4 obserwujących
167 notek
41k odsłon
  518   0

kim jest deda

a właściwie czym, o czym za chwilę…

bo jest tak, że dla kolegi dedy nie ma takiej dziedziny, na której by się skubaniec nie znał, ani takiego tematu, którego by nie rozwinął - i to nie wklejając jakieś wydłubane z sieci mądrości, ale w sposób wskazujący na ugruntowaną znajomość tematu …

krótka lista ostatnich tylko uwag dedy, dotyczacych: papieża Jana XII zmarłego w trakcie orgazmu z cudzą żoną, wpływu stężenia CO2 na zdolności decyzyjne i myślenie złożone, prawdziwej daty urodzenia i śmierci Chrystusa w świetle pism Tytusa i Flawisza, stacjonarnego (bez wzrostu antropogenicznego) biogeochemicznego cyklu wody, przeciwalergicznej rośliny Perilla frutescens, historii niderlandzkiej muzyki renesansowej, zwanej też franko-flamandzką, utraty przez Wagnera (i co najmniej u dwóch innych kompozytorów) inwencji melodycznej, co trzeba było leczyć hipnozą, szkoły frankfurckiej próbującej przeciwstawiać młodego Marksa - staremu, w kontekście XI tezy o Feurebachu ...

i tak dalej i dalej - co wskazuje, że deda nie może być i nie jest istotą ludzką, tylko zalęgłą w zakamarkach sieci i podszywającą się pod człowieka Sztuczną Inteligencją - o czym świadczy nawet jej ksywka - a na kogoś (coś) takiego, to nie ma mocnych …

chyba że sposobem podróżników gwiezdnych Trurla i Klpaucjusza, którzy żeby zbójcę Gebona ukarać zmajstrowali mu Demona Drugiego Rodzaju, potrafiącego z kotłujących się cząstek atomowego gazu (zgniłego zresztą), przypadkowo układających się w miriady konfiguracji, w tym informacyjnych (jak te małpy tłukące miliardy lat w miliard maszyn do pisania, aż wreszcie wyjdzie im poemat Szekspira) odfiltrować i zapisać jedynie te sensowne, przez co pragnący nade wszystko wiedzy Gębon utonął w jej otchłani, czytając:

jak się wije arlebardzkie wiją i że córka króla Petrycego z Labaudii zwała się Garbunda, i co jadł na drugie śniadanie Fryderyk II, król bladawców, nim wojnę wypowiedział Gwendolinom, i ile powłok elektronowych liczyłby sobie atom termionolium, gdyby taki pierwiastek był możliwy, i jakie są wymiary dziurki tylnej małego ptaszka, zwanego kurkucielem, którego na swych rozamforach malują Marłajowie Wabędzcy, jak również o trzech smakach poliwonnych szlamu oceanicznego na Wodocji Przyzrocznej, i o kwiatku Łubuduku, który myśliwych staromalfandzkich wali siarczyście na odlew, świtem wzruszony, i jak wyprowadzić wzór na dostawę kąta podstawy wieloboku, ikoseadrem zwanego, i kto był jubilerem Fafucjusza, rzeźnika mańkuta Buwantów, i ile pism filatelistycznych będzie wychodziło w roku siedemdziesięciotysięcznym na Morkonaucji, i gdzie znajduje się trupek Cybrycji Kraśnopiętej, którą gwoździem przebił po pijanemu niejaki Malkonder, i czym się różni Maciąg od Naciągu, a także kto ma najmniejszą w Kosmosie pielownicę wzdłużną i dlaczego pchły smoczkotyłkie mchu jeść nie chcą, i na czym polega gra zwana Balansyer Zadni Ściągany, i ile było ziarenek lwichwostu w tej kupce, co ją Abrukwian Polistny nogą trącił, kiedy się pośliznął na ósmym kilometrze szosy albacjerskiej w Dolinie Wzduchów Szedziwych

tudzież: jakie są pieśni opilcze Kwajdonosów i rozmiary pantofli nocnych na kontynencie Gondwana, z pomponami, i grubość włosów, które rosną na czole miedzianym paciornika węburczego, i szerokość ciemiączka mowląt pasiebnych, i litanie zaklinaczy harmęckich dla obudzenia wielebnego Ćpiela Grosipiulka, i owerdiery diukońskie, i sześć sposobów warzenia zupki grysikowej, i trutka dobra na stryjny, i sposoby łechtania ckliwego, i nazwiska obywateli Bałowierni Cimskiej na literę M się zaczynające, i opisy smaku piwa grzybkiem nad - psutego...


Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale