Tak na świecie potrafi około milion ludzi zacytować Goethego. Oni właśnie opanują sztuczny, międzynarodowy język esperanto, wynalezione przez Polaka Ludwika Łazarza Zamenhofa. Ich światowy związek Universala Esperanto-Asocio (UEA) obchodził w tym roku swoje setne urodziny.
Esperanto - to, co brzmi jak tytuł filmu Quentina Tarantiniego, zostało wynalezione przez Zamenhofa z potrzeby. Dorastał on w Białymstoku razem z Rosjanami, Polakami, żydami, Niemcami, Litwinami i Polakami.
Z nadzieją, ze wspólny drugi język pokona barierę językową, opracował Zamenhof pod pseudonimem Esperanto książkę Lingvo Internacia, czyli język Międzynarodowy. Był przekonany, ze główną przyczyną nieporozumień i sporów między ludźmi jest bariera językowa.
Zamenhof tworzył gramatykę, którą ma bardzo mało wyjątków. Nawet to - we wszystkich językach - trudne słowo być dostał tylko jedna formę: estas - zawsze ja być, ty być, on być lub wy być. A inaczej niż w niemieckim lub francuskim języku, to po esperancku mówi się każde słowo dokładnie tak jak się pisze.
W 28 kwietnia 1908 roku Szwajcar Hector Hodler założył Universala Esperanto-Asocio. W 1-ego maja informacja ta okazała się w gazecie Esperanto. Dzisiaj ten związek jest największą organizacją dachową użytkowników języka esperanto.
Zgodnie ze statusem i w tradycji Zamenhofa, celem UEA jest:
- upowszechnianie międzynarodowego języka esperanto
- działalność na rzecz rozwiązania problemu językowego w stosunkach międzynarodowych i ułatwienia międzynarodowej komunikacji językowej
- ułatwianie wszelkiego rodzaju duchowych i materialnych kontaktów między ludźmi, niezależnie od narodowości, rasy, płci, wyznania, przekonań politycznych lub języka
- wzmacnianie u członków poczucia solidarności i pogłębianie zrozumienia i szacunku dla innych narodów
(*) Mein schönes Fräulein, darf ich wagen,: Meinen Arm und Geleit Ihr anzutragen?



Komentarze
Pokaż komentarze (16)