ez. ez.
273
BLOG

O wpychaniu się do wspólnoty Kościoła

ez. ez. Religia Obserwuj temat Obserwuj notkę 24

Były Prezydent Bronisław Komorowski, czuje się „wypchnięty ze wspólnoty Kościoła”. Chodzi rzecz jasna o krytykę Komorowskiego ze strony kościelnych hierarchów po tym jak podpisał on bardzo liberalną ustawę o zapłodnieniu in-vitro.

Czy jednak były Prezydent jest rzeczywiście wypychany ze wspólnoty Kościoła, czy może jednak sam się na jej łono wpycha i to w dodatku z elegancją goryla? Komorowski wziął do siebie dosyć intensywnie lansowane tezy o tym, że osoba publiczna swoją religijność ma przeżywać w domowych pieleszach a na co dzień postępować jak wzorowy ateista antyklerykał o lewicowych poglądach. Swoją drogą, to wymaganie od katolików zejścia ze swoją religią „do podziemia” jako żywo przypomina hasło „rób to w domu po kryjomu” jakim nacjonaliści witają wszystkie Parady Równości.

Każdy polityk a prezydent kraju w szczególności musi kierować się dobrem państwa i jego obywateli. Jednak ze zdefiniowaniem tego, co jest dla państwa dobre bywają już problemy i nie da się chyba obiektywnie określić, co jest dobre dla wszystkich. Dla polityka lewicowego, jakim jest Bronisław Komorowski, dobre jest upowszechnienie procedury in-vitro ponieważ ludzki zarodek jest dla takiego polityka tylko zlepkiem komórek, którym można dowolnie poniewierać. Zarodek to nie człowiek, nie ma więc żadnych praw, a państwo musi się skupić na obywatelach, którzy już się urodzili. W porządku. Rozumiem ten pogląd chociaż radykalnie się z nim nie zgadzam jednak prawdziwie obrzydzenie budzą we mnie ludzie, którzy mimo, iż forsują najbardziej skrajne pomysły współczesnej lewicy, stroją się w szaty dobrych chrześcijan.

Stanowisko Kościoła jest bowiem jasne i niezmienne: życie ludzkie rozpoczyna się z momencie poczęcia i od początku zasługuje na szacunek i opiekę prawną. W tym świetle jest chyba zrozumiale, że katolik nie może popierać tej metody ponieważ w jej wyniku giną ludzie. Ktoś może mieć inne przekonania w tej sprawie jednak wtedy stawia się w opozycji do najważniejszych nauk Kościoła. Tak jak zrobił to Bronisław Komorowski, który teraz maże się w mediach i roztkliwia nad wielką niesprawiedliwością jaka go ze strony biskupów spotkała. Były Prezydent miał wybór. Mógł tej ustawy nie podpisywać w takim kształcie skoro wiedział, że jej zapisy naruszają prawo do godności ludzkiego życia w rozumieniu Kościoła Katolickiego. Wolał on jednak polegać wyłącznie na opinii środowisk lewicowych, co zaowocowało przyjęciem ustawy bardziej liberalnej od tej, która obowiązuje na przykład w Niemczech.

Nie trzeba być w Polsce katolikiem. Nie trzeba więc też chodzić do kościoła i przyjmować sakramentów. Osoby niewierzące lub wierzące „po swojemu” nie tracą również czynnego i biernego prawa wyborczego ponieważ żyjemy w państwie świeckim jednak jeśli już ktoś za katolika się uważa, to ostentacyjne przeciwstawianie się Kościołowi i następujące po tym gorzkie żale są przykładem wyjątkowo paskudnej hipokryzji.  

ez.
O mnie ez.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo