gosie gosie
101
BLOG

Mrowkowy horror

gosie gosie Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

 

29.06 - poniedzialek

 

Wczorajszy dzien, byl jednym z najbardziej deszczowych jakie mozna spotkac w Ugandzie, padalo caly wieczor, lekka burza przetoczyla sie nad stolica. A przeciez do pory deszczowej jeszcze kilka tygodni. Miejscowi mowia, ze w przyrodzie wszystko sie poprzestawialo.

Okolo polnocy zaczal fruwac po naszym pokoju maly jak na tutejsze mozliwosci gosc (dlugosc 3 cm, szerokosc rozpietych skrzydel to kolejne 3 cm). Nazywaja go tu biala mrowka. Wystraszyl nas, bo narobil sporo halasu. Chwile pozniej rozpoczal sie poscig za latajacym po calym pokoju stworzeniem. Final tego poscigu okazal sie zwycieski dla nas. Kilka chwil pozniej kolejny owad wpadl do pokoju, a potem nastepny. Wkrotce uslyszalysmy jak inne zderzaja sie z oszklonymi drzwiami i oknem probujac dostac sie do srodka. Tepe uderzenia wprawily nas w lekki niepokoj. W panice zamykalysmy okno. Na zewnatrz budynku panoszyla sie ogromna plaga mrowek latajacych doslownie wszedzie, najwiecej bylo ich przy zrodlach swiatla. Istny horror. Po kilkunastu minutach wszystko ucichlo.

 

Rano, znalazlysmy jednego z naszych nieproszonych gosci na podlodze, byl zjedzony prawie calkowicie przez mrowki faraonki – zostaly po nim tylko skrzydelka.

 

W zeszlym roku, pracujac z dziecmi ulicy, przezylysmy podobny nalot. Przed wschodem slonca, chlopcy stawali jeden na drugim, by dostac sie do lamp. Lapali latajace wokol swiatla owady, by pozniej oderwac im skrzydelka i usmarzyc na oleju. Mowili, ze smakuja jak frytki, zachecali do sprobowania, ale nie odwarzylysmy sie na degustacje.

 

Szkoda... byloby o czym opowiadac.

 

 

gosie
O mnie gosie

To malo istotne...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości