Piotr Glownia Piotr Glownia
153
BLOG

Polexit, czy Polak mądry po szkodzie Brexitu?

Piotr Glownia Piotr Glownia Polityka Obserwuj notkę 5

Nieporadna zgraja tłustych i leniwych mruczków Torysów właśnie ciężko liberalnie walczy w UK, by dobrowolnie zrzec się władzy na rzecz socjalistów z Labour. Dokładnie tak jak niedawno w Polsce dokonały podobnego wyczynu tłuste i leniwe mruczki PiS na rzecz Totalitarsów. Torysi przekonali Brytyjczyków, że wyjście z EU to prawdziwy kokosowy biznes. Porty będzie się modernizować, a elektrownie, przemysł, huty i etc budować. Wszyscy na tym zyskają z wyjątkiem nielegalnych imigrantów. Ekonomiczna niepodległość od Brukseli miała dać sukces rozwoju brytyjskiej gospodarki. Brytyjczycy zagłosowali za Brexitem nie tylko z powodu najazdu rzesz imigrantów, lecz dla nadziei zakończenia trwającej od dekad, a narzucanej przez EU, stagnacji gospodarczej. Pragmatyzmu zabrakło jednak w brytyjskiej polityce Torysów. Wielka Brytania pod leniwymi mruczkami Torysów w iście piekielnym liberalnym stylu ujeżdża rozwiązanie typu "build for, but not fit with" (pol "zbudowane dla, lecz tego pozbawione").

Jak więc Brexit zaorały leniwe i tłuste mruczki Torysów?

Pierwszą porażkę brytyjskich Torysów po Brexicie dokonał sam premier Boris Johnson. Jakiś profesor angielski zauważył, że z powodu napiętej sytuacji w Azji, firmy produkujące półprzewodniki i czipy przeniosą się do Europy. Boris Johnson zrazu publicznie ogłosił na tej podstawie wielki gospodarczy sukces Brexitu. Mateusz Morawiecki za Borisem Johnsonem na podstawie tej samej pracy naukowej ogłosił równie wielki sukces gospodarczy Polski. Obydwaj premierzy siedli samozadowoleni na laurze olewając inwestycje w przemysł. Jak się okazało fabrykę Intel buduje w Niemczech! Na fali pobudki zbrojeniowej w Polsce obudził się pewien wiecznie śpiący królewicz i pognał do Intela, by choć część produkcji półprzewodników Intel ulokował w Polsce. Bieżący premier Donald Tusk raczej nie kwapi się wspierać tej inicjatywy. Niemcy ni Polska ani UK.

Problem tkwi w tym jak leniwe i tłuste mruczki Torysów w typowy sposób działania dla leniwych i tłustych mruczków z PiS ciągały pazurem, aby nie robić żadnych gwałtownych zmian status quo. Ta słabość została brutalnie wykorzystana przeciwko nim. Brytyjczycy przeciągali spisanie umowy handlowej z EU ponad 2 lata, a podpisali na warunkach kapitulacji wobec EU. Wszystko niby z powodów udogodnień dla zamorskich terytoriów UK. Wszystko z powodu wyssanego z brudnego palca strachu przed twardym Brexitem. Ola Boga, co to będzie ten twardy Brexit jak nie katastrofa! Nie? Spojrzeć na zapaść gospodarczą UK, to prawdziwą katastrofą gospodarczą była ta alternatywa twardego Brexitu.

Brytyjczycy rzucili się także pośpiesznie podpisać umowy o wolnym handlu z Nową Zelandią i Australią nie bacząc na niekorzystne dla UK niektóre gospodarcze aspekty tych umów. Brytyjskie firmy zmagają się z konkurencją bezcłowego wolnego handlu międzynarodowego z Australią i Nową Zelandią, tam gdzie nie zadbano o uczciwość konkurencji.

UK tkwiła w EU od samego początku, więc wyjście z EU winno się także wiązać z renegocjacją BITów z krajami EU. To przecież stal, węgiel i energia. Renegocjacja BIT:ów jest krytyczna, aby w kapitalizmie zrównać rodzimego kapitalistę w prawach z cudzoziemskim inwestorem. Brytyjczycy w żaden sposób nie zadbali o swoje huty czy kopalnie węgla. Europejskie koncesje, marki, licencje są ograniczone dla członków EU. Brytyjskie firmy straciły konkurencyjność w EU, bo takowych dłużej posiadać nie mogą. Żaden BIT nie został poddany renegocjacji, czy wymówiony. Ponoć kto jak kto, lecz konserwatyści mają dbać o zdrowy kapitalizm. Kiedy w nim mają przewagę podmioty z zagranicy, jak w przypadku UK, mają firmy z EU, to kapitalizm będzie równie chory jak gospodarka Korei Północnej. Wszyscy chcą gospodarki Korei Południowej, a nie Północnej!

Nie widzieliśmy też żadnych spektakularnych inwestycji brytyjskich w budowę elektrowni atomowych czy rozbudowy portów, które obiecywał Boris Johnson w ramach Brexitu. Brytyjscy konserwatyści urządzili sobie za to skandale obyczajowe i karuzelę obsadzania stanowisk po urzędach, tak jakby nie mieli nic ważniejszego w tym świecie niż obsiąść państwowy stołek.

Do tego nikt w rządzie UK nie zorganizował push-backów dla nielegalnych imigrantów na kontynent. Leniwy i klinicznie apatyczny brytyjski mruczek Torysów zwalił problem braku wykwalifikowanej siły roboczej na liberalną niewidzialną rękę rynku i nielegalną imigrację. Zamiast pomysłu i czynu, zaniechanie po zaniechaniu. Porażka na górze porażek.

Co Polexit winien nauczyć się na Brexicie?

1. Umowa handlowa z EU pisana za wszelką cenę jest warta funta kłaków. Zrobić szok twardego Polexitu, niczym reforma Balcerowicza. To ustawi gospodarkę kapitalistyczną szybko na nowe nogi. Umowę gospodarczą Polska-EU dalej negocjować pomimo twardego Polexitu. Czemu jedną wielką umowę na wszystko i na raz? Zrobić umowę jako zlepek wielu małych i drobnych umów. Tam gdzie się to opłaca Polsce i Polakom. W imię symbiozy i współpracy tam, gdzie obydwie strony zysk czerpią. Etc.

2. Renegocjacja BIT:ów z członkami EU. EU od lat domaga się od Polski zerwania BIT:ów z krajami członkowskimi EU. Niestety szczyt odwagi nastąpił w Polsce pod rządami odważnego, dzielnego lecz wiecznie śpiącego księcia. Mateusz Morawiecki zerwał BIT jako wyraz potęgi Polski z ... Portugalią. Czemu także przy okazji nie z Papuą Nową Gwineą czy Gwatemalą, jeśli Polska pod rządami tego księcia znalazła wyłącznie tylko tą jedyną ligę równych sobie. Te wszystkie BIT:y z krajami EU trzeba wypowiedzieć, tak jak EU nakazuje od lat wielu. Po Polexicie, można renegocjować nowe BITy, które sprowadzą zagranicznych inwestorów w Polsce na równe warunki konkurencyjności z polskimi inwestorami. Jak na razie Polska tkwi w kolonialnych BIT:ach, gdzie spory cudzoziemskich firm w Polsce rozwiązuje sąd w Szwecji, czy innym trzecim kraju, gdzie podmiotem nie mogą być polscy inwestorzy z Polski mający problemy z polskim rządem czy z polskim państwem. Ta bananowa nierówność pomiędzy kapitalistami w Polsce musi zniknąć. Czy można biec maraton i mieć jakąkolwiek szansę na miejsce w czołówce G7+, czołgając się na kolanach w stylu Morawieckiego po biurach demokratycznie niewybranych urzędników europejskich?

3. Spektakularne inwestycje w budowę elektrowni atomowych, rozbudowy portów, infrastruktury drogowo-kolejowej i CPK winno być kontynuowane w miarę posiadania funduszy na nie.

4. Polska jest członkiem WTO i tam istnieje cały świat poza EU, który chce sprzedać Polsce swoją produkcję. Zaopatrzenie towarowe nie powinno stanowić problemu. Polskie firmy zagospodarują próżnię po produkcji EU-firm. Niemcy odmówią? To USA albo Chiny sprzedadzą!

5. Polska leży w ciekawym miejscu w Europie, niczym Rzym nad Tybrem, więc lokalizację trzeba wykorzystać. Polska nie potrzebuje stać się rzymskim imperium, lecz projekt Międzymorza winien wrócić. Polska nie powinna obrażać się na Węgry pomimo odmiennych poglądów czy postaw. Trzeba szukać wspólnych interesów i tam działać. Jeśli polityka polskiego nie stać na bycie pozytywnie nastawionym na kraje tego rejonu, to winien on przestać być kłodą pod nogami Polski i z honorem odejść z polskiej polityki. To wszystko nieważne jak szczytne i ważne opinie dla Polski on głosi i nieważne jak bardzo się z nim zgadzamy. Międzymorze to nie tylko ekonomia, lecz też bezpieczeństwo. Kraj leżący w strefie zgniotu Niemiec i Rosji, który nie usuwa ze stanowisk decyzyjnych takich mniej inteligentnych polityków,  naraża się nie tylko na żarty o głupocie swoich mieszkańców.

6. Kapitalizm wolnorynkowy w Polsce winien zostać oczyszczony z bubla liberalizmu. Wolny handel międzynarodowy to głupota, którą nie powinno mylić się z narodowym wolnym rynkiem. Rozwiązania mamy czy to z okresu międzywojennego, kiedy inżynier Kwiatkowski rozwijał polski przemysł, czy to z Gospodarki Patriotycznej pana Jarosława Kaczyńskiego opartej na polskiej bankowości i państwowych inwestycjach. Wolny rynek winien służyć Narodowi, bo Naród ten polski wolny rynek swoją pracą i działalnością gospodarczą tworzy.

7. Zaprosić Brytyjczyków do stworzenia polsko-brytyjskiej unii gospodarczej. UK jak i Polska mają podobny dylemat, jak budowa energetyki, rozbudowa portów i uprzemysłowienie. W przypadku UK to ledwie odbudowa starego potencjału przemysłowego. Polska gospodarczo współpracując z UK będzie miała wpływ na decyzje zawierane na G7. To pozwoli uniknąć wpadek przy renegocjacjach BIT:ów, czy w zawieraniu wolnohandlowych umów. Ważne jest, aby oprzeć się na wewnętrznym popycie i unikać brazylijskich gospodarczych katastrof z gospodarką zorientowaną na eksport. UK za długo cierpiała ekonomiczne wynalazki Adama Smitha i czas UK razem z Polską zaprowadzić rozwiązania gospodarcze Aleksandra Hamiltona na stałe. Dlaczego Amerykańskim Marzeniem mają cieszyć się wyłącznie w Singapurze albo w Korei Południowej. Nie?

8. Polska winna pogłębić swoją pozycję sojuszniczą z USA. Polska nie powinna spoczywać na laurach NATO i na wyciągniętych z niemieckiego magazynu 5000 hełmach. Polsko-Brytyjska unia gospodarcza zapewni Polsce taką samą przychylność jaką z USA tradycyjnie otrzymuje UK. Polska i UK mają pakt obronny. UK z Australią i USA mają pakt obronny AUKUS. Polska winna zabiegać o członkostwo w AUKUS. W razie potrzeby Polska może wysłać 1 Miecznika w zespole okrętów brytyjskich ku ewentualnej pomocy. Pogłębienie współpracy wojskowej Polski z UK i USA jest dziś jak najbardziej naturalne (patrz Rosja).

EU podmienia traktaty, bez referendum w Polsce. Trybunał Konstytucyjny może ogłosić nielegalność dalszego członkostwa Polski w EU, byle właściwy wniosek wysłać sędziom po podmianie tych traktatów. Polexit nie będzie, bo Polska wychodzi z EU, lecz dlatego że EU zerwało oryginalne traktaty z Polską. Wola referendum Narodu Polskiego czyni je jedyną legalną podstawą prawną dla członkostwa Polski w EU i bez referendum w Polsce, EU ich zmienić nie może. Polexit więc to kwestia kiedy, a nie czy. Nawet, jeśli premier Tusk odmówi wpisania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, to Totalitarsi rządzić Polską wiecznie nie będą.

Pytanie tylko, czy Polexit będzie po błędach Brexitu, czy z?

Jestem Sarmatą, słowiańskim Polakiem, tradycjonalistycznym konserwatystą ideologii politycznego sarmatyzmu z edukacją informatyka. Mieszkam w Szwecji całe moje dorosłe życie i moim ideałem dobrze zarządzanego państwa jest Japonia, Singapur i Korea Południowa, a Szwecja anty-ideałem. Nigdy się nie zintegrowałem w Szwecji i żyję poza nawiasem jego społeczeństwa.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka