierne przesłanie Koranu na ulicach polskich miast.
Panowie, a nie lepiej byłoby abyście spakowali swoje manatki wraz z dobrymi chęciami i ruszyli z misją do Państwa Islamskiego, gdzie Wasi bracia w wierze całkowicie pobłądzili i zdaje się, że potrzebują Słowa Bożego w o wiele większym stopniu niż „zepsuci” Europejczycy?
Trudno wyobrazić sobie większą groteskę niż „nawracanie” Polaków na islam w sytuacji gdy na świecie z rąk muzułmanów giną ludzie, zabijani w sposób tak odrażający, że nie sposób tej makabry oddać słowami. Codziennie słyszymy o terrorystycznych atakach wyznawców Allaha (ostatnio w Australii i Pakistanie). W takiej sytuacji prowadzenie akcji misyjnej przez niejaki Zespół Dawah to po prostu niespotykana bezczelność. Jedyne co w obecnej sytuacji mogliby zrobić ci ludzie, to przepraszać za swoich braci z Bliskiego Wschodu i solennie zapewniać każdego spotkanego człowieka, że oni z tymi popaprańcami nie mają nic wspólnego. Niestety jest inaczej i Zespół Dawah tylko „prostuje” nieporozumienia narosłe wokół islamu. Gównie te dotyczące kobiet.
To fajnie, że panowie z Dawah tłumaczą się z kamieniowania cudzołożnic, oblewania krnąbrnych kobiet kwasem i innych wymyślnych strategii utrzymujących „boski” porządek na ziemiach Allaha jednak wolałbym aby wyjaśnili co takiego stało się z ich ziomkami, że na terenie swojego samozwańczego królestwa urządzają chrześcijanom krwawą łaźnię? Co dla Allaha jest większą zbrodnią? Spódniczki mini Europejek, czy podrzynanie gardeł niewiernym? Jak już sobie Zespół Dawah na to pytanie odpowie a mam nadzieję, że udzieli jedynej prawidłowej odpowiedzi, to naturalną konsekwencją powinno być opuszczenie Polski i Europy, w celu zawracania swoich współwyznawców z drogi szaleństwa.
Myślę, że wszyscy w Polsce chcemy wierzyć w to, że nie można postawić znaku równości miedzy psychopatami z Państwa Islamskiego a prawdziwymi muzułmanami. Czy jednak szerzenie islamu w formie oferowanej przez Zespół Dawah, z pominięciem obłędu z jakim spotykamy się na co dzień w relacjach medialnych z Bliskiego Wschodu, ma być właściwą platformą pozrozumienia? Czy można wyobrazić sobie gorszy czas na przekonywanie Polaków o wielkości Allaha?
Nie wróże Zespołowi Dawah zawrotnej kariery nad Wisłą.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo