Ofiary alienacji
Nie wszyscy są ważni. Ważny jest każdy.
1 obserwujący
8 notek
3176 odsłon
  537   0

W co się gra z tematem alienacji rodzicielskiej?

fot. ilustr.Pixabay
fot. ilustr.Pixabay
O nieścisłościach argumentów, mających usprawiedliwić żądanie, aby temat alienacji rodzicielskiej przestał istnieć. I gdzie w tym wszystkim jest dobro dziecka? - Katarzyna Chrzan

Nieścisłości

9 listopada 2021 na platformie AVAAZ.org Petycje Obywatelskie została opublikowana petycja w której tytule czytamy: "Zakazanie powoływania się i stosowania nienaukowej teorii „alienacji rodzicielskiej”:  Treść petycji

Treści zawarte w piśmie budzą słuszne wątpliwości. Jakie?

Od razu powiedzmy, że rozstanie się rodziców jest zawsze w pierwszej kolejności dramatem każdego dziecka i nigdy w takiej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań, ale są lepsze i gorsze. Gdy jednak patrzy się na dokumenty takie jak owa petycja, albo śledzi się artykuły z tematu, dość jaskrawo wybrzmiewa pogmatwanie opisywanych faktów. A wszystko w imię dobra dziecka. Zacznijmy od początku.

Zakaz wobec autorytetów

Już w samym tytule petycji postawiona jest teza, że zagadnienie „alienacji rodzicielskiej” jest pseudonaukowe. W uzasadnieniu czytamy:

„Twórcą tej nienaukowej teorii Syndromu Alienacji Rodzicielskiej (PAS) był R. Gardner, który bronił sprawców pedofilii i kazirodztwa w sądach.”

Na temat samego R. Gardnera wypadałoby pewnie wiele dowyjaśniać, trzeba jednak stwierdzić jasno, iż postać jego stała się w wielu wypowiedziach ikoną do dewaluacji samego problemu alienacji rodzicielskiej. Zwróćmy również uwagę i na to, że nie wskazano rozróżnienia między teorię Syndromu Alienacji Rodzicielskiej (PAS) a zagadnieniem samej Alienacji Rodzicielskiej.

W petycji przytoczony jest również pogląd pewnego amerykańskiego biegłego sądowego, krytykującego ostro R. Gardnera, przypisując mu drastyczną intencję. Analogicznie można by w tym momencie przytoczyć uznane autorytety naukowe, wykazujące jak realny i poważny jest problem Alienacji Rodzicielskiej, na przykład:

Profesor Jennifer Harman specjalistkę psychologii społecznej i magister doradztwa psychologicznego; profesora Williama Bernet'a z Wydziału Psychiatrii Vanderbilt University School of Medicine, Karen Woodall psychoterapeutkę od ponad 30 lat pracującą z rozbitymi rodzinami, uznawaną za jednego z czołowych ekspertów w temacie alienacji rodzicielskiej, czy dr Chip Chimerę, która jest doktorem psychoterapii systemowej i psychoterapeutą z ponad 20-letnim doświadczeniem jako biegła sądowa w sprawach z zakresu prawa publicznego i prywatnego.

Można tak bez końca wskazywać autorytety, ale zastanówmy się samodzielnie: czy naprawdę - jak podaje się w petycji i licznych publikacjach - nie istnieje zjawisko alienacji rodzicielskiej? Czy nie dzieje się w naszym świecie tak, że żadne dziecko nigdy nie miewa ograniczanego przez jednego z rodziców kontaktu z drugim rodzicem? Bo jeśli istnieje choć jeden taki przypadek, i podkreślmy mocno, że chodzi o bezpodstawne ograniczanie kontaktu, to cała petycja już w swojej tezie jest po prostu błędna, bo alienacja rodzicielska jest faktem.

Petycja czy dyktat?

Treść petycji jest mocno ukierunkowana na bardzo poważny problem przemocy w rodzinie. Oczywiście przemoc, jakakolwiek i wobec kogokolwiek, jest nieakceptowalna bez żadnego wyjątku. Priorytetowa jest oczywiście całkowita ochrona dzieci przed nią. Zwróćmy uwagę na to, że w temacie alienacji rodzicielskiej nie mówimy o rodzicu przemocowym, którego kontakt z dzieckiem trzeba kontrolować w sposób szczególny, czy w skrajnych przypadkach go zakazywać. W przypadku alienacji rodzicielskiej mówimy o sytuacji, gdy nie ma zachowań przemocowych, a rodzic jest odseparowywany od własnego dziecka przez drugiego z rodziców. Dlaczego więc łączy się te dwa fakty, albo stosuje naprzemiennie, przywołując do tego cytaty Gardnera, nie podając żadnych specjalistów z tematu? W świetle powyższych faktów żądanie zawarte w petycji jawi się więc jako dyktat, oparty na błędach.

Świadomość pragnienia dziecka

Jest jeszcze jedna sprawa, którą wnoszą autorzy petycji żądając, aby respektowana była wola dzieci w sprawach dotyczących  ich kontaktów z rodzicami. I to wymaga głębszej refleksji. Pomyślmy bowiem nad sytuacją, gdy dziecko po rozstaniu się rodziców pozostaje z jednym z nich i to właśnie ten rodzic wykorzystuje je do walki z drugim rodzicem np. utrudniając mu kontakty z nim. Sprawy sądowe się ciągną, mija dzień za dniem, podczas których używane do walki dziecko słucha obraźliwe słowa na drugiego rodzica, z którym samo nie może się skontaktować. Pomijając w tym momencie rodziców, pomyślmy co dzieje się z samym dzieckiem? Czy autorzy petycji zastanowili się co takie dziecko powie, w sytuacji w której ktoś przez długi czas reżyserował mu w głowie  negatywny obraz drugiego rodzica? Bo poważni eksperci, tak jak chociażby ci wymienieni powyżej się zastanowili i temat głęboko zbadali. Z ich wiedzy trzeba korzystać.

A zatem

Świat nie jest czarno biały, a zagadnienie alienacji rodzicielskiej musi być najpierw dobrze poznane, nie dlatego żeby mieć argumenty za, ale dlatego żeby poznać co i jak postrzega i przeżywa dziecko, by umieć samodzielnie podejmować decyzje o jego wychowywaniu w każdej, nawet najbardziej skomplikowanej sytuacji życiowej. Przecież żaden system na całym świecie nigdy tego dobrze nie zrobi za rodziców.

Jak wspomina dzieciństwo alienowany dorosły:


KCh

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale