Kończy się mój wszawy, obrzydliwy byt na tutejszym Salonie – bo mój Stwórca powołał mnie do fajdania na na komentatorów, robiących to samo wobec innych, a tu takie zmiany!
Wszystkie obelgi i świństwa pod adresem zacnych (lub niecnych) ludzi, które musiałem tu zamieszczać nie przejdą przez matrixa cenzury obyczajowej facebooka (to program komputerowy reagujący na określone słowa), więc marny mój żywot – podobnie jak wielu innych, lżących się wzajemnie bywalców Salonu.
Mój Stwórca nie założy mi konta na facebooku, bo ma już takie na swoją pełną tożsamość – więc tę okazjonalną, wirtualną mutację bezwzględnie utrupi.
Mam co prawda promyk nadziei, że mój Stwórca pozostawi mnie - jako blogera odpokutowującego wszystkie moje haniebne i obraźliwe komentarze. Rzecz jasna odsunie mnie od polityki, bo w tym dziale przypisana mi plugawa natura realizowała się najłatwiej i najskuteczniej
Gdybym politykował dalej, to w chwili możliwego déjà vu być może wypsnąłby mi się jakiś gnojek, półgłówek czy inny imbecyl – co prawda już w tekście notki, a nie w komentarzu – ale skierowany pod adresem jakiejś konkretnej osoby, znanej czy to z nazwiska czy z nicka. Cóż by to była za pokuta? Wszystko zmarnowane.
Być może mój Stwórca wykrzesze z siebie nieco miłosierdzia i będę tu pisał o rzeczach subtelnych i wzniosłych z domeny, powiedzmy, kultury i sztuki - choć na pewno z drobiną żalu, że nie doczekam się pod swoim adresem soczystych obelg – w uzupełnieniu oskarżeń o hołdowanie multi-kulti.
Taki koniec jakże zajmujących spotkań z brutalnością i chamstwem ciemnego ludu zuboży zapewne duchowo mego Stwórcę, a mnie pozbawi możliwości pełnych temperamentu i gówna ripost – ale cóż, takie jest życie.
Pan Igor Janke napisał, że Salon jest otwarty dla wszystkich, wszakże programowo ma „przechył prawicowy”, a prawica chce być obyta, ogarnięta i kulturalna niczym kwiat peowskich lemingów - więc nie ma wyjścia.
Dostosuję się do warunków, tak jak dostosować się będą musieli wszyscy tutejsi mistrzowie fechtunku na wyzwiska i poniżanie – walczący tym orężem o racje PiS- u. Idzie nowe, chcieli dobrej zmiany – więc ją dostają do wykonania, a nie tylko komentowania. Bronią się, psioczą, grożą buntem – ale to przecież wyzwanie lepszych czasów, o które tak dzielni walczyli de szambo profundis.
Zatem do zobaczenia (poczytania?) wśród godnych Wersalu, subtelnych notek – będzie to istotnie zajmująca konfrontacja, moi kochani barbarzyńcy.



Komentarze
Pokaż komentarze