gosie gosie
51
BLOG

Błogosławieństwo Afryki

gosie gosie Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

10.07

Uganda to kraj ludzi młodych. Dzieci spotyka się tu wszędzie. Umorusane, w podartych ubrankach, ale radosne, ciekawe świata, gotowe na psoty w każdej chwili. Tak jak w każdej części świata.

Same robią sobie zabawki z drutu, sznurków, zużytych opon. Wszystko może się przydać, nawet doszczętnie podarta koszulkam oże zamienić się w piłkę. Druciane samochody to cudeńka, których nie skontruowałoby polskie dziecko.

 

Dzieci nazywają tu błogosławieństwem, im więcej ich masz tym jesteś szczęśliwszy.

 

Ugandyjskie dzieci, które posiadają rodziców mają wszsytko. A czym jest to wszystko? To obecność tych, którzy je kochają, nawet jeśli jedzą wciąż to samo (matooke – zielone banany lub posho – mąka wymieszana z wodą).

 

Tu gdzie mieszkamy, na obrzeżach Kampali, mamy czwórkę małych sąsiadów.

Martha to ośmioletnia dziewczynka, z doczepionymi warkoczykami, znająca bardzo dobrze język angielski, pięknie tańczy, chodzi do trzeciej klasy.

Emma ma 5 lat, pierwsza klasa, roześmiany, odważny, wszędzie go pełno.

Elaja ma 2 lata, woła za nami mzungu (biały), uśmiecha się, przytula do nogi, coś zawzięcie tłumaczy w języku luganda. Dzisiaj na przykład zrobił siusiu na środku naszego pokoju.

Ta trójka to rodzeństwo. Po szkole odwiedzają nas, spędzamy na wspólnej zabawie trochę czasu.

Jest jeszcze Miko, 1,5 roczny chłopiec, który na nasz widok zawsze płacze. Żadne sposoby zaprzyjaźnienia sie z nim nie działają. No cóż, jest przekonany, że biali zjadają dzieci...

 

W Ugandzie, można też spotkać wiele dzieci, których domem jest ulica. Żyją w grupach, gdyż samemu tu się nie przetrwa. Ich codzienność to poszukiwanie jedzenia, miejsca do spania. To, czego potrzebują, zdobywają w różny sposób: sprzedając drobne rzeczy na ulicy, przenosząc ciężkie towary, zaczepiają ludzi prosząc o jałmużne, robią uliczne akrobacje, licząc, że ktoś wrzuci jakieś szylingi do puszki, inne kradną.

Znane nam dzieciaki, które już na ulicy nie żyją mówią, że dzieci ulicy bardzo cierpią, czasem są zabijane.

 

Kiedy byłem na ulicy, cierpiałem wiele,nie chcę więcej cierpieć. Mam mamę, ale ona jest bardzo biedna, nie miała pieniędzy na moje utrzymanie, dlatego żyłem na ulicy. Nasz dom wyglada jak miejsce gdzie trzyma się świnie. Od dwoch lat mieszkam w ośrodku dla dzieci ulicy, jestem w '5 klasie, chcę studiować, by kiedyś być wychowawcą dla dzieci ulicy.

Fredy, 14 lat

 

Dzieci to błogosławieństwo, trzeba tylko to błogosławieństwo pokochać.

gosie
O mnie gosie

To malo istotne...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości