Sobota
Godzina 16.45
Siadamy na murku okalajacym hinduska swiatynie. Przed nami dwupasmowka oddzielona cienkim “pasem zieleni”, za nia Shoprite. Taksowki i samochody osobowe zatrzymuja sie na swiatlach. Drobni handlarze orzeszkow ziemnych, kart telefonicznych, paskow, zabawek i mnostwa innych rzeczy, oblegaja male okienka bialo-niebieskich taksowek. Moze akurat trafi sie klient? Jakas kobieta z malym dzieckiem podchodzi do pasazerow proszac o wsparcie. Ma bardzo ciemna karnacje – jak sie pozniej dowiemy pochodzi z polnocy Ugandy. I nagle jak spod ziemi wyrasta grupka kilku chlopcow w wieku 6-12 lat. Przemykaja pomiedzy sprzedawcami proszac o pieniadze. Obserwujemy reakcje ludzi. Najczesciej odwracaja glowe. Chlopcy sa nieustepliwi, ale niewiele to zmienia. Zapala sie zielone swiatlo, auta ruszaja. Dzieciaki siadaja na krawezniku, czekajac na kolejne samochody, ktore chcac nie chcac, beda musialy zatrzymac sie w tym miejscu.
Przybiegaja do nas na moje lekkie skinienie reki, robia to tak szybko, ze zanim sie zorientowalam juz stalam posrod nich. Kazdy otrzymal cos do jedzenia. Potem troche “porozmawialismy” – aparat fotograficzny stal sie przedmiotem zblizenia naszych swiatow. Przygladali sie sobie z ogromnym zaciekawieniem i prosili o zrobienie im kolejnych zdjec.
Zostawilismy ich tam. Nam pozostaly zdjecia. Co pozostalo im?
Inne tematy w dziale Rozmaitości