z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
83 obserwujących
442 notki
877k odsłon
3139 odsłon

Kazikiem w Dudę

Wykop Skomentuj188

Liczba wpisów w mediach społecznościowych o Trójce, Kaziku i jego utworze rośnie - podobnie zresztą jak liczba jego odsłon na YouTubie - kiedy piszę ten tekst, to już 7,5 mln - jeżeli komuś  zależało na tym, by utwór Kazika usłyszało jak najwięcej osób, to pozostaje tylko pogratulować: udało się!


Zastanawiam się z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Z bardzo umownej "listy przebojów" znika jakiś utwór muzyczny, co jest rzeczą błahą i ( może poza wąskim środowiskiem) nie jest w stanie wzbudzić większego zainteresowania. Gdyby to był utwór mało znanego wokalisty o Marysi na polu, co poszła do stodoły, pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się tym, czy taki utwór pojawił się w notowaniu czy zniknął, ani jakie miejsce zajął. Ale w tym wypadku w grę wszedł utwór znanego muzyka, o dosyć kontrowersyjnej treści, bo wartości muzyczne można śmiało pominąć. Tekst jest kluczowy, bo stał się on zarzewiem nowo-starego konfliktu: elity -społeczeństwo. Wywołanie takiego konfliktu jest w żywotnym interesie opozycji, która natychmiast w publiczną przestrzeń rzuciła hasła: cenzura, metody peerelowskie, reżim i nadgorliwość jego funkcjonariuszy - ogólnie patos i ewidentne przegrzewanie tematu. Oliwy do ognia dolewają "zbuntowani" dziennikarze Trójki (nawiasem pisząc, ich irracjonalne odejścia są bardzo wymowne), część wiecznie marudzących i oburzonych celebrytów i rzecz jasna wiadome media, której takiej gratki przepuścić nie mogą.


Jeszcze raz powtórzę, że clou wszystkiego stanowi tekst Kazika, który swoją drogą - a warto to przypomnieć zanim opozycja wyniesie go na sztandary walki ze znienawidzonym reżimem - wcale wobec PiS krytyczny nie jest. Jeżeli ten tekst ma coś w ogóle wspólnego z anty-pis, to są emocje wywołane rzekomą arogancją i uprzywilejowaniem Jarosława Kaczyńskiego, który ośmielił się wejść na cmentarz wtedy, kiedy Kazikowi nie było wolno. Dziwi mnie zatem reakcja najważniejszych polityków obozu Zjednoczonej Prawicy świadcząca tylko o tym, że przyjęli przegrzaną narrację opozycji i założyli, że "afera" może im mocno zaszkodzić. Twierdzę jednak, że od sprawy Trójki rząd jutro nie upadnie. Pojutrze też nie. Ale "afera" pokazuje, że PiS chce podtrzymywać bogatą tradycje potykania się o własne nogi. Ultradefensywna postawa PiS w tej historii spowodowana jest tym, że wizyta Jarosława Kaczyńskiego na zamkniętych dla wszystkich innych Powązkach, odebrana została przez społeczeństwo - pisząc eufemistycznie - niezbyt pozytywnie.


Czy Kazik miał prawo się tym oburzyć i napisać o tym utwór muzyczny? Oczywiście tak. Zwłaszcza, że od lat dosyć odważnie wyraża on w swoich utworach poglądy otwarcie krytykujące władze: od władz komunistycznych, poprzez AWS, SLD, PO do czasów bieżących. Kazik ma za sobą kilka politycznych burz i rozstań. Dla przykładu w 2005 r. zrezygnował z pisania felietonów do "Gazety Wyborczej" – wszystko dlatego, że redakcja odmówiła wydrukowania krytykującego Aleksandra Kwaśniewskiego tekstu "ZOO jednak działa". Krytykował Komorowskiego, chwalił Lecha Kaczyńskiego, Wałęsie wypomniał niezrealizowaną obietnicę wyborczą, a konkretnie powszechne uwłaszczenie obywateli poprzez rozdanie każdej dorosłej osobie po sto milionów złotych sprzed denominacji, w formie bonu prywatyzacyjnego. Utwór wywołał skandal, a Lech Wałęsa bronił się w TVP, że chciał te sto mln dać, tylko nie ma mocy wykonawczej. Nie oszczędzał później i innych polityków: "Łysy jedzie do Moskwy" to opowieść o wizycie Józefa Oleksego w Moskwie w 1995 r. podczas obchodów 50. rocznicy zakończenia II wojny światowej, czy "Hanna Gronkowiec Walczy" - rzecz o HGW.  Było jeszcze  "Panie Waldku, Pan się nie boi, czyli lewy czerwcowy" z płyty "Ostateczny krach systemu korporacji" (1998), nawiązujący do odwołania rządu Jana Olszewskiego (słynna "Noc teczek") i powierzenia misji utworzenia nowego gabinetu Waldemarowi Pawlakowi, ze słynnym "Panie Waldku, pan się nie boi, Dwie trzecie Sejmu za Panem stoi". Trudno się zatem dziwić, że Kazik skorzystał z okazji i muzycznie przyłożył tym razem Jarosławowi Kaczyńskiemu.


Myślę jednak, że Kazik w najbardziej odjechanych wizjach nie podejrzewał, że tym razem jego utwór i wszystko to, co z nim się powiązało wywoła w Polsce taką zadymę. Co więcej: sądzę, że Kazik został perfidnie wykorzystany - stąd zapewne żądanie Kazika natychmiastowego wycofania jego utworu z listy przebojów Trójki. Przez kogo wykorzystany? Odrzucam od razu baśnie z mchu i paproci, mówiące o nadmiernej gorliwości fanatyków PiS, funkcjonujących w ramach systemu, który PiS stworzył. Doprawdy, trudno o większą bzdurę.


Nie jest dla nikogo już tajemnicą, że Platformie Obywatelskiej ostatecznie i nieodwracalnie wymyka się z rąk wieloletnia praca rozwalania i wyprzedaży Polski. Czy ich wysiłki miałaby pójść na marne ? Nie po to przecież wysługiwali się zagranicznym mentorom, aby teraz spokojnie patrzeć jak wokół prezydenta Dudy zbiera się coraz bardziej wyraźna atmosfera drugiej kadencji. Będą zatem robić wszystko, co tylko podważy zaufanie społeczeństwa do władzy i da cień szansy produktowi platformianej pracy - Rafałowi Trzaskowskiemu. Z ich punktu widzenia, wywołanie konfliktu elity -społeczeństwo jest wymarzonym zagraniem, wartym każdej ofiary. Co tam Kazik, co tam oddział geriatryczny Trójki - liczy się podkopanie zaufania społeczeństwa do władzy.


..Gdy skończyła się PRL, setki oficerów służb specjalnych mających bliskie kontakty z podziemiem po prostu stanęło na jego czele. To oni zorganizowali nielegalny handel paliwami, alkoholem, zakładali firmy ochraniarskie, zaczęli działać w branży usług finansowych, w handlu zagranicznym, handlu bronią, podjęli działalność parabankową. W tym okresie wszystko działo się za zgodą i wiedzą byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i Wojskowych Służb Wewnętrznych, a większość przywódców podziemia była powiązana z tymi służbami. Utworzony na styku służb specjalnych i agentury układ przetrwał przez cały okres III RP. I dopiero ten układ stworzył podwaliny prawdziwej mafii”.


Ten fragment książki Wojciecha Sumlińskiego pt. "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”  poraża, ale odsłania postkomunistyczny półświatek w III RP,  który miał polityczną nadbudowę w związkach z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, gdzie skupili się dawni aparatczycy z PRL-u. Dzisiaj opiekunami układu są właśnie politycy Platformy Obywatelskiej, przy niemałym wpływie reszty opozycji. Ta swoista "ośmiornica” jest wielkim wrogiem naprawy państwa i wrogiem wszelkich uzdrowicieli, z prezydentem Dudą na czele. Wybory prezydenckie 2020 to ostatnia szansa reanimacji układu, prowokacja w Trójce to "pikuś" dla podstarzałych już funkcjonariuszy służb specjalnych starego porządku. Lepszego i bardziej logicznego wyjaśnienia trójkowej afery Kazika nie ma i nie będzie. Będą za to na pewne kolejne "afery" - tego możemy być pewni.  Na razie w Dudę uderzyli Kazikiem, nie wiadomo kto będzie następny.





Wykop Skomentuj188
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka