z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
83 obserwujących
441 notek
874k odsłony
2250 odsłon

Na marginesie notki "Zanim nas zamkną" - riposta

Wykop Skomentuj78

Wczoraj, e olbrzymim zainteresowaniem czytelników spotkała się notka blogera @Zbyszek : https://www.salon24.pl/u/zbyszeks/1033007,czy-nas-wszystkich-zamkna


Przeczytałem i otwarcie napiszę, że tekst robi wrażenie. Autor jest mistrzem budowania nastroju (i emocji) perfekcyjnie dobierając fakty, "fakty" i niby mimochodem wrzucane anegdoty. Tekst jest spójny i logiczny, ale nadmierna egzaltacja z niego płynąca, zapala we mnie czerwoną lampkę ostrzegawczą -  podpowiada mi, że biorąc "na tapetę" słynny już koronawirus, Autor manipuluje Czytelnikiem tak samo , jak (ewentualnie) manipuluje się nami "urojoną"( wg. Autora) pandemią. Notkę można też uważać za niedokończoną, bo skoro treść bardzo sugestywnie narzuca wniosek, że pandemia koronawirusa to wielka lipa - lub pisząc ładniej - majstersztyk inżynierii społecznej, to nie znajdujemy  w niej ani jednego słowa o motywach i sprawcach tej lipy.  Jeżeli jest zbrodnia, a przecież wg. Autora jest, to każdy najmarniejszy śledczy najpierw będzie dociekać motywu zbrodni, a następnie, w oparciu o motyw, pokusi się o wytypowanie sprawcy. U Pana @Zbyszka rozdział MOTYWY i rozdział SPRAWCY zostały starannie(?) pominięte. Dlaczego? Czyżby zabrakło Autorowi faktów lub "faktów"? Do tego trzeba przyjąć za pewnik, że przywódcy całego cywilizowanego świata zbzikowali i natychmiast wszystkich należy umieścić w zamkniętych oddziałach psychiatrycznych.


Ale do rzeczy.


Autor słusznie - od razu - stawia sprawę jasno: cyt. "Nie wiemy konkretnie:

    - Jakie jest konkretne i realne zagrożenie, o którym tyle w mediach, w imię którego nałożone są ograniczenia.
    - Jakie niebezpieczeństwa powstają i jakie konkretnie straty i koszty, ponosimy i ponosić będziemy wskutek wprowadzanych przez polityków ograniczeń życia.
"

Zanim zajmę się tymi stwierdzeniami, wyobraźmy sobie, że nad ranem, ktoś w Central Parku znajduje zwłoki mężczyzny. Zwłoki otacza kałuża krwi, wezwana policja stwierdza, że denat ma w serce wbity nóż. Psy gubią tropy, monitoring w tym miejscu nie działa, policja wszczyna rutynowe śledztwo. Zaczyna się ono od dwóch oczywistych działań - sekcji zwłok denata i ustalenie jego tożsamości, oraz od zbadania narzędzia zbrodni, czyli noża: ustalenia co to za nóż, skąd może pochodzić i czy są na nim odciski palców. Lekarz patolog stwierdza, iż trudno jest jednoznacznie ustalić przyczynę zgonu, ponieważ denat był poważnie chory na serce: stres i ucieczka przed atakującym nożownikiem spowodowały zawał i kiedy w serce wbił się nóż - ten człowiek już prawdopodobnie nie żył. Stwierdza jednocześnie, że zadany cios nożem był śmiertelny, ale nie sposób ustalić, czy śmierć spowodował zawał czy nóż. Policja ustala, że denat jest Włochem, nazywa się Matteo Bartoloni i był spokojnym, 60-letnim urzędnikiem. Zabójczy incydent powtarza się trzy dni później - w takich samych okolicznościach umiera inny mężczyzna, także w dosyć zaawansowanym wieku, także z chorobą serca. Zdarzenie powtarza się jeszcze kilkakrotnie, policja zamyka Central Park, w mieście roznosi się wieść o seryjnym zabójcy - nożowniku, władze ostrzegają przed samotnymi spacerami, zamykają okolice Central Parku, a media podkręcają atmosferę grozy i realnego niebezpieczeństwa.


Czy te działania są słusznie? Bez wątpienia tak, ponieważ oceniono konkretne i realne zagrożenie jako wysokie i adekwatnie wprowadzono ograniczenia dla obywateli w okolicach Central Parku. Czy można było zlekceważyć te zdarzenia, uznając, że denaci tak naprawdę zmarli wskutek zawału? Teoretycznie tak, ponieważ co rok na terenie Central Parku notuje się kilka zgonów spowodowanych zawałem serca. Ale - pomijając już, że byłoby to absurdalne - w tym wypadku zaistniał dodatkowy czynnik, który zdeterminował działania restrykcyjne ( zakaz wstępu do parku).


Odnosząc się już bezpośrednio do cytowanych wątpliwości Autora, to należy napisać tak: istotnie, zagrożenie (oficjalnie) nie jest znane do końca, chociaż  z różnych źródel dowiedzieć się można, że SARS-CoV-2 ma wielorakie działanie, w tym ukryte do tego stopnia, że skutki mogą być widoczne dopiero w dłuższej perspektywie czasowej. Co więcej, istnieją hipotezy, jakoby koronawirus maskował jedynie działanie innego, dużo bardziej groźnego wirusa, bo w 100% śmiertelnego. Jedna i druga hipoteza świetnie tłumaczy całkowite zatrzymanie świata przez polityków, którzy na pewno są zdrowi psychicznie i - w przeciwieństwie do nas - dysponują raportami i danymi do których nie mamy dostępu. Jeżeli podjęli oni decyzje tak naprawdę godzące w ich własne, polityczne wizerunki i kariery, w obywateli którymi rządzą i gospodarki, które utrzymują ich państwa, to logika wskazuje na tylko jeden wniosek: mają ku temu powody, dokładnie takie, jakie ma policja w przytoczonej przeze mnie historyjce. Innymi słowy mamy dowód, że zagrożenie nie jest duże: jest olbrzymie. Za dowody na tego typu opinię, mogą posłużyć inne dowody:  proszę przypomnieć sobie szpital Huo-Shens-Han o powierzchni około 60 tysięcy metrów kwadratowych wyposażony w 1000 łóżek w Wuhan, zbudowany w 10 dni. A takich, lub podobnych szpitali zbudowano w Wuhan i okolicy podobno 16. Dla kogo? Dla chorych staruszków z "chorobami towarzyszącymi", którym przytrafił się niegroźny w sumie wirus? Komunistyczny reżim przejmowałby się takimi przypadkami? Bądźmy poważni.

Wykop Skomentuj78
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości