Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
20 obserwujących
106 notek
200k odsłon
  1304   6

Mam litość dla niedoskonałości kierowcy, ale nie dla draństwa polityków i prawników

W każdym innym przypadku kierowca który oddalił się z miejsca wypadku byłby z miejsca OSKARŻONY o nieudzielenie pomocy poszkodowanemu i przyczynienie się do jego śmierci oraz PODEJRZANY o spowodowanie wypadku i jazdę pod wpływem alkoholu. Toczyłoby się także postępowanie w sprawie tego, czy przyznający się do kierowania pojazdem nie kryje rzekomego pasażera, który mógł być kierującym pod wpływem alkoholu sprawcą itp, itd...

Wczorsaj, o godzinie 17:00, w chwilę po obejrzeniu filmu ze śmiertelnego wypadku w którym UCZESTNICZYŁ (wbrew oświadczeniom Małgorzaty G.) samochód którym podróżowali była Prezes Sądu Najwyższego i jej mąż - były prezes Trybunału Konstytucyjnego spisałem na blogu "na gorąco" swoje spostrzeżenia. 

  1. Samochód porusza się LEWYM pasem.
  2. Oprócz tego samochodu i motocykla (którego kierowca poniósł śmierć) tą dwupasmową drogą NIE PORUSZA SIĘ żaden inny pojazd. To sugeruje, że samochód powinien poruszać się PRAWYM pasem, ale zjechał chwilowo na lewy, aby ułatwić włączanie się do ruchu pojazdu, którego rejestrator zarejestrował zdarzenie.
  3. Z lewej strony samochodu (czyli na granicy jezdni i pasa zieleni) rozbija się motocykl. W tym samym momencie samochód zmienia pas na prawy.
  4. Motocykl porusza się z większą prędkością od samochodu, więc siłą rozpędu wyprzedza samochód, a jego oderwany element prawdopodobnie uderza w bok samochodu. Ten element to osłona aerodynamiczna, czyli owa "blacha" o której wspomina Małgorzata G.
  5. Motocykl w tumanie kurzu (lub dymu) przecinającym tor jazdy samochodu znika z pola widzenia - możliwe, że przecina drogę przed samochodem (ale możliwe jest też, że wzbudza kurz na pasie zieleni). Dziś, po ponownym, dokładniejszym obejrzeniu filmu zauważyłem, że dym lub kurz rozpościera się wyraźnie PRZED SAMOCHODEM, czyli kierowca i pasażerowie NIE MOGLI go NIE ZAUWAŻYĆ. Małgorzata G. o tym nie wspomina. 
  6. Samochód wyraźnie zwalnia (możliwe, że się zatrzymuje), po czym jedzie dalej. Dziś, po ponownym, dokładniejszym obejrzeniu filmu zauważyłem, że kierowca ruszając lekko "odbija w lewo" czyli OMIJA PRZEDMIOT, KTÓRY ZNALAZŁ SIĘ NA DRODZE SAMOCHODU - to jest wrak motocykla (miałem napisać "lub jego część" ale znając zasady aerodynamiki jest mało prawdopodobne, aby oderwana część poleciała tak daleko). Małgorzata G. o tym nie wspomina

Spostrzerzenia te z premedytacją opatrzyłem tytułem "Motocyklista, który zderzył się z KASTĄ" parafrazującym propagandowe hasło PO. Bo CELEM napisania poprzedniej notki nie było "dopadnięcie" kierowcy samochodu (niezależnie od tego czy samochód prowadziła była I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata G. czy jej mąż - były prezes Trybunału Konstytucyjnego Bohdan Z.). WYPADKI CHODZĄ PO LUDZIACH - prawie każdemu, nawet bardzo dobremu kierowcy może się zdarzyć BŁĄD spowodowany chwilą nieuwagi, zmęczeniem, zdenerwowaniem, złą widocznością lub przyczepnością w wyniku którego TRACI ŻYCIE CZŁOWIEK. Piszę to z pełną świadomością tego, że OFIARA WYPADKU może być członkiem mojej RODZINY (Babcia Marta i moi przodkowie z Jej strony pochodzą z okolic Chojnowa i Zambrowa - mieszka tam wielu moich krewnych). Powinniśmy się modlić o to, aby nie zabić nikogo na drodze i abyśmy sami nie zostali przez nikogo zabici. Więc nie sprawia mi żadnej satysfakcji udowodnienie tego, że dany kierowca ZABIŁ CZŁOWIEKA - zmieniając pas na lewy ZAJECHAŁ DROGĘ WYPRZEDZAJĄCEMU GO MOTOCYKLIŚCIE, który próbował hamować i "uciekać" przed zderzeniem, przez co znioosło go w lewo na barierę oddzielającą pasy. Nie mam zamiaru tutaj rzucać kamieniem w kierowcę. Także UCIECZKA Z MIEJSCA WYPADKU i związane z nią NIEUDZIELENIE POMOCY POSZKODOWANEMU, choć jest procederem WYJĄTKOWO PASKUDNYM, znajduje we mnie więcej zrozumienia niż PROPAGANDOWA ASYMETRIA - to największe DRAŃSTWO (bardziej adekwatne byłoby niecenzuralne słowo) dzisiejszych czasów, ów NOWOTWÓR zżerający Polskę, dający jednym POCZUCIE ABSOLUTNEJ BEZKARNOŚCI a drugich stawiających wbrew prawu w sytuacji DOMNIEMANIA WINY - bez względu na to czy są kierowcą, pasażerem czy ofiarą wypadku..  

  • Kiedy w wypadku uczestniczył samochód wiozący Premier Beatę Szydło, to w mediach manewr OMIJANIA (czyli przejechania obok samochodu, który się zatrzymał na poboczu) natychmiast w mediach został przedstawiany jako "wyprzedzanie na ciągłej poidwójnej". A w przypadku gdy samochód wiezie Małgorzatę Gersdorf, wówczas "dziennikarze" konstruują nielogiczne i sprzeczne z prawami fizyki łamańce, że niby
"motocyklista stracił panowanie na pojazdem i zaczął robić fikołki. Następnie motocykl miał przelecieć nad autem, którym jechali Małgorzata Gersdorf z mężem. Oni zwolnili, a motocyklista dalej fikołkował i rozbił się o ekran dźwiękoszczelny."

Przecież tam do jasnej pogody nie było ekranów, tylko bariera energochłonna rozdzielająca pasy, motocykl nie przeleciał nad, tylko przed samochodem, a motocyklista stracił panowanie z określonej przyczyny - wyprzedzany przez niego samochód zajechał mu drogę. Ale motocykl rzekomo "przelatujacy nad samochodem" ma sprawić wrażenie, że motocyklista kierował nim z jakąś kosmiczną prędkością więc sam jest winny swojej śmierci, a podróżujący samochodem nie mieli z wypadkiem nic wspólnego. To jest własnie ta ABSOLUTNA BEZKARNOŚĆ jednych i DOMNIEMANIE WINY innych.

Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości