… a w tym samym czasie nasze rodzime media opiniotwórcze, premier rządu i cała chmara „nawróconych” patriotów grzeje temat krytycznych uwag o sytuacji w kraju jakie Andrzej Duda wypowiedział podczas spotkania z brytyjską Polonią. „O Polsce zawsze trzeba mówić dobrze” twierdzi Ewa Kopacz, przez roztargnienie spowodowane zapewne trwającą kampanią wyborczą nie dodając, że chodzi o Polskę rządzoną przez Platformę Obywatelską, bo gdy nad Wisłą panuje PiS, to można już mówić dokładnie to samo co obecny Prezydent RP.
Nie miałem pretensji do Donalda Tuska gdy ten bez entuzjazmu mówił o warunkach życia w Polsce podczas spotkania z Polakami w Anglii w 2007 roku. Stwierdzał fakty. Ktoś, kto urządził się w Wielkiej Brytanii musiałby znaleźć jakiś fantastyczny powód do powrotu, bo z punktu widzenia racjonalności, byłby to ruch niezrozumiały. Tak było wtedy, tak też jest teraz i wypada to po prostu przyjąć do wiadomości a nie lamentować o „wodzie na młyn odwetowców z Bonn”. Polacy z Anglii, Szkocji i Irlandii być może już nigdy nie wrócą do Polski i obawiam się, że nawet „dramatycznie prosty dla użytkownika ale trudny do wytłumaczenia system podatkowy” (niezawodna Joanna Mucha) tego nie zmieni.
Mamy więc ponad pół miliona naszych rodaków na Wyspach Brytyjskich i rolą polskich władz powinno być dbanie o ich interesy i dobrą opinię. Między innymi po to do Anglii pojechał Andrzej Duda i w dzisiejszym wydaniu The Telegraph* wyraźnie daje do zrozumienia, że będzie sprzeciwiał się wszelkim regulacjom uderzającym w prawa naszych rodaków w Wielkiej Brytanii oraz przypomina o ich wkładzie w brytyjską gospodarkę. Idę o zakład, że dzisiejszy wywiad, który z pewnością odbije się szerszym echem nad Tamizą niż poniedziałkowe spotkanie z Polakami, przejdzie niemal niezauważony przez te same media, które zapłonęły świętym oburzeniem za kwestionowanie przez Dudę soczystej zieleni naszej środkowoeuropejskiej wyspy.
O Polsce bowiem mówi się w ostatnim czasie częściej niż zwykle, co rzecz jasna jest spowodowane kryzysem migracyjnym i opinie rządzących naszym krajem budzą nieco większe zainteresowanie. W kwestii emigrantów także zresztą nasze media zdają się pomijać wsparcie przez Prezydenta linii rządu w negocjacjach z Brukselą, co Duda powtórzył także we wspomnianym wywiadzie. Powiedział zresztą więcej: między innymi zwrócił uwagę, że obecny plan rozwiązania kryzysu nie zakłada dobrowolności przy wyborze kraju osiedlenia przez uchodźcę, co godzi w jego wolną wolę i narusza godność.Temu ciekawemu spostrzeżeniu pewnie też nie będzie poświęcone tyle uwagi co na przykład wywodom Włodzimierza Cimoszewicza w TVP o tym, że „jeśli chodzi o wzrost produktu, to osiągnęliśmy drugi wynik wśród blisko 30 państw członkowskich”.
A Duda zamiast zalewać naszą Polonię tymi rewelacyjnymi statystykami, to narzeka na trudności w założeniu i prowadzeniu działalności gospodarczej oraz na bezrobocie. Zamiast zachęcać imigrantów z Syrii, którzy z jakichś powodów kojarzą Polskę głównie ze śniegiem a nie dobrobytem, do zamieszkania w naszym przedynamicznie rozwijającym się kraju, to Głowa Państwa utwierdza ich w przekonaniu, że od Bałtyku po Tatry nie czekają na ich korzyści materialne, jakie oferują im na przykład Niemcy.
„O Polsce trzeba zawsze mówić dobrze”. Co powiedziałaby Ewa Kopacz rodakowi, który wrócił do Polski i nie znalazł sobie jednak pracy na poziomie, do którego przyzwyczajony był w Anglii? Czy zacytowałaby Klasyka: „Można zmienić pracę, wziąć kredyt”? A może zachęciłaby, wzorem żony Klasyka do emigracji, która przecież jest też jakąś szansą.
Swoją drogą to nawet Anna Komorowska zwróciła uwagę na to, że warto by było włożyć więcej wysiłku aby w Polsce powstało więcej miejsc pracy. Andrzej Duda tylko przyłączył się w Londynie do tego apelu.
* http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/poland/11867146/I-see-eye-to-eye-with-Cameron-on-EU-says-Polands-new-president.html


Komentarze
Pokaż komentarze (36)