Marcin Tomala Marcin Tomala
758
BLOG

Islamska Turcja walczy z... islamizacją?

Marcin Tomala Marcin Tomala Polityka Obserwuj notkę 5

 Przyznam szczerze - to co się dzieje w Turcji jest dla mnie ogromną zagadką. Jeszcze większym znakiem zapytania jest dla mnie reakcja europejskich mediów, które w wyjątkowo ograniczony sposób relacjonują wydarzenia dotyczące tureckiego protestu. Bodźcem do wybuchu największych od lat antyrządowych protestów w Turcji stały się ponoć plany przebudowy stambulskiego placu Taksim, dokładniej parku Gezi. Lokalizacja ta jest tradycyjnie miejscem, z którego wyruszają demonstracje. W ostatni piątek policja podjęła interwencję przeciwko osobom, okupującym w namiotach park przy placu w celu niedopuszczenia do wycinki drzew w tym miejscu.

Różne są informacje co miało tam powstać, wiele z mediów sugeruje znacząco, że demonstracje mają wręcz charakter ekologiczny, Turcy nie chcą kolejnego marketu, galerii zastępujących piękny park. Co ciekawe, niektóre źródła wspominają jednak nieśmiało o meczecie, którego zapowiedź budowy rozjuszyła protestujących.

Przyznajmy uczciwie - Turcja pod rządami obecnego premiera, Recepa Erdogana (już trzecia kadencja) dawno nie miała się lepiej. Gospodarka kwitnie, kraj zaprzestał bezsensownego wyścigu w stronę akcesu do Unii Europejskiej, w zamian budując silną pozycję w regionie. Turystyka, spłacony dług w MFW, drastyczny spadek inflacji, rozwój infrastruktury, pojednanie z Kurdami. Z tym, że wraz z tymi sukcesami wzrastały w ostatnim czasie autorytarne zapędy Erdogana. Plany dotyczące Stambułu i jego rozwoju (budowa lotniska, duże zmiany w wyglądzie miasta) okazały się kroplą, która przepełniła czarę goryczy. Islamskiej goryczy!

Premier zaczął wielokrotnie podkreślać, że chce odnowić dawną potęgę Turcji oraz przywrócić w kultywującym świeckość państwie „silną rolę kultury muzułmańskiej”. Noszenie chust przez kobiety, prawo interweniowania policji gdy widzą na ulicy całującą się parę, czy też wprowadzenie (w tempie błyskawicznym i bez społecznych konsultacji) ustawy ograniczającej spożycie alkoholu. Na to świecka Turcja nie jest gotowa. Nie tak dawno ksiądz Isakowicz-Zaleski pisał na łamach Niezależnej "Turcja, choć od lat hałaśliwie dobija się do drzwi Unii Europejskiej, wciąż wymaga wielu reform. Nie tylko gospodarczych, ale i w sferze praw człowieka, w tym zwłaszcza wolności słowa". Prorocze słowa.

Brutalna reakcja policji rozpętała prawdziwą burzę. Zamieszki rozprzestrzeniają się na cały kraj. Władza cenzuruje internet (facebook i twitter okazują się prawdziwymi wrogami islamu). Pojawiają się (niepotwierdzone ciągle) informacje o tym, że podczas antyrządowych protestów w Ankarze, stolicy Turcji, policja użyła ostrej amunicji. Od strzału w głowę miał zginąć znany obrońca praw człowieka Ethem Sarisülük.

Czy to początek rewolucji? Czy może mająca głębsze dno akcja tureckiej armii (zepchniętej podczas rządów Erdogana na dalszy plan) w celu przejęcia władzy? Czy też zwykłe zamieszki, do których eskalacji doprowadziła niepotrzebnie brutalna i gwałtowna reakcja władz? Nie wiemy, ale co mnie intryguje najbardziej - jak ugryźć tę turecką zagadkę, nie wiedzą także komentatorzy, dziennikarze, politycy. Wyjątkowo cicho w wybranych mediach, nie przyznacie? Gdyby protestowali Polacy przeciwko "katolizacji" kraju byłoby łatwiej, prawda?

Sprawa ma w mej opinii także jeszcze jeden aspekt. Okazuje się bowiem, że nawet mimo wyjątkowych sukcesów na polu gospodarczym, autorytarne zapędy władzy (wywodzącej się z kultury islamskiej, w kraju, w którym islam jest religią dominującą!), arogancja, bezczelność, prędzej czy później kończą się gwałtowną reakcją obywateli, którzy potrafią zjednoczyć się, także mimo różnic religijnych (protestują Turcy, Ormianie, chrześcijanie). Polacy także potrafią się zjednoczyć - jak trzeba bronić biedne markety przez zakazem handlu w niedzielę. Dorzućmy do tego Millera ścigającego się z Palikotem o to, kto bardziej przywali "polskiemu państwu kościelnemu", popularnego dziś kolejnego uciekiniera z PiS-u, i oto mamy obraz, który raczej napawa średnim optymizmem.

Co się dzieje w Turcji?

Chłodnym, tęskniącym i marzycielskim okiem oceniający szarą, polską rzeczywistość... Czy może to tylko kwestia odległości i perspektywy? Może z bliska jest kolorowo, tylko ja, sceptycznie (cynicznie) tych barw nie dostrzegam...?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka