Ofiary alienacji
Nie wszyscy są ważni. Ważny jest każdy.
1 obserwujący
8 notek
3020 odsłon
  536   1

Rozszczepienie, alienacja rodzicielska, cisza w temacie i pomoc dla dziecka

fot. ilustr. Pixabay
fot. ilustr. Pixabay
„Zjawisko rozszczepienia u dzieci będących ofiarami rozwodu bądź separacji rodziców, ukrywane było przez kilkadziesiąt lat.” - pisze na swoim blogu Karen Woodall – autorytet w dziedzinie psychologii, od lat zajmująca się problemem alienacji rodzicielskiej. - Katarzyna Chrzan

Obiektywizm ekspercki


„Z mojego doświadczenia – dodaje psychoterapeutka - wynika, że przedstawianie problemu jako związanego z zachowaniami odrzucanego rodzica jest jednym z powodów, dla których my, klinicyści, tak wolno reagowaliśmy na ten problem. Drugim powodem jest wojna płci, szalejąca pomiędzy grupami walczącymi o prawa rodzicielskie, z których każda stara się przedstawiać drugą jako wszystkiemu winną. Znalezienie się pośrodku tej wojny prowadzi klinicystów w trudne miejsca, dlatego też niewielu pozostaje na właściwym kursie. Jedynymi przegranymi w tej sytuacji są dzieci będące ofiarami rozwodu i separacji, z których wiele dopiero teraz zaczyna dostrzegać krzywdę jaką im wyrządzono nie zwracając uwagi na ich los.” 

imagefot.: Karen Woodall, Twitter



Bez względu na to, jak wiele było przyczyn, które sprawiły, że o temacie do tej pory mówiono niewystarczająco dużo i głośno, znajdujemy się obecnie w punkcie, w którym tematu tego już nie da się pomijać.

Wiadomo, że każdy rozpad rodziny, jest dramatem. Z pewnością jednak nie wszystkie jego aspekty zostały do końca poznane. Alienacja rodzicielska jest zjawiskiem, które zdarza się w sytuacjach rozwodowych wcale nierzadko. Dziś chcemy rzucić kolejne światła na ten problem, a mianowicie jak widzi je rodzic izolowany, jak wspomina tę traumę dorosły, ofiara alienacji w dzieciństwie. Sprawdziliśmy też dla Państwa przykładowe możliwości systemowej, pozaszkolnej psychologicznej i psychiatrycznej pomocy dla dzieci w naszym kraju. Zapraszamy.

Rozmowa z pewnym ojcem

JW. Jaką obecnie ma pan sytuację prawną jeśli chodzi o sprawowanie władzy rodzicielskiej nad własnym dzieckiem?

AR.: Aktualnie obowiązuje nas Ugoda Sądowa dotycząca opieki nad dzieckiem. Mam pełnię praw rodzicielskich. Jesteśmy po rozwodzie od trzech lat, sprawa była bez orzekania o winie za porozumieniem stron. Podczas rozprawy zawarliśmy ugodę rodzicielską dotyczącą planu wychowywania naszego dziecka i podziału opieki nad córką. Jednak od samego początku miałem spore kłopoty, żeby nawet spotykać się nią. Ex małżonka robiła mi trudności, bardzo często po prostu albo nikt mi nie otwierał drzwi, albo dziecko było poza domem. Myślałem, że to miało związek z jeszcze silnymi emocjami okołorozwodowymi, że się to wszystko musi ustabilizować. Ale było ciągle źle, ja wciąż nie mogłem się spotykać z dzieckiem tak jak to było ustalone. Zwróciłem się więc do sądu rodzinnego o ponowne uregulowanie kontaktów z córką i właściwie ta sprawa toczy się do teraz.

JW. Czego dotyczyły te problemy sprawowania władzy rodzicielskiej przez pana?

AR.: Pierwszy etap po rozwodzie to był czas, gdy spotkania jeszcze się odbywały, choć z utrudnieniami nie z mojej strony. Przez kilka miesięcy ugoda jeszcze była częściowo realizowana natomiast zauważyłem, że córka była do mnie negatywnie nastawiana.

JW. Proszę podać przykłady takiego nastawiania?

AR. Sam rozwód był dla mnie szokiem. Nie wiedziałem o co chodziło. Byłem bardzo zagubiony. Natomiast to, co słyszałem od córki podczas spotkań, dobijało mnie. Te spotkania, jeśli już się odbywały, zawsze ciężko się rozpoczynały. Córka przekazywała mi, że mama jej mówiła, że ja ją biłem, gdy córka nie widziała. Albo, że moi rodzice (dziadkowie) wcale jej nie kochają, że dając jej słodycze bardzo jej szkodzę itd. Także córka była nastawiana przeciwko mnie, dostawała od mamy złe informacje na mój temat, nieprawdziwe, przesadzone, jakby zniekształcane, ukazywany byłem w bardzo złym świetle. Od tych opowieści dziecka zaczynały się często nasze spotkania, widziałem że dla niej były ogromnie trudne i dopiero po jakimś czasie się uspokajała i mogliśmy swobodnie spędzać razem czas.

Inną trudnością było to, żeby w ogóle móc spotkać się ze swoim własnym dzieckiem. Prosiłem ex żonę, żeby w dni mojego czasu z córką nie organizowała dla niej innych atrakcji, ale niestety to wszystko stawało się tylko gorsze. Moje prośby do ex żony nic nie dawały, natomiast córka i ja mieliśmy cały czas dobrą więź, pomimo tych problemów. Aż w końcu zaczęła się izolacja.

JW. Co to znaczy?

AR. Najpierw, gdy chciałem spotkać się z córką, matka dziecka mówiła, że jedzie z nią do lekarza, albo że idzie do koleżanki lub że ma gości na urodzinach, albo ma jakieś zajęcia dodatkowe itd. Potem jakby już nawet nie chciała wcale nic tłumaczyć, tylko po po prostu zerwała ze mną całkowicie kontakt telefoniczny, esemesowy i mailowy. Córka nie mogła do mnie zadzwonić, ani ja do niej. Nie otwierano mi drzwi, gdy przyjeżdżałem. Poszedłem więc z powrotem do sądu i tak wszystko ciągnie się do dziś, to znaczy kolejny rok.

Ex żona w sądzie twierdziła o mnie różne rzeczy, na przykład to, że mógłbym być agresywny. Poddałem się oczywiście wszystkim badaniom biegłych, a te badania wykazały mnie jako ojca zrównoważonego, chcącego kontaktu z dzieckiem, szukającego rozwiązań. Nie wykryto żadnych problemów, które mogłaby wskazywać na mnie, jako na kogoś, kto nie miałby kompetencji rodzicielskich, czy był niewydolny wychowawczo. Co najdziwniejsze opinie nt. matki wcale nie były doskonałe, były w nich konkretne zalecenia dla niej.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo