Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus
425
BLOG

Tak łatwo zostać prorokiem w kraju idiotów - zwłaszcza tych wyższym wykształceniem

Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus Polityka Obserwuj notkę 7
"Cel ich działań będzie jeden: podkopać poczucie bezpieczeństwa i zaufanie Polaków do rządu i do wojska w ten sposób wpływając na wynik wyborów. Mówił o tym o tym wprost sam Łukaszenka (...) Oczywiście polski rząd jak będzie mógł, tak bardzo będzie się starał te ataki powstrzymać. Z kolei opozycja będzie próbowała je maksymalnie wykorzystać do ataków na polski rząd. Łukaszenka z Putinem będą starali się przełamać lub obejść kolejne zabezpieczenia stosowane przez Polskę. Będziemy więc mieli na granicy bardzo niebezpieczną "ciuciubabkę" która będzie trwała przynajmniej do wyborów."

Powyższe słowa napisałem miesiąc temu (29 czerwca 2023) jako podsumowanie artykułu: "Bunt Prigożyna a bezpieczeństwo Polski" 

https://www.salon24.pl/u/ojciec1500/1310262,bunt-prigozyna-a-bezpieczenstwo-polski 

Co pokazały ostatnie dni?

"Wagnerowców" jest na Białorusi coraz więcej, są przenoszeni coraz bliżej polskiej granicy, coraz bliżej "przesmyku suwalskiego", coraz więcej trąbi o nich rosyjska i białoruska propaganda coraz silniej prężąc muskuły. Dlaczego Putin z Łukaszenką to robią? Jak napisałem - aby podkopać poczucie bezpieczeństwa i zaufanie Polaków do rządu i do wojska w ten sposób wpływając na wynik wyborów. 

Co na to rząd?

Przemieszcza w rejon granicy białorusko-polskiej kolejne oddziały wojska. W kolejnych konferencjach (najczęściej na tle sprzętu pancernego i artyleryjskiego) ostrzega, że można się spodziewać różnorodnych prowokacji, ale nie damy się zastraszyć i jesteśmy gotowi na to aby sobie z nimi poradzić. Więc co robi rząd? Jak napisałem - jak może tak stara się te ataki powstrzymać. Dlaczego to robi? Bo gwałtowny spadek poczucia bezpieczeństwa spowodowany udaną prowokacją przełożyłby się na natychmiastowy spadek zaufania do rządu i notowań partii rządzącej. 

Co na to opozycja? 

Giertych na to: 

image

Tusk na to: 

image

Czyli jak napisałem: opozycja próbuje maksymalnie wykorzystać działania Putina, Łukaszenki i Wagnerowców do ataków na polski rząd. 

Co na to Łukaszenka? 

Jego stanowisko jest znane od miesięcy: 

 

Obejrzyjcie sobie ten filmik raz, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty... Jeśli komuś odtwarzanie filmików z Twittera nie działa, to służę transkrypcją tłumaczenia: 

Tak, bezwzględnie! Jest potężna opozycja, w której jest Donald Tusk - Platforma Obywatelska. U władzy jest PiS - Prawo i Sprawiedliwość – ten zwariowany Kaczyński, Morawiecki i Duda, trio. Dlatego jestem pewien, że wraz z przyjściem Tuska, który jest silnym politykiem i jeśli oni nas poproszą o przeprowadzenie tam wyborów, tamci upadną. 

Odpowiadając na pytanie Romana Giertycha: nawet gdyby Kaczyński był zdolny poprosić Łukaszenkę o zorganizowanie jakiejś prowokacji na granicy, to Łukaszenka i Putin byliby ostatnimi, którzy chcieliby mu pomóc. 

Za kogo trzeba mieć swoich wyborców aby wciskać im takie bajeczki jak Donald Tusk i Roman Giertych? Hmmmm... Dziś zasadniczym pytaniem nie jest już czy Tusk i Giertych uważają swoich wyborców (ponoć z wyższym wykształceniem) za kompletnych idiotów, bo oczywistym jest, że za takich właśnie ich uważają. Najważniejszym pytaniem jest: czy uważając swoich wyborców za kompletnych idiotów Tusk i Giertych mają rację czy nie? Odpowiedzi na to pytanie dostarczą nam najbliższe wybory. 

No i mamy ciuciubabkę! 

Jak napisałem miesiąc temu mamy na granicy bardzo niebezpieczną ciuciubabkę. Właśnie pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP Stanisław Żaryn poinformował, że białoruskie służby dostarczają na granicę nie tylko migrantów, ale też sprzęt do przekraczania granicy (drabiny, narzędzia do cięcia) i atakowania Polaków (kamienie, cegły, kostkę brukową). Czyli Łukaszenka kombinuje jak by tu przełamać lub obejść kolejne zabezpieczenia stosowane przez Polskę - wszystko zgodnie z moimi słowami. Litwa i Polska rozważają wspólne zamknięcie granicy z Białorusią w przypadku poważnych incydentów z ich udziałem - podał wiceminister spraw wewnętrznych Litwy Arnoldas Abramaviczius (źródło:  https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-wagnerowcy-na-bialorusi-litwa-i-polska-rozwazaja-powazny-kro,nId,6929987 ).

Co będzie dalej? 

Podtrzymuję to, co napisałem miesiąc temu - ze strony stacjonujących na Białorusi "Wagneropwców" nie będzie żadnego wielkoskalowego ataku, "rajdu" na Warszawę albo Rzeszów, "próby zajęcia", "próby odcięcia"... Po pierwsze nie w tym rejonie (Suwalszczyzna to teren ekstremalnie trudny do ataku z przeprowadzeniem sprzętu ciężkiego - same jeziora, rzeki, kanały, mokradła, pagórki... a każda przeprawa lub omijanie czegoś takiego to okazja do obrońców do odparcia najeźdźców), po drugie nie takimi siłami (gdyby wkroczyli tak małą siłą bez ciężkiego sprzętu, to Polacy by ich "zdmuchnęli"), po trzecie nie zaatakują tak bezczelnie, bo to by spowodowało odpowiedź NATO. Zamiast tego będą PRÓBY DESTABILIZACJI, OSŁABIENIA POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA POLAKÓW, OŚMIESZENIA PAŃSTWA POLSKIEGO. Już sama obecność tych band w tamtym rejonie i puszczane w eter treści propagandowe są taką próbą. Natomiast pewne jest, że Putin z Łukaszenką posuną się dalej. Jak daleko - tego nie jestem w stanie przewidzieć. Jak napisałem miesiąc temu - mogą to być małe dywersyjne grupy - może działające na zasadzie "zielonych ludzików" zastraszające mieszkańców lub kierowców Tirów, może przebrane w ubrania cywilne, a może nawet działające "pod obcą banderą" - przebrane w polskie mundury. Może będą atakować straż graniczną, może spróbują widowiskowego forsowania granicy na skalę masową... A może wręcz przeciwnie - po cichutku podrzucą na polską stronę kilka trupów zamordowanych "uchodźców" aby dać opozycji paliwo na ostatnie dni kampanii.

Gra jest bardzo niebezpieczna. Dla obydwu stron to jest taniec na linie rozciągniętej nad aktywnym wulkanem. Jeśli Putin z Łukaszenką rzeczywiście doprowadzą do obniżenia poczucia bezpieczeństwa Polaków i ośmieszenia Polski, to osiągną cel - PiS straci na tym tak, jak stracił na "zgubionej" rosyjskiej rakiecie, albo jeszcze bardziej. Oczywistą kwestią jest to, że jeśli do czegoś takiego dojdzie, to opozycja wykorzysta ten incydent podobnie (lub jeszcze bardziej) jak "zgubioną rakietę" i nawet jeśli to działanie nie będzie zbyt patriotyczne (wykorzystanie tego, że wróg dał nam łupnia) to z dwojga złego i tak byłoby to bardziej uzasadnione niż to, co Tusk z Giertychem robią dziś - wtedy przynajmniej byłoby to komentowanie jakiejś klęski mogącej wynikać z jakiegoś zaniedbania, a dziś są to wyłącznie pomówienia z tego powodu, że rząd sobie na tę klęskę nie może pozwolić, więc odstrasza prowokatorów czym może. Jeśli zadziałają zbyt słabo i rządowi uda się powstrzymać prowokacje, to efekt może być odwrotny: ośmieszenie Putina i Łukaszenki oraz wzmocnienie poparcia dla rządu. (Właśnie do takiej sytuacji próbuje dziś doprowadzić rząd. Ale czy także Łukaszence i Putinowi na tym zależy? Mamy uwierzyć w to, że Putinowi na tym zależy, aby zostać ośmieszonym i upokorzonym przez Polskę?) Także jeśli wschodni dyktatorzy przesadzą z atakiem, to efekt może być nieprzewidywalny: od "efektu flagi" czyli przekierowania uwagi na zapobieganie realnym zagrożeniom i obronę naszego państwa (trudno sobie wyobrazić scenariusz bardziej niekorzystny dla opozycji) po oskarżenie polskiego rządu o ściągnięcie swoją postawą niebezpieczeństwa na Polskę (co Tusk głosił w ramach polityki "Resetu" krytykując projekt "Tarczy antyrakietowej") lub oskarżanie rządu o współpracę z Łukaszenką (tekst dla kompletnych idiotów... ale Tusk z Giertychem właśnie go sprzedają). 

A co na to "eksperci"? 

Przed kilkoma godzinami "dyplomata" Jerzy Marek Nowakowski w artykule "Demoniczna strategia PiS-u. Prawdziwy cel wagnerowców na Białorusi" [link do artykułu ukryty pod tytułem] już w pierwszych słowach pisze: "Na razie cała historia z grupą Wagnera na Białorusi okazuje się głównie "politycznym złotem" dla Prawa i Sprawiedliwości.". Kim lub czym trzeba być, aby w artykule o potencjalnej przyszłej akcji Rosji posłużyć się cytatem z trwającej już od ponad dwóch lat akcji Rosji? Bo przypomnę, że tekst o "politycznym złocie" jest wyrwany z maila wykradzionego z konta mailowego Michała Dworczyka i opublikowanego na kanale "Poufna rozmowa" rosyjskiego komunikatora "Telegram" przez podlegającą Putinowi grupę UNC1151 prowadzącą operację "Ghostwriter" mającą na celu... destabilizację sytuacji w państwach wschodniej flanki NATO i podważenie zaufania do tych państw. Przypomnę też, że Donald Tusk te słowa z rosyjskiego kanału wielokrotnie cytował aż do rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę... czy ktoś się domyśla dlaczego tak nagle przestał? No przecież ostatni wpis Tuska z tym cytatem jest z 23 lutego 2022, a inwazja zaczęła się rankiem 24 lutego 2022.  image

W sumie to więcej pytań ani uwag do artykułu "dyplomaty" nie mam, bo taki wstęp wyjaśnia wszystko. A treści w artykule trudno szukać - same propagandowe hasła o "psychozie strachu" kogoś, kto ani nie ukrywa swych antypisowskich i protuskowskich afiliacji, ani nawet nie ukrywa rosyjskich inspiracji. "Dyplomata" nawet nie sili się na pobieżną analizę tego jaki rozwój wypadków byłby korzystny, a jaki niekorzystny dla strony rządowej (jak to ja uczyniłem w akapicie "Co będzie dalej?"). U niego świat jest czarno-biały: PiS to samo zło, Tusk to samo dobro, "Resetu" nigdy nie było, "pisowski reżim" od lat współpracuje z Putinem i nigdy nie popierał Ukrainy, żadnej broni jej nie dostarczał, żadnych ułatwień dla żadnych ukraińskich uchodźców nie wprowadził... a czytelnicy są oczywiście takimi idiotami, że w to uwierzą. 

Jak zostać "prorokiem" w kraju idiotów? 

To dziecinnie proste. Kiedy tylko sprawa ma związek z polityką i wszyscy "eksperci" rwą włosy z oburzenia, wystarczy napisać i opublikować artykulik na zasadzie "a co wy głupoty gadacie" - najlepiej rozpoczynający się od słów: "Trzeba być albo głupim, albo kłamać z premedytacją, aby twierdzić, że jedyną formą możliwego ataku na Polskę jest wielkoskalowe przekroczenie polskiej granicy przez rosyjskie lub białoruskie wojska, które musiałoby skutkować zdecydowaną odpowiedzią NATO, więc Putin się na to nie zdecyduje." 

Jeśli się coś takiego zrobi, to na 90% wyjdzie się na "proroka", eksperci wyjdą albo na niekompetentnych ignorantów lub cynicznych manipulatorów, zaś ci, którzy im uwierzyli i odsądzali wszystkich co mają inne zdanie od czci, wiary i rozumu wyjdą na naiwnych idiotów, którzy nie wiedzą, że to czy zdaniem eksperta zdrowsze jest masło czy margaryna zależy tylko od sponsora audycji. 

Post Scriptum

Nieskromnie dodam, że już przed wizytą Joe Bidena w podsumowaniu artykułu "Czekając na Joe Bidena" napisałem: 

"Może to wydać się upokarzające, ale DZIŚ, w momencie gdy na arenie międzynarodowej Polska urosła do roli HUBU MILITARNO-HUMANITARNEGO, LOKALNEGO LIDERA WOLNEJ EUROPY (przynajmniej wschodniej) i PAŃSTWA FRONTOWEGO, a Warszawa stała się "DRUGIM BERLINEM ZACHODNIM" my - Polacy, wskutek wewnętrznych waśni jesteśmy tylko piórkiem na wietrze i to jakie ugrupowanie będzie nami rządziło po wyborach zależy od tego, czy to, co dziś powie w Warszawie Joe Biden ZDOŁA ZRÓWNOWAŻYĆ to, co na agendę w Brukseli i Strassburgu oraz na (tak chętnie kolportowany przez polityków "polskiej, demokratycznej opozycji" i "wolne media") kanał "Poufna rozmowa" komunikatora "Telegram" wrzuci Władimir Putin za pomocą swoich ludzi: tych wykonujących rozkazy, tych przekupionych i tych, których z Putinem łączy "tylko" wspólny cel: odsunięcie PiS od władzy"

Postawiłem diagnozę, że wizyta Prezydenta Stanów Zjednoczonych pomoże partii rządzącej i zaszkodzi Platformie. I tak było - wystarczy zobaczyć na wykresie jak w marcu bieżącego roku zanurkowały notowania PO - odwrócić ten trend miał dopiero czerwcowy marsz opozycji:

image

źródło: https://ewybory.eu/sondaze/ 

Postawiłem także tezę, że Putin tuż przed wyborami będzie wrzucał na kanał "Poufna rozmowa" treści mające uderzyć w polski rząd przed wyborami. Jak widać psychologiczna wojna z Putinem toczy się nie tylko na kanale "Poufna rozmowa". A czy coś wrzuci na kanał? Jasne, że wrzuci. Już wrzuca. Jak tylko opozycji było potrzebne coś niby potwierdzającego bujdę, że PiS jest "dogadany" z Konfederacją w sprawie wspólnego rządu po wyborach, to nagle ludzie Putina "odkopali" mail o kontaktach Roberta Winnickiego z PiS... A to, że mail dotyczył drugiej tury wyborów prezydenckich sprzed trzech lat, jak również to, że Robert Winnicki od tamtego czasu jest w "Konfederacji" na cenzurowanym, a ostatnio (w maju bieżącego roku) ogłosił rezygnację z funkcji prezesa Ruchu Narodowego i niekandydowanie w wyborach (możliwe, że całkowite odejście z polityki) to już są szczegóły, których idioci wsłuchani w głos Putina nie odnotują.

Ale pamiętajmy, że to jeszcze nie jest moment tuż przed wyborami. Jestem absolutnie przekonany, że Putin na ten czas szykuje prawdziwą "bombę" która może partii rządzącej mocno zaszkodzić. Aż sam się boję myśleć co to może być. Ale po ruchach "wagnerowców" można wnioskować, że nie tylko w cyberprzestrzeni będzie się działo... w sensie będzie się bardzo źle działo. Czy polski rząd sobie z tym poradzi? Jakie straty poniesie wtedy rząd jako rząd, a jakie poniesiemy my wszyscy jako Polska? Pożyjemy - zobaczymy. Niestety dopadło nas chińskie przekleństwo "Obyś żył w ciekawych czasach!".

https://www.salon24.pl/u/ojciec1500/1285016,czekajac-na-joe-bidena 

Dlaczego "Ojciec 1500 +"? Z czystej przekory, na złość tym, co widzą w nas "patologię". Błędem, jaki popełniłem prowadząc mój wcześniejszy blog polityczny (Peacemaker) było wdawanie się w dyskusję z trollami i hejterami. Dlatego tutaj przyjmę radykalną strategię wobec osób rozwalających dyskusję i naruszających dobra innych - będę usuwał drastyczne komentarze, banował trolli i hejterów, a omentarze najbardziej ośmieszające hejtera pozostawiał dla potomności ku przestrodze (o nile nie naruszają prawa i dóbr osobistych. Jeśli chcecie mnie tu wkręcać w swoją spiralę nienawiści, to odpuśćcie sobie. "I got a peaceful easy feeling" jak to śpiewała moja ulubiona grupa The Eagles i nie mam zamiaru tego popsuć ani zmieniać.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka