75 obserwujących
1264 notki
951k odsłon
8074 odsłony

Zanim nas wszystkich zamkną

Wykop Skomentuj195

image

"Niewiedza jest źródłem strachu" - Księga kwitnienia traw

Trudno uwierzyć, żeby to wszystko była pomyłka, nieprawda, jakiś błąd. Ostatecznie wszystkie rządy, za wyjątkiem Szwecji i Białorusi, nie mogą się mylić. Ostatecznie naukowcy doradzają rządzącym. Więc być może, realna i groźna epidemia jest faktem. Taką ewentualność należy rzetelnie brać pod uwagę i stosować środki bezpieczeństwa. Jednak może warto dopuszczać, iż doszło do pomyłki, trochę indukowanej strachem czy skłonnością do strachu. Oddajmy więc na użytek racjonalnego namysłu głos drugiej stronie i rozsądzajmy sami. Albo i nie...

Mgła...

Nie wiemy konkretnie:

  • Jakie jest konkretne i realne zagrożenie, o którym tyle w mediach, w imię którego nałożone są ograniczenia.
  • Jakie niebezpieczeństwa powstają i jakie konkretnie straty i koszty, ponosimy i ponosić będziemy wskutek wprowadzanych przez polityków ograniczeń życia.

Jednym słowem zmuszeni jesteśmy do zakupu bezpieczeństwa (przychodzi Tosiek do właściciela restauracji i proponuje zakup bezpieczeństwa przed spaleniem) przed nieznanym nam zagrożeniem, za cenę, o której nie jesteśmy informowani (Tosiek przedstawia nam do podpisania weksel in blanco).

Ale nie! Przecież wiemy! Przecież każdy widział i czytał, i nawet oglądał. Te trumny, te szpitale, tych konających ludzi. Wszyscy wiemy, że zagrożenie jest straszne, wielkie, ogromne, że bilans wydarzeń jest tragiczny, katastrofalny, przerażający. Nasze myślenie zostało sprowadzone do procesów intelektualnych 4 latka, oglądającego barwne obrazki. Ale nie. Czterolatek potrafi podnieść obrazek, żeby zobaczyć, co jest pod spodem. My... już chyba nie. Tak nas "wychowano".

DODATKOWO

Jeśli chcemy odpowiedzieć sobie czy anno domini roku jakiegoś był dla naszej wioski lepszy czy gorszy, to zapytać możemy a ilu ludzi umarło? Czterech? A rok temu? Pięciu? A dwa lata temu? Też pięcu? Aha. No to ten rok, nie jest taki zły, co wiecej - jest dobry. Jest... bezpieczniej.

W ocenie ZMIANY bezpieczeństwa życia społeczeństwa liczy się tylko jedna rzecz i żadna inna, liczy się to ile osób DODATKOWO straciło życie w stosunku do lat poprzednich. DODATKOWO. DODATKOWO. D O D A T K O W O.

To sie tylko liczy, bo jeśli życie straciło mniej osób, to jako całość, jako społeczeństwo - mamy się bezpieczniej. A jeśli więcej, jeśli NAGŁY SKOK zgonów, to znaczy, że zaistniał jakiś nowy czynnik i zaczynamy pytać CO stwarza NOWE nieistniejące wcześniej zagrożenie.

Jeśli w naszej wiosce umarło tego roku 8 osób a w zeszłym i poprzednim po 4, to znaczy, że coś się dzieje, że można się bać. Ale jeśli umarło 5 albo 4, albo 3 osoby, to SYTUACJA NIE ULEGŁA ZMIANIE. Mamy dokładnie takie samo BEZPIECZEŃSTWO a więc prawdopodobieństwo przeżycia jak przez te poprzednie do tej pory lata.


Anatomia pomyłki.

Mój sąsiad Karol informuje mnie, że zarejestrował wzrost liczby koni.
- Jak to? - pytam.
- No w zeszłym tygodniu nie widziałem ani jednego konia, a w tym już trzy. To ogromny skok, liczba koni wzrasta - oświadczył z przejęciem.

Tydzień później, mój sąsiad donosi, że liczba koni rośnie wykładniczo, naliczył już 10.
- Ale jak to? Co robiłeś? - pytam.
- Zarezerwowałem jeden dzień na wycieczkę do stadniny. Tam było 10 koni. W przyszłym tygodniu zrobię dwie wycieczki. Mówię ci, liczba koni będzie dramatycznie rosła.

Liczba zarażonych

Liczba zarażonych podawana w mediach jako zarazone, ma tyle wspólnego z liczbą osób naprawdę zarażonych w społeczeństwie, co liczba koni podawana przez pana Karola z liczbą koni w ogóle. To po prostu jest jedna wielka pomyłka. Oto bowiem w zależności od tego, ile dni w tygodniu pan Karol poświęci na szukanie koni i od tego, gdzie pojedzie ich szukać, takie będą z grubsza wyniki jego badań i obliczeń. W zeszłym roku wcale ich nie szukał, ani nie sprawdzał, gdzie są, to liczba była ZERO. Teraz, w zależności od jego aktywności ta liczba się zmienia.

Podobnie jest, choć jeszcze gorzej, z podawaniem "liczby zarażonych" przez rząd. To jest liczba pozytywnych wyników sprawdzeń, dokonywanych na zlecenie tegoż rządu. Tych sprawdzeń w roku ubiegłym było ZERO, stąd o dziwo, wynik był ZERO. No tak, ale wirusa wykryto w tym roku. Ale skąd wiadomo, że nie było go w przeszłym? Skoro nie było "testów" i nikt nie sprawdzał?

No może po objawach. Ale te objawy nie przesądzają wcale o zarażeniu tym, konkretnym wirusem, bo w większości nie występują, a ponadto nie byłyby potrzebne testy, gdyby wystarczyłyby objawy. Ale... nie wystarczają.

Więc, gdy rządy zwiększają liczbę testów, bo już zakupiły, gdy patrzą bardziej "do stadniny" a nie do wnętrza galerii handlowej, to znajdują coraz więcej "koni". Więc liczba tych znalezisk się... POWIĘKSZA, choć to nie musi mieć NIC WSPÓLNEGO z ogólną liczbą zarażonych.

Wykop Skomentuj195
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości