30. 06 - wtorek
Srodek dnia, za oknem glosy dzieciakow witajacych przychodzaca na zajecia nauczycielke: “Hallo teacher Odya”. Chwila ciszy, a potem dochodzace do nas slowa nauczycielki przerywane zywiolowymi okrzykami radosci dzieci. Nie majac podrecznikow powtarzaja cale zdania za nauczycielem, by zapamietac tresc lekcji. Czasami, ktores z nich zabiera glos odpowiadajac na pytania. Nauczycielka musi sie natrudzic, by setka dzieci uslyszala ja. Nie ma jednak wiekszych problemow z dyscypolina. Dzieciaki chetnie sie ucza. To ich szansa na lepsza przyszlosc.
W Ugandzie szkola nie jest obowiazkowa. Edukacja to wciaz przywilej, nie prawo. Dzieci, ktore nie chodza do szkoly z ciekawoscia zaglodaja przez brame, by zobaczyc co dzieje sie na szkolnym dziedzincu. Ciezka praca, pomoc rodzicom i krewnym, walka o przetrwanie na ulicy, a dla niektorych werbunek w szeregi rebeliantow z polnocy kraju to tresc ich dziecinstwa. Szkola to przywilej.
Chodzac ulicami Kampali co chwile spotyka sie starsze i mlodsze dzieci ubrane w kolorowe mundurki szkolne. Potok barw wylewa sie na ulice przed 7.00, by powrocic w okolicach 14.00, a potem 17.00. Mlodsze dzieci ucza sie krocej, starsze spedzaja w szkole caly dzien. Usmiechniete, rozkrzyczane, witaja nas: “Hi bazungu” (bazungu-biali, mzungu-bialy). Podchodza, lapia za rece. Przygladaja sie uwaznie jakbysmy byli z innego swiata. Dorosli usmiechaja sie na ten widok. Ulica otwiera sie na nowych przybyszy. Nie sposob czuc sie na niej samotnie, gdy jest sie bialym.
Budynki szkolne, z malymi wjatkami, nie przypominaja naszych. Dzieci, ktorych szkola znajduje sie za plotem domu, w ktorym chwilowo mieszkamy, ucza sie w czyms na ksztalt drewnianej komorki. Nie narzekaja, bo to i tak wiele.
O godz. 17.30 rozlega sie dzownek konczacy lekcje. Dzieci witaja go radosnymiokrzykami, jak w polskiej szkole. Jutro trzeba bedzie znowu wstac zaraz po wschodzie slonca, by powitac wchodzaca do klasy nauczycielke: “Hallo teacher Odya!” i dac sobie szanse na lepsze jutro.
Inne tematy w dziale Rozmaitości