ogrodniczka ogrodniczka
379
BLOG

Niemiecka "solidność"

ogrodniczka ogrodniczka Gospodarka Obserwuj notkę 64
Oto historia z życia usłyszana w mroźne popołudnie.

Jedna z koleżanek opowiedziała swoje przygody z zimą, mrozem i niemiecka firmą. 

Kilkanaście lat temu przeprowadziła się do domu na działkę. Do ogrzewania i do ciepłej wody zainstalowała gaz, a nad całością czuwał piecyk gazowy wyprodukowany przez firmę, która to firma w czasie II WŚ wsławiła się produkcją samolotów zrzucających bomby między innymi na Polskę. Ten wtręt jest z ostrożności - cenzura szaleje.

Po kilkunastu latach padła główna część tego piecyka. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że zdarzyło się to w okresie świąteczno-noworocznym. Zawołany fachowiec zrobił co mógł aby piecyk prowizorycznie uruchomić ale bez głównej, sterującej części, którą to część zamówiono. Piecyk gazowy jest więc w tej chwili niepełnosprawny!

W tym czasie przyszły mrozy, piecyk jest jaki jest, więc musiała radzić sobie inaczej. Szczęśliwie w domu ma kominek i jakieś zapasy drewna,  tak że sprawa dogrzewania została częściowo rozwiązana. Ciepłą wodę ma rano gdy włącza piecyk na parę godzin. Ostatecznie może też dokupić  sobie dodatkowe elektryczne grzejniki i w ten sposób się dogrzewać. Nie w tym tkwi sedno.

Jak powiedziała mi ostatnio,  do dziś nie może się doczekać na naprawę (tę główną część zamienną), a producent nie jest w stanie określić kiedy ją dostarczy. Fachowcy-serwisanci oczywiście nie mogą nic z tym zrobić.

A mroźna zima trwa już miesiąc, rachunki za dogrzewanie rosną ale kogo to poza zainteresowaną obchodzi. Najmniej chyba firmę produkującą wspomniane piecyki. 

Jak to jest, że firma odpowiedzialna za produkcję piecyków nie jest w stanie zabezpieczyć na sezon zimowy odpowiedniej liczby części zamiennych? Niemiecka "jakość" okazuje się w pełnej krasie!


ogrodniczka
O mnie ogrodniczka

Jestem, więc myślę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (64)

Inne tematy w dziale Gospodarka